WZORZEC MIŁOŚCI – INTERPRETACJA KOANU „ZAKOCHANIE” MACIEJA BENNEWICZA

utworzone przez kwiecień 22, 202081 Tajemnic

 

Zakochanie, oczarowanie, zauroczenie. Coś sprawia, że właśnie tak, ten początkowy okres relacji dwojga ludzi, jest nazywany. Działa czar, urok, jakby rzucone zaklęcie, które sprawia, że rzeczywistość staje się jeszcze bardziej kolorowa, życie lżejsze, wszystko piękne, piękniejsze. Najpiękniejsze. Miłość, miłość, miłość. Po paru, czasem parunastu miesiącach następuje jednak urealnienie. Prawda o partnerach wychodzi na jaw. Czas piękny, magiczny i przez to pełny czarów się kończy. Następuje odczarowywanie – przestajemy udawać, pokazujemy swoje prawdziwe oblicze. Zaczyna się prawdziwe życie, rzeczywiste budowanie relacji. Kończą się wyobrażenia i fantazje. Wyższy poziom wtajemniczenia, to widzenie siebie i drugiego człowieka od pierwszego spotkania – bez iluzji i wyobrażeń. Żadnych fantazji, żadnych projekcji, żadnego udawania.

Relacja dwojga ludzi może być również przejawem uzależnienia. Zdarza się bowiem tak, że poszukujemy drugiego człowieka, tylko po to, aby wypełnić lukę, zasypać brak, pustkę, którą odczuwamy. Są ludzie, którzy po prostu są uzależnieni od innych ludzi. Bez nich czują się niekompletni, jakby nie byli całością bez udziału innych osób. Chodzić może o tych, którzy po zakończonej relacji, szukają od razu kolejnej, jakby nie mogli, przez chwilę, być sami, tylko z sobą. Dłuższą chwilę… Nie miesiąc, ale pół roku, rok, a nawet całe życie, gdy nie nie będzie dane spotkać tej wyjątkowej osoby, z którą konie można kraść.

 

Relacje, w które wchodzimy, często – a może z reguły – są wynikiem powtarzania wzorców, które obserwowaliśmy w dzieciństwie. Szukamy takiej relacji, ja ta, którą tworzyli nasi rodzice. Jeśli była ona zaburzona, nierównoważna, to szukamy takiego człowieka, który tę nierównoważność pozwoli nam odtworzyć. Robimy tak, gdyż sądzimy, że dopiero wówczas – z tym zaburzeniem, zakłóceniem – relację można uznać z normalną, zdrową. Choć zdrowa nie jest.

Każda prezentowana przeze mnie tutaj introspekcja (tekst „Ale o co chodzi”, czy też tekst z pytajnikiem „?”), to tylko moja insynuacja, dygresja, cudza (moja, jako autora) fantazja na temat tego, co koan Macieja zdaje się próbować przekazać.

I z tej choćby przyczyny interpretacja nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie.

Tekst niniejszy to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw moim punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Moje interpretacje to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż ja i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać Cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy.

To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

Bezwiednie powtarzamy w związkach to, co zobaczyliśmy w dzieciństwie: u swoich rodziców, czy innych – zastępczych – wychowawców. Co gorsza powtarzamy dokładnie te same błędy w kolejnych swoich relacjach, jakbyśmy się w ogóle nie uczyli. Potrzeba dużej dojrzałości, zdolności samoobserwacji, dorosłości, aby wchodząc w nową relację, nie powtórzyć błędów, które zostały popełnione w poprzedniej. Zaobserwować wzorzec, pattern. Do tego potrzeba jednak chęci spojrzenia na siebie – i poprzednią relację – z dystansu, czasem bardzo krytycznie wobec siebie.

Ciapa wybiera ciapę, gdyż taki ma i taki zna wzorzec. Tak jest bezpiecznie. Innego wzorca nie zna, a ten widział w domu rodzinnym. We wzajemnym uwodzeniu, kokietowaniu, może też chodzić o to, by udawać tego, kogo druga strona chce zobaczyć. Tak zrobi osoba wyrachowana, dla której relacja jest jakimś interesem do zrobienia. I taka postawa gwarantuje jej sukces – oczywiście krótkotrwały, bo to sztuczna, fałszywa relacja – jednak z jej punktu widzenia sukces. I może taka relacja trwać latami, gdy bardziej wyrachowana „połowa” czerpie korzyści z bycia w relacji, w której uzależnia od siebie albo (i) jest uzależniona od energii drugiego człowieka.

Powtarzamy wzorce – po rodzicach, a po nas powtarzają wzorce nasze dzieci, nasi najwięksi obserwatorzy. Wzorzec można przełamać, jednak najpierw trzeba go zobaczyć, stanąć z nim twarzą w twarz. Problem w tym, że wzorzec jest nieświadomy i mało kto go widzi. Powtarzamy bezwiednie po ojcach i matkach – myślenie o sobie, granie poczuciem winy, wszelakie zagrywki w relacjach. I „dopóki się sto razy nie sparzymy, to nie zmądrzejemy”, za sto pierwszym razem.

 

Bezwiednie uczymy dzieci tych samych wzorców. Bo skoro nie wiemy, że to wzorce, sądzimy, że to prawda i rzeczywistość na temat tego jak ma wyglądać relacja, to taką treść przekazujemy dzieciom. Nieświadomie. A one biorą lekcję bez lekcji – tylko obserwują, tak jak my „tylko” obserwowaliśmy jako dzieci naszych rodziców. Nie trzeba dziecku nic mówić. Obraz relacji jest dla niego wystarczającą nauką i gdy tylko znajdzie sposobność – pozna Czarka albo Renię – zapamiętane w dzieciństwie obrazy powtórzy. Dlatego „mała zachowuje się całkiem jak matka, a Czarek jej na to pozwala”.

#81. Ten, kto w relacji czuje się słabszy, niedowartościowany, zakompleksiony, w większym poczuciu braku, ten karmi drugą stronę. Oczywiście tego nie widzi, nic o tym nie wie. I mogą nie wiedzieć oraz nie widzieć obie strony relacji, że tańczą ten sam taniec, który w ich rodzinach jest tańczony od wielu pokoleń. Albo… nie wie tylko jedna ze stron i wówczas może to wykorzystywać, żywić się dzięki nieświadomości i niewiedzy drugiej „połówki”. Jak ta doktórka od tej fizjonomii, czy czegoś tam na „f”, która jest najmądrzejsza i tylko jej Czarek słucha. Więc musi się sparzyć. Nie ma rady.
Jaki jest Twój obraz relacji?

Każda prezentowana tu introspekcja (tekst Adama z cyklu "Ale o co chodzi", czy też tekst z pytajnikiem "?"), to tylko insynuacja, dygresja, cudza (bo autora - Adama) fantazja na temat tego, co koan zdaje się próbować przekazać. I z tej choćby przyczyny nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie! 🙂

Introspekcja to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw Adama punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Interpretacje Adama autorstwa to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż Adam i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy. To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

81 – introspekcje

Ale o co chodzi?

Zastanawiasz się być może "o co w tym koanie chodzi?"... Nie każdy koan jest oczywisty. Taka jest potęga metafory...

"Ale o co chodzi" (dawniej introspekcje) są niejako wstępem i konspektem do mojej własnej interpretacji koanu. To po prostu draft, szkic, mapa myśli, pierwsze skojarzenia, które dotyczą przeczytanego koanu. Jest to przedsmak, wyłącznie zajawka 🙂 tekstu publikowanego w książce "81 Tajemnic" .

Podobnie powstawało "81 Tajemnic". Analizowałem post Macieja na blogu bennewicz.pl, a następnie w punktach wypisywałem te spostrzeżenia na temat rzeczywistości, które w moim odczuciu koan poruszał, które chciałem opisać w interpretacji. Później te punkty rozwijałem i tak powstawały całe rozdziały złożonej interpretacji.

Dzięki temu zmieniało się wszystko - ja, moje otoczenie, postrzeganie rzeczywistości, a potem decyzje i całe życie...

"Ale o co chodzi?" (introspekcje) na 81tajemnic.pl mają odrobinę inny cel i charakter. Są one zaproszeniem do pracy własnej Czytelnika - Twojej własnej pracy 🙂 

Możesz przeczytać koan, później introspekcję i podjąć decyzję, czy chcesz dokonać samodzielnej interpretacji. Obok znajduje się moja wstępna, szkicowa interpretacja, niejako zapowiedź i "kuchnia" tego, jak budowałem pełne interpretacje w "81 Tajemnic". 

Oczywiście interpretacje w 81 Tajemnic są dużo obszerniejsze niż skrótowa forma ... 

Zobacz przykładowy rozdział - koan i interpretację, aby rozpocząć własną pracę z tekstem: 

 

Zakochanie – koan

– Czarek się zakochał.

– Znowu? Przecież dopiero co się odkochał i ledwie wyszedł cało z rozwodu. A wyglądało na to, że go puszczą w skarpetkach. – Ciocia potarła nerwowo czoło. – A w kim? Znaczy się, w kim się zakochał? – Dopytała.

– W takiej, jednej, damulce. Też rozwódka. Udaje taką uczoną. Feministka czy coś, z tych mądrych, co to w kółko wszystkich pouczają. Doktorat ma z filozofii, czy fizjologii, jakoś tak na „f”. Znaczy się doktórka. Tak ma nawet na fejsbuku: doktor Renata…coś tam, coś tam. Nie pamiętam jak ma na nazwisko po mężu. Truciel, czy Truchel, jakoś tak.

– Powiedz mu coś, jesteś jego siostrą. Czarek to w gruncie rzeczy delikatny chłopak. Jak znowu się przejedzie na romantycznym związku, to się prędko nie pozbiera.  

– Myślisz, że mnie posłucha, ciociu? Kiedy żenił się z Jolką mówiłam mu, matka mu mówiła, wszyscy mu mówili: to nie jest dziewczyna dla ciebie. Uwiązana do matki. Histeryczka. Zamęczy cię. Wszyscy to wiedzieli. W liceum już była z niej nie lada wariatka. Mówili na nią Panikara albo Ciapa. Wszystkiego się bała a jak trzeba było podjąć decyzję, to lelum polelum, na po porostu ciapa. – Siostra Czarka westchnęła i wytarła dłonie w fartuch.

– Ale…w czasie rozwodu mu dowaliła i gdyby nie ten jego prawnik, to by nawet córki nie mógłby widywać.

– Bo Czarek ciociu to też ciapa. Ciapa wybrała ciapę, tylko że, ta jego Jolka, tylko ciapę udawała, a pod spodem niezła z niej była jędza. I na taką samą jędzę wychowała córkę. Jak widzę ją razem z Czarkiem, to mi się serce kraje. Mała zachowuje się całkiem jak matka a Czarek jej na to pozwala. Za nic nie ma godności ani nawet ojcowskiego autorytetu. Mała dyryguje nim jak kukiełką. Jest dla niego okropna. Po prostu cała Jolka.

– To może jednak ta doktórka, ta nowa, go wyprostuje? – Zastanowiła się ciocia.

– Nie wyprostuje, tylko wyciśnie jak cytrynę i odrzuci. Bo widzi ciocia, Czarka, to mama zepsuła, wstyd powiedzieć. Był młodszy, chorowity i mama zrobiła z niego niedojdę a tata jak się zorientował co się dzieje, że syn rośnie na mięczaka, żeby go z tego safandulstwa wyprowadzić, zaczął Czarka tresować. Mama go ciućkała a tata dręczył. Więc Czaruś jak dorósł, to sobie w Jolce upatrzył ciamajdę, bo dziewczyn się bał a teraz przykleił się do doktórki, bo sądzi, że ona jest mocna. A nie jest mocna, tylko raczej wściekła suka.

– Wściekła suka? A co to znowu za określenie? – Ciocia trochę zbulwersowała się dosadnym określaniem siostrzenicy.

– Wściekła jak najbardziej. Udaje paniusię, inteligentkę, powtarza, że jest wyższą klasą średnią. Też mi wyższa klasa a tak naprawdę to Renata od Nowaków jest. Dziewczyna ze wsi i to z biednej wsi. Ojciec pijak i wariat. Wszyscy doskonale wiedzą, że to Renia. Wołali na nią Pokrzywa, bo była chuda jak patyk i kogo mogła, tego sparzyła, a nawet wychłostała, zwłaszcza chłopaków.

– To się Czaruś poparzy. – Westchnęła ciocia.

– Na to wygląda ale nie ma rady. Dopóki się sto razy nie sparzy, to za sto pierwszym nie zmądrzeje. Szkoda mi brata ale on nikogo nie posłucha.

– To może jakieś terapie, porady, tyle tego jest teraz – zaproponował ciocia.

– Nic z tego. Teraz jego doktórka od tej fizjonomii, czy czegoś tam na „f” jest najmądrzejsza i tylko jej słucha. Musi się sparzyć. Nie ma rady. Szkoda Czarka.

– Jak tak mówisz, to nie ma rady, córcia. Szkoda Czarka. Nic nie poradzisz. – Ciocia znowu potarła czoło.   

„81 Tajemnic”

Książka o przebudzeniu

„Przebudzenie” człowieka – jakkolwiek je rozumieć – staje się tematem powszechnego zainteresowania ludzi odczuwających niedosyt, czy pustkę. Ma to silny związek z kryzysem religii jako takiej, która poza rytuałami, nie potrafi dać człowiekowi niczego, co doprowadziłoby jego egzystencję do pełni szczęścia, akceptacji, miłości, a w konsekwencji do lekkości i nieomal pełnej zgody na wszelakie okoliczności zewnętrzne.

Książka zaprasza Cię do podróży Adama wgłab siebie. Będziesz jej świadkiem i obserwatorem, dzięki czemu możesz stworzyć własne interpretacje opowieści metaforycznych i przebudzić się na swój indywidualny sposób.

Dzięki książce możesz w końcu zrozumieć, że wszystko jest z Tobą w porządku – potrzebujesz po prostu wszelkich pytań, odpowiedzi (i rozwikłania tajemnic) poszukać w sobie, nie zaś na zewnątrz siebie. Opowieści zawarte w książce każdy może zinterpretować inaczej – nie ma tu dobrych czy złych odpowiedzi.

Najważniejsze jest jednak odkrywanie siebie – największej tajemnicy.  .

O autorach

Maciej Bennewicz

Mówi o sobie: artysta; pisarz, poeta, mentor; superwizor; założyciel Instytut Kognitywistyki; autor ponad trzydziestu książek, w tym wielu podręczników
i poradników z dziedziny psychologii
i rozwoju osobistego uznawanych za kultowe; przyjaciel zwierząt i opiekun ludzi… a czasem odwrotnie.

Posiada 20 letnie doświadczenie w branży szkoleń skierowanych do biznesu oraz 30 letnie doświadczenie w pracy z ludźmi
w różnych nurtach terapii i rozwoju osobistego.

Adam Sornek

Z zawodu jest prawnikiem – adwokatem. Praca nad „81 Tajemnic” była jedną z przyczyn dla których postanowił zrezygnować z pracy zawodowej na sali rozpraw. Przestał być człowiekiem konfliktów.
Dziś pomaga ludziom – dba o swój rozwój i rozwój innych. W pierwszym najbardziej pomaga mu sztuka (pisarstwo, muzyka),
w drugim wiedza i doświadczenie zdobyte w Instytucie Kognitywistyki Macieja Bennewicza.
Czynnie pracuje jako coach i mentor.

Inne wpisy

Zapoznaj się z pozostałymi wpisami na blogu

Zapraszamy do kontaktu...