WIELKI PIĄTEK – ALE O CO CHODZI?

utworzone przez kwiecień 10, 202081 Tajemnic

1. Zastanawiam się, co by było, gdyby w ostatnich dniach, w centrum Warszawy, pojawił się na ośle Jezus Chrystus. Jak zareagowało by społeczeństwo i wszelakiej maści służby? Zbawiciel, od 2016 r. Król Polski i najważniejsza postać narodowego wyznania – zgodnie z proroctwami – powraca i odwiedza Polskę, która – nota bene – uznawana jest przecież za naród szczególny, za Chrystusa narodów. Wyobraźmy sobie na chwilę taką sytuację. Być może jest to jakiś sposób, by wczuć się w sytuację apostołów w obliczu kaźni ich mistrza, największego nauczyciela.

2. Co by się stało? Czy ktoś uwierzyłby w jego narrację „jestem synem Boga i powróciłem by ponownie Was uratować”? Ilu – spośród wierzących i praktykujących Polaków – uwierzyłoby temu człowiekowi i poszło za nim, wysłuchało jego nauk, uczyniło je częścią swojego życia? Jak zostałby potraktowany Jezus, gdyby podczas obchodów dziesiątej rocznicy katastrofy smoleńskiej w masce 3M, na ośle, zbliżył się do wodza narodu? Ile sekund ochroniarzom z Służby Ochrony Państwa zajęłoby podjęcie decyzji, co należy z dość nietypowym gościem zrobić? Jaka by to była decyzja. Chyba łatwo sobie taką sytuację sytuację wyobrazić i wszystkie – najbardziej prawdopodobne – scenariusze.

3. Każdy z nas może sobie – przed samym sobą, w zaciszu domowym – odpowiedzieć na pytanie, czy gdyby dziś – podczas spaceru do sklepu po artykuły pierwszej potrzeby – spotkał Jezusa, to czy dałby mu wiarę, czy przyjąłby za możliwe, że oto właśnie ma okazję spotkać we własnej osobie syna bożego. Jak Jezus musiałby się zachowywać, co mówić, jak być ubranym, jakie uczesanie i zarost nosić, aby zarówno gorliwi wyznawcy, jak i ateiści oraz agnostycy mogli uznać, że syn Boga nadszedł, czy powrócił na Ziemię?

Każda prezentowana przeze mnie tutaj introspekcja (tekst „Ale o co chodzi”, czy też tekst z pytajnikiem „?”), to tylko moja insynuacja, dygresja, cudza (moja, jako autora) fantazja na temat tego, co koan Macieja zdaje się próbować przekazać.

I z tej choćby przyczyny interpretacja nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie.

Tekst niniejszy to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw moim punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Moje interpretacje to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż ja i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać Cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy.

To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

4. Obawiam się, że dziś, 10 kwietnia 2020 r., w Wielki Piątek, Jezus Chrystus zostałby ponownie zdradzony. Może skutki byłyby dla niego mniej dotkliwe, jednak nikt by mu nie uwierzył – ani władze świeckie, ani kościelne, ani szefowie toruńskiej stacji radiowej. Nieliczni, którzy wiarę by dali, w zasadzie skazaliby się na ostracyzm, a może nawet lincz ze strony wszystkich pozostałych. Myślę że na poziomie dogmatu, wiary i rytuału, osoby określające się jako wierzące są w stanie sądzić, że Jezus Chrystus powróci, jednak na poziomie racjonalnej decyzji i zachowania w codziennym – aktualnym – świecie, nikt nie przyjmuje do wiadomości, że to możliwe, że może tak się stać właśnie dziś, na ich podwórku.

5. Ludzie wolni wzbudzają niepokój i lęk. Chyba każdy z nas ma w swoim otoczeniu co najmniej jednego człowieka zmiany, takiego, który potrafi zostawić nieomal wszystko, byle być w zgodzie z sobą, w harmonii ze światem, byle uwolnić się od sztucznych więzów, narzuconych, sztucznych reguł. Osobę, której życie nie sprowadza się bezmyślnego powtarzania wciąż tych samych, nieużytecznych wzorców. Taka persona, która wychodzi poza przeciętność, standardy, budzi lęk i obawy tych, którzy tańczą cudze tańce, żyją tak, jak im – ten czy tamten – system kazał.

6. „Dobrze mówicie” Lukrecjo, powiedziałaby miła Pani w TVP. Każdy uzdrowiciel, każdy człowiek wolny, każda samoświadoma istota, musi się chować. Wolni wzbudzają zazdrość, uzdrowiciele – niepewność i lęk, samoświadomi zagrażają fundamentom wszelakich systemów, których zadaniem jest sterować zniewolonym ludem. Dla takich osób – w tym, do bólu racjonalnym świecie – nie ma miejsca. Dla większości są oszustami, szaleńcami, schizofrenikami albo wywrotowcami. Obawiam się, że Jezus nie zdążyłby we współczesnym świecie wygłosić ani jednej nauki. Szybko trafiłby za takie czy inne kraty.

7. I te przyczyny odrzucenia i porzucenia Jezusa, niemożności udzielenia mu pomocy, są aktualne od około dwóch tysięcy lat. Apostołowie mieli świadomość, że ich mistrz jest osamotniony w tłumie ludzi zniewolonych, nie posiadających wiary, że istnieje inna jakość życia, jakiś świat duchowy i połączenie z Bogiem – absolutem. Gdy na milion ludzi tylko jeden ma zdolność jasnowidzenia, widzi rzeczy na wskroś, musi się schować. W przeciwnym razie zginie – nikt mu nie wierzy i nikt w niego nie uwierzy. A nieliczni, którzy wierzą, zawsze ostatecznie – w obliczu kaźni ich obnażonego mistrza – wybierają z lęku siebie i swoje życie. To jak się zdaje instynkt samozachowawczy oraz brak wiary, że jeden może coś zdziałać w opozycji do wielkiego – wielotysięcznego albo wielomilionowego – tłumu. I przez to prawdy trudno obronić, gdy większość wierzy w coś zupełnie innego – w fałsz. Taka jest natura ludzka. Skaza. Zawsze tak było.

#81. Skaza w moim odczuciu to brak wiary – że życie może wyglądać inaczej, że jest inny świat niż ten, który oglądamy każdego dnia, że można być wolnym, że istnieją ludzie naprawdę wolni. Skaza to pragnienie bycia w matrixie, pomimo wiedzy o jego istnieniu. Skaza to lęk przed prawdą, która – by została odkryta – wymaga od człowieka nie lada wysiłku, ogromu pracy z samym sobą. Skaza do wybór lenistwa, schematu, codzienności i odrzucenie wszystkiego, co ten schemat chce zburzyć, nawet – gdy ostatecznie, ta destrukcyjna siła jest dla nas dobra. Skaza to przyczyna śmierci Lennona, prezydenta Kennedy’ego. Skaza sprawia, że ludzie wolni, uzdrowiciele, czarownice, wiedźmy i magowie, muszą pozostać w ukryciu. I z ukrycia wykonują pracę, by ludzkość ze skazy wyleczyć.

***

Weź sobie z tego posta co chcesz. Możesz wziąć wszystko, możesz wziąć trochę, albo nie brać nic. Jeśli uważasz, że to wartościowa treść, udostępnij proszę. Dziękuję 🙂

Każda prezentowana tu introspekcja (tekst Adama z cyklu "Ale o co chodzi", czy też tekst z pytajnikiem "?"), to tylko insynuacja, dygresja, cudza (bo autora - Adama) fantazja na temat tego, co koan zdaje się próbować przekazać. I z tej choćby przyczyny nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie! 🙂

Introspekcja to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw Adama punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Interpretacje Adama autorstwa to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż Adam i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy. To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

81 – introspekcje

Ale o co chodzi?

Zastanawiasz się być może "o co w tym koanie chodzi?"... Nie każdy koan jest oczywisty. Taka jest potęga metafory...

"Ale o co chodzi" (dawniej introspekcje) są niejako wstępem i konspektem do mojej własnej interpretacji koanu. To po prostu draft, szkic, mapa myśli, pierwsze skojarzenia, które dotyczą przeczytanego koanu. Jest to przedsmak, wyłącznie zajawka 🙂 tekstu publikowanego w książce "81 Tajemnic" .

Podobnie powstawało "81 Tajemnic". Analizowałem post Macieja na blogu bennewicz.pl, a następnie w punktach wypisywałem te spostrzeżenia na temat rzeczywistości, które w moim odczuciu koan poruszał, które chciałem opisać w interpretacji. Później te punkty rozwijałem i tak powstawały całe rozdziały złożonej interpretacji.

Dzięki temu zmieniało się wszystko - ja, moje otoczenie, postrzeganie rzeczywistości, a potem decyzje i całe życie...

"Ale o co chodzi?" (introspekcje) na 81tajemnic.pl mają odrobinę inny cel i charakter. Są one zaproszeniem do pracy własnej Czytelnika - Twojej własnej pracy 🙂 

Możesz przeczytać koan, później introspekcję i podjąć decyzję, czy chcesz dokonać samodzielnej interpretacji. Obok znajduje się moja wstępna, szkicowa interpretacja, niejako zapowiedź i "kuchnia" tego, jak budowałem pełne interpretacje w "81 Tajemnic". 

Oczywiście interpretacje w 81 Tajemnic są dużo obszerniejsze niż skrótowa forma ... 

Zobacz przykładowy rozdział - koan i interpretację, aby rozpocząć własną pracę z tekstem: 

 

Wielki piątek – koan

– Dziś jest piątek – stwierdziła matka Lukrecja.

– Tak matko, piątek. – Paquita potwierdziła.

– Wielki Piątek. – Dodała Lukrecja.

– Wielki? – Zdziwiła się Paquita.

– Tak, wielki, bo to piątek zdrady. Wielkiej zdrady, której nie udało się ukryć.  

– Zdrady, dlaczego zdrady, matko?

– Jezus, mistrz i prorok został zdradzony przez swoich najbliższych uczniów. Najpierw wydał Go Judasz, potem trzykrotnie zaparł się Go Piotr i w końcu żaden z Jego uczniów nie zrobił nic, by mistrza ratować lub choćby się za nim wstawić. Nie próbowali dyplomacji, negocjacji, perswazji ani nawet, tak skutecznego w każdych czasach, przekupstwa. Po prostu biernie przyglądali się kaźni swego mistrza.

– Dlaczego tak się stało, matko? – Spytała Paquita.

– Taka jest natura ludzka. Skaza. Zawsze tak było. Jezus nie był pierwszą niewinną ofiarą ale pierwszą, której nie udało się ukryć i zdyskredytować.

– Zdyskredytować? – Paquita spojrzała na matkę najwyraźniej nie rozumiejąc trudnego słowa.

– Skompromitować, ośmieszyć i w końcu usnąć z powszechnej pamięci. Gdy ludzie otrzymują dar, skarb, błogosławieństwo jakim jest człowiek wolny; gdy spotykają mistrza, jakim był Jezus, początkowo entuzjastycznie go słuchają ale, gdy jego głos zagraża schematom, w których żyją, natychmiast zdradzają mistrza, porzucają skarb. W końcu dzielą się na jego oprawców i na tłum biernych obserwatorów.

– Co robić, matko? – Na twarzy Paquity rysowały się lęk i smutek.

– Od czasów Jezusa wiele mistrzyń i mistrzów zginęło, także z Jego imieniem na ustach. Również wielu prześladowców powoływało się na Jego święte imię. Tacy są ludzie. Skaza.

– Leczymy ich z tej skazy, prawda matko? Cały czas uważamy jednak, żeby przy tym nie zginąć, prawda matko? – Zastanowiła się Paqiuta.

– Owszem, trafnie to pojmujesz, moja droga. Najmądrzejsi z mądrych zadają sobie pytanie jak pomagać ludziom i samemu nie zginąć. Mój dawny mistrz mawiał, że każdy dobry uczynek zawsze zostanie ukarany.

Tisze jedziesz, dalsze budziesz, to powiedzenie twego mistrza, prawda matko?

– Tak Paquito, doskonale zapamiętałaś. W zgiełku znajdziesz tylko przebierańców i kuglarzy. W cieniu natomiast kryją się prawdziwi magowie. Lekcja, którą odrobiliśmy mówi: pomagaj, uzdrawiaj skazę zdrady ale pozostań niewidoczna, inaczej zginiesz. To jedna z ważniejszych lekcji, którą chciałam ci przekazać.  

„81 Tajemnic”

Książka o przebudzeniu

„Przebudzenie” człowieka – jakkolwiek je rozumieć – staje się tematem powszechnego zainteresowania ludzi odczuwających niedosyt, czy pustkę. Ma to silny związek z kryzysem religii jako takiej, która poza rytuałami, nie potrafi dać człowiekowi niczego, co doprowadziłoby jego egzystencję do pełni szczęścia, akceptacji, miłości, a w konsekwencji do lekkości i nieomal pełnej zgody na wszelakie okoliczności zewnętrzne.

Książka zaprasza Cię do podróży Adama wgłab siebie. Będziesz jej świadkiem i obserwatorem, dzięki czemu możesz stworzyć własne interpretacje opowieści metaforycznych i przebudzić się na swój indywidualny sposób.

Dzięki książce możesz w końcu zrozumieć, że wszystko jest z Tobą w porządku – potrzebujesz po prostu wszelkich pytań, odpowiedzi (i rozwikłania tajemnic) poszukać w sobie, nie zaś na zewnątrz siebie. Opowieści zawarte w książce każdy może zinterpretować inaczej – nie ma tu dobrych czy złych odpowiedzi.

Najważniejsze jest jednak odkrywanie siebie – największej tajemnicy.  .

O autorach

Maciej Bennewicz

Mówi o sobie: artysta; pisarz, poeta, mentor; superwizor; założyciel Instytut Kognitywistyki; autor ponad trzydziestu książek, w tym wielu podręczników
i poradników z dziedziny psychologii
i rozwoju osobistego uznawanych za kultowe; przyjaciel zwierząt i opiekun ludzi… a czasem odwrotnie.

Posiada 20 letnie doświadczenie w branży szkoleń skierowanych do biznesu oraz 30 letnie doświadczenie w pracy z ludźmi
w różnych nurtach terapii i rozwoju osobistego.

Adam Sornek

Z zawodu jest prawnikiem – adwokatem. Praca nad „81 Tajemnic” była jedną z przyczyn dla których postanowił zrezygnować z pracy zawodowej na sali rozpraw. Przestał być człowiekiem konfliktów.
Dziś pomaga ludziom – dba o swój rozwój i rozwój innych. W pierwszym najbardziej pomaga mu sztuka (pisarstwo, muzyka),
w drugim wiedza i doświadczenie zdobyte w Instytucie Kognitywistyki Macieja Bennewicza.
Czynnie pracuje jako coach i mentor.

Inne wpisy

Zapoznaj się z pozostałymi wpisami na blogu

Zapraszamy do kontaktu...