WIELKA NIEDZIELA, WIELKA NOC – ALE O CO CHODZI?

utworzone przez kwiecień 12, 202081 Tajemnic

1. Wszedł do gabinetu swojego terapeuty. To już drugi rok, odkąd odwiedzał go tydzień w tydzień, w każdy poniedziałek o 16.00. Chodził regularnie, zawsze był punktualnie o umówionej godzinie, nigdy nie odwoływał spotkań. Choć myślał o tym wiele razy – żeby olać, żeby odpuścić, pierdo#ąć tym całym rzekomym samouzdrawianiem. Nie raz siedząc w samochodzie chciał zawrócić, zjechać na ślimaku z trasy i wrócić do domu. Ile to razy czekając na swoją kolej w wąskim korytarzu mieszkania zaadaptowanego na gabinet, słuchając wynurzeń innych chciał wyjść… i już nigdy nie wrócić.

2. Sesja – przebiegała – jak to sesja. Wszedł, opowiedział co u niego, co w pracy, jak się mają w ostatnich dniach jego relacje z innymi ludźmi, jak wygląda jego relacja z aktualną partnerką – trzecią w czasie terapii. Wpadł w słowotok, dla terapeuty nie pozostało zbyt wiele miejsca. To było dla niego dość typowe – pod dużą ilością wyszukanych słów, złożonych konstrukcji myślowych, zdań wielokrotnie złożonych, ukrywał prawdę – nieuświadomione niskie poczucie własnej wartości. Tak się bronił przed światem. Terapeuta doskonale to widział od pierwszej sesji. Ale tego dnia stało się coś, czego do końca sam nie potrafił sobie później wyjaśnić.

3. Nagle rozmowa – ni z gruchy, ni z pietruchy – zeszła na wiecznie rozgniewanego, nieżyjącego już ojca. Potem na matkę, jej pragnienia, by syn coś w życiu osiągnął, by nigdy nie zarzucił wykształcenia, tak jak zrobiła to ona pod naciskiem swojego ojca. Im więcej opowiadał o rodzicach, tym – paradoksalnie – mniejszej ilości słów używał. Przeszedł ze świata słów, intelektualnych uzasadnień, do krainy uczuć, odczuć, emocji, ran, bólu… Z miejsc, w których w dzieciństwie wbijano mu włócznię, zaczęła płynąć krew. I ropa. Czuł całym sobą, jak to – czego zupełnie nieświadomie zaczął dotykać – cuchnie.

Każda prezentowana przeze mnie tutaj introspekcja (tekst „Ale o co chodzi”, czy też tekst z pytajnikiem „?”), to tylko moja insynuacja, dygresja, cudza (moja, jako autora) fantazja na temat tego, co koan Macieja zdaje się próbować przekazać.

I z tej choćby przyczyny interpretacja nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie.

Tekst niniejszy to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw moim punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Moje interpretacje to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż ja i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać Cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy.

To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

4. Coraz rzadziej nabierał powietrze. Jego oddech robił się płytki, prawie w ogóle nie oddychał. Jego oczy zaczęły się szklić i nabierać tej charakterystycznej postaci, gdy człowiek się złości. Szczękę miał coraz bardziej ściśniętą, prawie zgrzytał zębami. Przeżywał w jednej chwili złość, gniew, lęk, rozczarowanie, rozgoryczenie i smutek. Pewnie w tej emocjonalno-chemicznej zupie toksyn było coś jeszcze. W jednej chwili dopadła go mieszanka wszystkich uczuć i emocji, które od lat tłumił – pod słowami, pod karierą, pod sukcesami, potem pod grubym portfelem i sporą ilością wypitego alkoholu.

5. Czuł się nagi przed terapeutą ale przede wszystkim – pierwszy raz od dawna – przed samym sobą. Ten stan był dla niego nie do zniesienia. Czuł, że właśnie znalazł się w piekle. Mógł uciec, wybiec z gabinetu i nigdy więcej tam nie wracać. Ale był też drugi wybór. Mógł tego dnia – w tym trudnym dla siebie momencie – w piekle pozostać i stoczyć walkę o siebie. Walkę z diabłem, szatanem, cieniem. Walkę, która może skończyć się zrozumieniem, zaakceptowaniem, przyjęciem, zintegrowaniem tego, co nieświadome, co nosił skrywane przez wiele lat – przed sobą, przed światem. Choć inni – wprawni obserwatorzy i znawcy jego osoby – wiedzieli i widzieli doskonale o co chodzi w tej grze.

6. Podjął walkę i ją wygrał. Postawi swoją stopę na głowie szatana. Tego dnia jego stare „ja” umarło. I tego dnia się narodził na nowo – zmartwychwstał. Jednak przyszedł powtórnie na świat już zupełnie inny. Po ojcu i matce zostały tylko blizny – symboliczne ślady po włóczniach i razach zadanych psychice w najwcześniejszych latach życia. Jednak rany zniknęły bezpowrotnie. Ropa ustąpiła. Ciało uwolniło się od tych, targających jego życiem od lat toksyn.

7. „Jezus Chrystus zmartwychwstał” może być symbolicznym zaproszeniem do pracy nad sobą. Jezus zagląda w ciemność, zstępuje do piekieł, by zatriumfować nad złem i odnaleźć światło – jedną iskrę z której powstanie wielki płomień. Droga krzyżowa w tym sensie staje się metaforą uwalniania się z nieużytecznych wzorców, ran, deficytów, traum – wszystkich tych psychologicznych przyczyn cierpienia – by osiągnąć stan wewnętrznej równowagi, bogactwa, dobrostanu, szczęścia i spokoju. Jednak by się na nowo narodzić, trzeba najpierw umrzeć, uśmiercić pewną część siebie. Cierpienie jest częścią życia, a świadomość jego istnienia i przyczyny jest początkiem drogi prowadzącej do jego ustania.

#81. Ukryte, nieświadome, budzące lęk może pozostać w ukryciu targając nami przez większość życia. Może też zostać wystawione na światło, ujrzane, zintegrowane i uleczone. Można wisieć na krzyżu całe życie i nigdy nie podjąć trudu stoczenia walki z szatanem, a w gruncie rzeczy z samym sobą. Można zawrócić z trasy, wybiec z gabinetu terapeuty, ale można też w nim pozostać – pomimo że boli jak nigdy wcześniej, jak diabli – i wygrać siebie, wygrać nowe życie. A Jezus Chrystus, jego droga krzyżowa, cierpienie, śmierć i zmartwychwstanie to tylko jedna z setek albo tysięcy symbolicznych opowieści, które są naszymi codziennymi nieświadomymi narracjami, płótnami albo klatkami filmowymi na których toczy się nasze życie. I potrzebujemy je widzieć, znać, rozumieć. By rozświetlać swoje życie, każdego dnia, a nawet bez końca, w nadziei, że ma ono sens wykraczający poza codzienność, zwyczajność, zwykłość. Promień światła ostatecznie – dzięki wierze, nadziei – dąży do źródła światła, do sacrum. I ta nadzieja, daje nam moc, siłę i determinację, by kolejną walkę z symbolicznym szatanem, nieświadomością cieniem, stoczyć.

Jezus Chrystus zmartwychwstał.

***

Weź sobie z tego posta co chcesz. Możesz wziąć wszystko, możesz wziąć trochę, albo nie brać nic. Jeśli uważasz, że to wartościowa treść, udostępnij proszę. Dziękuję 🙂

Każda prezentowana tu introspekcja (tekst Adama z cyklu "Ale o co chodzi", czy też tekst z pytajnikiem "?"), to tylko insynuacja, dygresja, cudza (bo autora - Adama) fantazja na temat tego, co koan zdaje się próbować przekazać. I z tej choćby przyczyny nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie! 🙂

Introspekcja to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw Adama punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Interpretacje Adama autorstwa to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż Adam i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy. To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

81 – introspekcje

Ale o co chodzi?

Zastanawiasz się być może "o co w tym koanie chodzi?"... Nie każdy koan jest oczywisty. Taka jest potęga metafory...

"Ale o co chodzi" (dawniej introspekcje) są niejako wstępem i konspektem do mojej własnej interpretacji koanu. To po prostu draft, szkic, mapa myśli, pierwsze skojarzenia, które dotyczą przeczytanego koanu. Jest to przedsmak, wyłącznie zajawka 🙂 tekstu publikowanego w książce "81 Tajemnic" .

Podobnie powstawało "81 Tajemnic". Analizowałem post Macieja na blogu bennewicz.pl, a następnie w punktach wypisywałem te spostrzeżenia na temat rzeczywistości, które w moim odczuciu koan poruszał, które chciałem opisać w interpretacji. Później te punkty rozwijałem i tak powstawały całe rozdziały złożonej interpretacji.

Dzięki temu zmieniało się wszystko - ja, moje otoczenie, postrzeganie rzeczywistości, a potem decyzje i całe życie...

"Ale o co chodzi?" (introspekcje) na 81tajemnic.pl mają odrobinę inny cel i charakter. Są one zaproszeniem do pracy własnej Czytelnika - Twojej własnej pracy 🙂 

Możesz przeczytać koan, później introspekcję i podjąć decyzję, czy chcesz dokonać samodzielnej interpretacji. Obok znajduje się moja wstępna, szkicowa interpretacja, niejako zapowiedź i "kuchnia" tego, jak budowałem pełne interpretacje w "81 Tajemnic". 

Oczywiście interpretacje w 81 Tajemnic są dużo obszerniejsze niż skrótowa forma ... 

Zobacz przykładowy rozdział - koan i interpretację, aby rozpocząć własną pracę z tekstem: 

 

Wielka Niedziela, Wielka Noc – koan

 – W takim razie opowiedz mi matko o Wielkiej Niedzieli, o Wielkiej Nocy – poprosiła Paquita.

Na kominku płonął ogień. Matka Lukrecja popijała herbatę lipową. Raczyła się kawałkiem ciasta.

– W tradycji prawosławnej, na przykład w Grecji i w Rosji jest taki obyczaj, że w nocy, w czasie nabożeństwa połunosznica, czyli odbywającego się o północy z soboty na niedzielę, gasną wszystkie świata. Nawet w miasteczkach i wioskach wyłączane jest światło uliczne. Zapada absolutna ciemność. Cisza i ciemność. Chwilę wcześniej kapłan wynosi z cerkwi płaszczenicę, całun przypominając ten, w który zawinięte było ciało Jezusa i wnosi je na ołtarz przez Królewskie Wrota. Następnie zamyka to święte miejsce. Dla wyznawców prawosławia ikonostas, to nie jest tylko ściana obrazów, lecz swego rodzaju pas transmisyjny do nieba a wrota w ikonostasie oddzielają profanum od sacrum, miejsce zwykłe od świętego. Zapada cisza, kompletna cisza i mrok. Dopiero gdy Jezus zstąpi do piekła, do otchłani i okaże swoją władzę nad szatanem, postawi swoją stopę na jego głowie, dopiero wtedy zabłyśnie światło. Pierwsza maleńka iskierka. Od niej zapłoną kolejne świece w całej cerkwi. Ludzie przekazują sobie ogień, czyli światło. Wraca nadzieja. Bóg powrócił z otchłani. Zapieczętował zło. Po zakończeniu tego nabożeństwa zaczyna się drugie, jutrznia paschalna. Wszyscy wychodzą na zewnątrz a drzwi do cerkwi zostają zamknięte. Odbywa się procesja. Kapłan po okrążeniu cerkwi otworzy wrota świątyni krzyżem wołając do ludzi: Chrystus Zmartwychwstał! Naprawdę Zmartwychwstał!  

– Jak to rozumieć matko? – spytała Paquita.

– My, osoby mistyczne i magiczne musimy rozumieć symbole, zwłaszcza te religijne. To nasza praca. Obowiązek. Symbole przesycają życie ludzkie jak tlen. Ludzie myślą symbolami nawet sobie tego nie uświadamiając. Zakryte i ukryte, świadome i nieświadome. Chciane i budzące lęk. Na tym polega codzienny taniec wielu ludzi. Taniec pełen skrajności. Rozumiejąc ten wir wzmacniamy swój dar przenikliwości i przewidywania. Symbole, w które wierzą ludzie mówią o nich wszystko.

– Wytłumacz mi matko, w takim razie, co znaczą te symbole? – Poprosiła Paqiuta.

– Otchłań symbolizuje siedlisko zła, mroku, czyli cienia, wszystkie rzeczy ukryte i niechciane, wszystko co jest nieświadome. Otchłań do lęk. Otchłań to niewiedza i nieświadomość. W otchłani mieszka głupota i ignorancja. Jezus zanim zmartwychwstanie musi ten lęk obezwładnić i zintegrować. Na tym polega jego największe zadanie. Nie na tym by ludzi zawstydzić, nie na tym by ich rozgrzeszyć, nie na tym pokazać swoją niewinność. On integruje cień. W tym czasie na ziemi zapada ciemność. Nie ma Boga, a gdy nie ma Boga nie tylko brakuje wartości lecz przede wszystkim nie ma nadziei. Nic nie ma sensu. Nie ma światła. Nie ma wstępu do cerkwi, czyli dostępu do sacrum. O tym jest ta opowieść córeczko.

– Czym jest sacrum matko? – spytała.

– Nadzieją. – Odpowiedziała Lukrecja.

– W takim razie jest to opowieść o nadziei? – Zastanowiła się Paquita.

– I o świetle, które przynosi nadzieję. Światło symbolizuje świadomość. Świadomość jest światłem, jest źródłem nadziei. – Lukrecja dorzuciła do ognia. – A wtedy nadzieja zmienia się w ufność, ufność równą pewności, że…

– Że? – Paquita powtórzyła nie mogą wytrzymać pauzy, którą zrobiła matka Lukrecja.

– Że życie ma sens wykraczający poza profanum, czyli codzienność, zwyczajność, zwykłość.  

– I w to właśnie wierzą wyznawcy Jezusa? – Zastanowiła się Paquita.

– Nie, w to wierzymy my, córeczko.

„81 Tajemnic”

Książka o przebudzeniu

„Przebudzenie” człowieka – jakkolwiek je rozumieć – staje się tematem powszechnego zainteresowania ludzi odczuwających niedosyt, czy pustkę. Ma to silny związek z kryzysem religii jako takiej, która poza rytuałami, nie potrafi dać człowiekowi niczego, co doprowadziłoby jego egzystencję do pełni szczęścia, akceptacji, miłości, a w konsekwencji do lekkości i nieomal pełnej zgody na wszelakie okoliczności zewnętrzne.

Książka zaprasza Cię do podróży Adama wgłab siebie. Będziesz jej świadkiem i obserwatorem, dzięki czemu możesz stworzyć własne interpretacje opowieści metaforycznych i przebudzić się na swój indywidualny sposób.

Dzięki książce możesz w końcu zrozumieć, że wszystko jest z Tobą w porządku – potrzebujesz po prostu wszelkich pytań, odpowiedzi (i rozwikłania tajemnic) poszukać w sobie, nie zaś na zewnątrz siebie. Opowieści zawarte w książce każdy może zinterpretować inaczej – nie ma tu dobrych czy złych odpowiedzi.

Najważniejsze jest jednak odkrywanie siebie – największej tajemnicy.  .

O autorach

Maciej Bennewicz

Mówi o sobie: artysta; pisarz, poeta, mentor; superwizor; założyciel Instytut Kognitywistyki; autor ponad trzydziestu książek, w tym wielu podręczników
i poradników z dziedziny psychologii
i rozwoju osobistego uznawanych za kultowe; przyjaciel zwierząt i opiekun ludzi… a czasem odwrotnie.

Posiada 20 letnie doświadczenie w branży szkoleń skierowanych do biznesu oraz 30 letnie doświadczenie w pracy z ludźmi
w różnych nurtach terapii i rozwoju osobistego.

Adam Sornek

Z zawodu jest prawnikiem – adwokatem. Praca nad „81 Tajemnic” była jedną z przyczyn dla których postanowił zrezygnować z pracy zawodowej na sali rozpraw. Przestał być człowiekiem konfliktów.
Dziś pomaga ludziom – dba o swój rozwój i rozwój innych. W pierwszym najbardziej pomaga mu sztuka (pisarstwo, muzyka),
w drugim wiedza i doświadczenie zdobyte w Instytucie Kognitywistyki Macieja Bennewicza.
Czynnie pracuje jako coach i mentor.

Inne wpisy

Zapoznaj się z pozostałymi wpisami na blogu

Zapraszamy do kontaktu...