WIBRACJE – ALE O CO CHODZI?

utworzone przez lt. 22, 202081 Tajemnic

 

1. Wydaje się, że są trzy drogi spotkania z lękiem. Pierwsza to taka, w której jesteśmy pierwotnym źródłem lęku. Ktoś coś powiedział, coś się wydarzyło, coś zrobiłam, czegoś nie zrobiłem i … bach, trach, strzał. Kamera – klaps – poszło. Właśnie rozlewa się trucizna. Właściwie nic się nie stało. Nie, nie właściwie. Po prostu nic się nie stało. Zupełnie nic. Ale gadacz w naszej głowie, nasz mózg, umysł, ego – mniejsza o nazwy – rozpoczyna zaawansowaną produkcję wyobrażeń na temat tego „co się może stać?”, „co o mnie pomyślą?”, „czy sobie poradzę?”, „a co jeśli sobie nie poradzę?”, „wyda się!”, „nie wyda się!”… Oczywiście za tym wszystkim częstokroć stoi jakieś „dowiedzą się, że nie taki jestem jak myślą, że jestem”, „prawda o mnie wyjdzie na jaw”… Wszystko to dzieje się we mnie, być może w tobie, w naszym ludzkim, chorym, zalęknionym umyśle. Lęk jest w nas, nie na zewnątrz. Nieomal cała ludzkość choruje na chorobę, której nie ma. Bo lęk to iluzja w naszej głowie, nic więcej. On nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

2. Druga sytuacja to taka, w której lęk jest wtórny, jednak nadal pochodzi od nas. Spotykasz człowieka przepełnionego lękiem i ten mową, uczynkiem, zaniedbaniem i wewnętrzną – niewidoczną – wibracją rozlewa swój lęk po kanapie, podłodze, ścianach, całym pokoju w którym jesteście, a być może po całej kamienicy lub dzielnicy. Niby lęk jest poza nami, jednak gdy mamy otwarte drzwi do naszego układu antenowego (czyli ciała, umysłu, ducha), chwytamy ten lęk jak sucha gąbka wodę. I lęk cudzy staje się naszym udziałem. Jest wtórny, jednak nadal my jesteśmy jego autorem – wpuściliśmy do siebie, nadaliśmy znaczenie, przyłączyliśmy się do cudzego gó*a więc cierpimy. Voila. Chciałeś gościu? No to masz! Wibrowałeś lękiem? Przyciągnąłeś lęk i wpuściłeś, jak swojego, jak członka rodziny. 

3. Trzecia sytuacja to rola obserwatora. Widzisz gdzieś obok, na zewnątrz lęk, słyszysz go, czujesz jakby przez ścianę, jednak nie wpuszczasz go do siebie. Pełna SEPARACJA. Wiesz że jest „w pobliżu”, jednak u ciebie, w tobie jest zakaz wstępu. Nie twoje zabawki. Potrafisz kategorycznie cudzemu lękowi powiedzieć – bez złości i gniewu – „a weź spie*laj”. To jak z muzyką u fryzjera. Siedzisz, jakaś miła pani cię strzyże albo farbuje tak jak lubisz, a z głośników na suficie leci jakaś mega obciachowa muzyka z najpopularniejszej polskiej stacji, więc zauważasz że leci, usłyszałaś i nie bierzesz tego do siebie ani trochę. Leci ale nie do ciebie i nie w ciebie. Jest jak padający śnieg za oknem. Widzisz, ale nie czujesz, nie dotykasz, nie smakujesz, nie percypujesz w sobie na poziomie nerwowym, emocjonalnym, w zasadzie chyba jakimkolwiek. To nie ma z tobą nic wspólnego!

Każda prezentowana przeze mnie tutaj introspekcja (tekst „Ale o co chodzi”, czy też tekst z pytajnikiem „?”), to tylko moja insynuacja, dygresja, cudza (moja, jako autora) fantazja na temat tego, co koan Macieja zdaje się próbować przekazać.

I z tej choćby przyczyny interpretacja nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie.

Tekst niniejszy to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw moim punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Moje interpretacje to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż ja i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać Cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy.

To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

4. Człowiek jest nadajnikiem i odbiornikiem wszelakich częstotliwości. Wszystko wibruje – miłość, radość, szczęście, odwaga, siła, moc, lenistwo, bierność, gniew, złość, lęk itd. itp. etc. Pomiędzy tymi przykładami jest pełne spektrum częstotliwości czyli tego, co sobie i innym robimy. Wibracje się przyciągają, wzajemnie zapraszają. Przepełniony gniewem pan spotyka zagniewaną w sobie panią, bo tak wibrują od lat. Randka, druga, trzecia w końcu mieszkanie i ślub. No i po pięciu, może siedmiu latach pożycia są zaskoczeni, że ich małżeństwo się nie układa. Przyciągnęli się na poziomie energii negatywnych (niszczących życie), jednak lekcji do odrobienia, zadania do wykonania nie zobaczyli, nie zajęli się swoim gniewem, nie uleczyli go. Więc co? Rozwodzik. A potem nowy partner, przyciągnięty nie wygaszoną wibracją gniewu i zaskoczenie, że znów jest tak samo. No i ta oczywista myśl „dlaczego ja mam takiego pecha w związkach?”. No właśnie…

5. Wibrujemy tym co nas wspiera albo tym co nas niszczy. Jednak to my decydujemy czym chcemy wibrować. To nasz wybór. Oczywiście możemy, na poziomie zupełnie nieświadomym, budzić się rano i wibrować sobie przypadkową (z pozoru) częstotliwością: radością albo lękiem, miłością lub wdzięcznością itd. Jednak to co się dzieje automatycznie, poprzez zainstalowany gdzieś dawno temu skrypt, można zaobserwować i tym zarządzić. Zdecydować – biorę czy nie, chcę czy nie. Życie w gniewie, lęku, niekończącej się melancholii i smutku to jakaś masakra. Każdą wibrację – która nam nie odpowiada – możemy zmienić, uleczyć, pożegnać się, wyrzucić za drzwi jak zdradzającego partnera.

6. Krasnal jest idealistyczny, bo to prawdopodobnie jego reakcja obronna. Maską idealizacji łatwo przykryć wibrację lęku, jednak na dłuższą metę nieskutecznie. Najłatwiej manipulować i wykorzystywać tych, którzy sądzą, że miłością załatwią wszystko i nie potrafią się przez to skutecznie, odważnie, przeciwstawić złu. Czego krasnal się boi? Być może nie odrobił lekcji stanowczego stawiania spraw, mówienia wprost co myśli i czuje. Jeśli tak, może go boleć często gardło. PSY-cho-so-ma-ty-ka 😉 Ten kto chce rozmawiać tylko z poziomu miłości i wrażliwości, ani się nie obejrzy i zobaczy nóż wbity w plecy przez tych, którzy to mają gdzieś. Czarni czarownicy raczej nie rozumieją narracji z poziomu miłości. Krasnal się ich lęka i sądzi, że miłość, radość i bezgraniczna wiara we wszelkie istoty wszystko załatwi. Ale tak nie jest. 

7. Lekcja dla krasnala, to zrozumienie, że musi siebie chronić – przed cudzymi wibracjami (w tym lękiem) – których celem jest zatrucie jego terytorium i jego samego. To zaś oznacza, jasne wyznaczanie granic, zamykanie drzwi, a nawet wyrzucanie za drzwi – w sile, mocy, odwadze i miłości do siebie, nie zaś w gniewie, złości i lęku. Można krzyczeć i używać pięści by chronić życie i dbać o miłość dla tych, którzy również chronią życie. Gdy samolot spada rodzic najpierw chroni siebie, tylko wtedy może uratować dziecko. Kto najpierw chroni dziecko, nie dorósł do rodzicielstwa.

81. Dopiero ten kto nauczy się wygaszać w sobie negatywne wibracje – te, które są przeciwko życiu – może skutecznie pomagać innym. Wówczas jest obserwatorem cudzych drgań i potrafi innym – wspierającym życie, własnym drganiem – pomóc. Wcześniej – jako osoba nieuleczona – będzie ciągle ofiarą cudzych wibracji, które do siebie wpuści i pozwoli się zatruć. Jednak z pozycji uleczonej od iluzji osoby będzie wiedzieć, że ofiarowywanie swojej energii temu, kto w gruncie chce wibrować tym co negatywne, ma swoje granice. Kranik trzeba w odpowiednim momencie zakręcić. Jeśli pies wibrujący lękiem pomimo zmiany wibracji krasnala postanowi pozostać w swoim depresyjnym stanie emocjonalnym, zdrowy krasnal zamknie drzwi. Jednak krasnal musi być pewny, że jest zdrowy (inaczej okaże się, że ucieka przed lekcją). Bo aby zachować zdrowie, trzeba chorobę wyrzucić za drzwi. Najpierw jednak, w interesie życia, trzeba z wibracją mocy, siły, odwagi, miłości i wdzięczności podjąć starania, by zainfekowaną jednostkę uzdrowić. Ostateczną decyzję jednak zawsze podejmuje chory, a nie ten, kto go uzdrawia.

 

Krasnalu … jaka jest twoja decyzja mój najlepszy przyjacielu? 

 

Każda prezentowana tu introspekcja (tekst Adama z cyklu "Ale o co chodzi", czy też tekst z pytajnikiem "?"), to tylko insynuacja, dygresja, cudza (bo autora - Adama) fantazja na temat tego, co koan zdaje się próbować przekazać. I z tej choćby przyczyny nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie! 🙂

Introspekcja to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw Adama punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Interpretacje Adama autorstwa to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż Adam i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy. To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

81 – introspekcje

Ale o co chodzi?

Zastanawiasz się być może "o co w tym koanie chodzi?"... Nie każdy koan jest oczywisty. Taka jest potęga metafory...

"Ale o co chodzi" (dawniej introspekcje) są niejako wstępem i konspektem do mojej własnej interpretacji koanu. To po prostu draft, szkic, mapa myśli, pierwsze skojarzenia, które dotyczą przeczytanego koanu. Jest to przedsmak, wyłącznie zajawka 🙂 tekstu publikowanego w książce "81 Tajemnic" .

Podobnie powstawało "81 Tajemnic". Analizowałem post Macieja na blogu bennewicz.pl, a następnie w punktach wypisywałem te spostrzeżenia na temat rzeczywistości, które w moim odczuciu koan poruszał, które chciałem opisać w interpretacji. Później te punkty rozwijałem i tak powstawały całe rozdziały złożonej interpretacji.

Dzięki temu zmieniało się wszystko - ja, moje otoczenie, postrzeganie rzeczywistości, a potem decyzje i całe życie...

"Ale o co chodzi?" (introspekcje) na 81tajemnic.pl mają odrobinę inny cel i charakter. Są one zaproszeniem do pracy własnej Czytelnika - Twojej własnej pracy 🙂 

Możesz przeczytać koan, później introspekcję i podjąć decyzję, czy chcesz dokonać samodzielnej interpretacji. Obok znajduje się moja wstępna, szkicowa interpretacja, niejako zapowiedź i "kuchnia" tego, jak budowałem pełne interpretacje w "81 Tajemnic". 

Oczywiście interpretacje w 81 Tajemnic są dużo obszerniejsze niż skrótowa forma ... 

Zobacz przykładowy rozdział - koan i interpretację, aby rozpocząć własną pracę z tekstem: 

 

Wibracje – koan

– Na ale, w takim razie jeśli jest zło i dobro, to znaczy, że jest dualizm, sprzeczność, walka – zastanowił się krasnal. – A w kółko powtarzasz stary diable, że jedność jest. To jak w końcu? Zdecyduj się. Jest walka przeciwieństw, czy jedność? Każdy sam sobie stwarza świat, w którym żyje, na przykład przyciągając licho lub smaczne kąski, czy jednak jest jedna matryca, siatka jakaś, po której się ślizgamy?

– Jedno drugiemu nie przeczy, drogi krasnalu – odezwał się Qi-nol, mistrz czarnej lub białej magii. Kolor tej magii zależał, rzecz jasna, od tego kto na nią patrzył i jakie miał poglądy. Co dla czarnych jest białe dla białych jest czarne. Qi-nol nazywał to zaawansowaną optyką psychiczną.

– Nie lubię takiego gadania – krasnal się żachnął – można tak albo tak, to zależy, rzeczy są względne, zależy jak na to spojrzeć, to jest inne ale w gruncie rzeczy takie samo, być może, niewykluczone, zapewne, w zasadzie jest tak samo ale są pewne różnice – przedrzeźniał.

– Zdaje się, że wiewiórka, czy też wiewiórek o wdzięcznym imieniu Limeryk, którym się zaopiekowałeś, poprzegryzał ci kable. Czemu trzymasz go w domu? – Mistrz Qi-nol nagle zmieni temat.

– Bo się boi, tak trudno zrozumieć? Boi się wychodzić, bo miał trudne dzieciństwo! – Stwierdził skrzat przyjmując obronną pozycję i agresywny ton. ­

– No widzisz. Sam widzisz, krasnal. Lęk jest źródłem ale jak tu się nie bać? Trudne dzieciństwo, stres, zmęczenie, poirytowanie? Wszystko to wprowadza w drżenie, w dygot, świdruje, wibruje.

– Źródło, jakie znowu źródło? Wibrowanie, jakie znowu wibrowanie? – Krasnal wciąż utrzymywał zaczepno-obronną postawę, która zdaniem mistrza magii Qi-nola blokowała potencjalne zdolności skrzata, które tym samym pozostawały potencjalne, czyli czyhające gdzieś w cieniu, w oczekiwaniu na aktywność radosną i kreatywną, która to z kolei niemal zawsze ustępowała miejsca nieufności.

A może taka jest po prostu krasnala natura, zastanawiał się czarownik? Jednym pisane jest być pisarzem a drugiemu drukarzem? Jeden sieje zboże, drugi młóci, trzeci miele, czwarty fermentuje, piąty waży, szósty pije piwo, a siódmy, siódmy nawołuje do umiaru?

– Jesteśmy jak membrany, jak pudła rezonansowe, jak bębny. – Stwierdził Qi-nol. – Ciało to instrument, krasnalu, w dodatku biegający na dwóch nogach. Wibruje, rezonuje, drga, oscyluje, reaguje a czasem dygocze. Reaguje najpierw na siebie. Wysyła i odbiera: sygnały, wibracje, drgnienia, wstrząsy, wahania. Wielu spośród uczonych w mowie i w piśmie doktorów nawet nie przypuszcza, nawet nie przychodzi im do głowy, że lęk daje inną wibrację, niż powiedzmy radość. Ignorują źródło i reakcję na źródło. Umysł też wibruje. Ciało i umysł. Instrument i muzyk. Zaczajasz? Kapiszi? Łączysz kropki?

– No i co z tego? – Skrzat nie ustępował. ­– Dobrze wiem, że mój wiewiórek, miał ciężko, dlatego jestem wobec niego delikatny.

– A nie pomyślałeś o tym, krasnalu, że przyciągnąłeś zalęknionego wiewiórka? Nie przyszło ci do głowy, że gracie razem, w jednej orkiestrze, tę samą partyturę? – Mistrz walnął w stół wielką kopyścią, aż podskoczyły kubki i talerze. Po chwili trzasnął drzwiami od kredensu. Zadźwięczały pokrywki i garnki. Huknął drzwiami do kuchni i zadygotały szafy i szafki a w nich dziesiątki przedmiotów. Wyjął kielich i palcem zaczął delikatnie wodzić po brzegu. Kielich zaśpiewał. Wyjął drugi, większy i powtórzył ruch palcem. Dźwięk był niższy, bardziej wibrujący aż krasnal zatkał uszy.

– Wibrujesz, krasnal, i tą wibracją wzbudzasz inne wibracje, krasnal. Na tym polega moc przyciągania. Co wysyłasz, to wraca. Co wraca, to uderza w ciebie jak fala. Ciało i umysł. Instrument i muzyk. Zaczajasz? Kapiszi? Łączysz kropki? – Mistrz Qi-nol nie przestawał pocierać palcem brzegu kielicha.

„81 Tajemnic”

Książka o przebudzeniu

„Przebudzenie” człowieka – jakkolwiek je rozumieć – staje się tematem powszechnego zainteresowania ludzi odczuwających niedosyt, czy pustkę. Ma to silny związek z kryzysem religii jako takiej, która poza rytuałami, nie potrafi dać człowiekowi niczego, co doprowadziłoby jego egzystencję do pełni szczęścia, akceptacji, miłości, a w konsekwencji do lekkości i nieomal pełnej zgody na wszelakie okoliczności zewnętrzne.

Książka zaprasza Cię do podróży Adama wgłab siebie. Będziesz jej świadkiem i obserwatorem, dzięki czemu możesz stworzyć własne interpretacje opowieści metaforycznych i przebudzić się na swój indywidualny sposób.

Dzięki książce możesz w końcu zrozumieć, że wszystko jest z Tobą w porządku – potrzebujesz po prostu wszelkich pytań, odpowiedzi (i rozwikłania tajemnic) poszukać w sobie, nie zaś na zewnątrz siebie. Opowieści zawarte w książce każdy może zinterpretować inaczej – nie ma tu dobrych czy złych odpowiedzi.

Najważniejsze jest jednak odkrywanie siebie – największej tajemnicy.  .

O autorach

Maciej Bennewicz

Mówi o sobie: artysta; pisarz, poeta, mentor; superwizor; założyciel Instytut Kognitywistyki; autor ponad trzydziestu książek, w tym wielu podręczników
i poradników z dziedziny psychologii
i rozwoju osobistego uznawanych za kultowe; przyjaciel zwierząt i opiekun ludzi… a czasem odwrotnie.

Posiada 20 letnie doświadczenie w branży szkoleń skierowanych do biznesu oraz 30 letnie doświadczenie w pracy z ludźmi
w różnych nurtach terapii i rozwoju osobistego.

Adam Sornek

Z zawodu jest prawnikiem – adwokatem. Praca nad „81 Tajemnic” była jedną z przyczyn dla których postanowił zrezygnować z pracy zawodowej na sali rozpraw. Przestał być człowiekiem konfliktów.
Dziś pomaga ludziom – dba o swój rozwój i rozwój innych. W pierwszym najbardziej pomaga mu sztuka (pisarstwo, muzyka),
w drugim wiedza i doświadczenie zdobyte w Instytucie Kognitywistyki Macieja Bennewicza.
Czynnie pracuje jako coach i mentor.

Inne wpisy

Zapoznaj się z pozostałymi wpisami na blogu

Zapraszamy do kontaktu...