TANGO – ALE O CO CHODZI?

utworzone przez lt. 18, 202081 Tajemnic

1. Rzeczy, które wybieramy, są dla nas atrakcyjne bardzo często dlatego, że ktoś – jakiś autorytet, lanser, trendsetter, celebryta – tak właśnie uważa. W ten sposób wybieramy to, co przefiltrowali inni, zamiast być swoim jedynym filtrem. Różnorodność świata, w którym żyjemy, nie zna granic. Granice się pojawiają, gdy sami je tworzymy lub – co gorsza – pozwalamy je tworzyć innym. W domach kultury tańczy się przecież tylko te tańce, które są w danym momencie popularne, „trendy”, ale czy to pozbawia cię prawa poszukiwania swojej drogi, swojej historii, swojego tańca, tego który roztańczy całą twoją duszę raz na zawsze?

2. Było już o tańcu [https://www.81tajemnic.pl/taniec/], o unikatowej drodze. Szukając odpowiedzi na pytanie co jest twoją drogą bacz, aby nie stać się ofiarą cudzych wyborów i cudzego programowania. Być może grasz na gitarze, bo tak, jak twój kolega w podstawówce, chciałeś imponować dziewczynom i jest to główny albo jedyny powód twojego zainteresowania instrumentem. Potrzebujesz wiedzieć z jakiego powodu wybierasz ten właśnie taniec, tango, instrument, zainteresowanie, pasję, daną drogę. Można jeździć na rowerze z miłości do podróży, pędu, szybkości, wiatru, wolności. Można też jeździć na rowerze, by załatwić coś zupełnie innego, jakieś głęboko ukryte pragnienie, czy potrzebę uleczenia jakiejś głębokiej rany. Gdy prawdziwa przyczyna zostanie ujawniona (w przykładowej gitarze chodziło przecież o pewność siebie), często zainteresowanie tym co do niedawna było naszą pasją gaśnie. Pasja zostaje zidentyfikowana jako iluzja, sen, majaki. Bo to nie miłość do …  była powodem kupienia roweru, gitary czy tańczenia tanga.

3. Czy gorszy cię fakt, że tango to w gruncie rzeczy historia prostytutek i marynarzy? Ich tańca, flirtu, gry wstępnej poprzedzającej miłosne uniesienia? Jeśli tak, to czy czasem nie peszy (gorszy) cię życie w niektórych jego wymiarach, odsłonach, barwach i aspektach? Sprawy, które nas peszą, sieją zgorszenie, są jednym z odcieni rzeczywistości, jedną ze składowych tęczy. Peszą, zawstydzają sprawy dlatego, że ktoś nas nauczył takiej reakcji na rzeczywistość, która po prostu JEST.

Każda prezentowana przeze mnie tutaj introspekcja (tekst „Ale o co chodzi”, czy też tekst z pytajnikiem „?”), to tylko moja insynuacja, dygresja, cudza (moja, jako autora) fantazja na temat tego, co koan Macieja zdaje się próbować przekazać.

I z tej choćby przyczyny interpretacja nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie.

Tekst niniejszy to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw moim punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Moje interpretacje to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż ja i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać Cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy.

To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

4. Zamiast z czymś być, rozumieć, akceptować, bawić się tym i radować, wybieramy zawstydzenie. Znów filtrujemy rzeczywistość, zamiast brać całość. Czy gdy wchodzisz do lasu, to eliminujesz ze swojego postrzegania, patrzenia czy percepcji kolor, którego nie lubisz albo tu i tam zalegające psie odchody? To co cię gorszy, jest twoim cieniem. Jest częścią ciebie, której nie akceptujesz w sobie. Ale też w tym co cię gorszy jest lekarstwo. Jeśli oburza cię „wyuzdana historia” tanga, zatańcz w otwartości i z otwartości tango… Poczuj je całą sobą. Wówczas – wielce prawdopodobne – zrozumiesz i zgorszenie minie.

5. Integracja i jedność, to zrozumienie współistnienia wszystkich czynników tworzących rzeczywistość – materialną, ale również psychiczną człowieka. W jedności dostrzegamy, rozumiemy i akceptujemy zarówno zielony las, jak i psie odchody, piękno tanga i jego owiana lekką pikanterią historię, gołębie serce i rubaszne, wręcz sprośne poczucie humoru jakiegoś człowieka.

6. Dopóki człowiek nie nauczy się brać tego co go spotyka w całości, takim jakim jest, dopóty będzie cierpieć i odrzucać. A w odrzuceniu rodzi się poczucie winy oraz uczucie krzywdy. Dopóki człowiek nie nauczy się brać tego co go spotyka w całości, takim jakim jest, dopóty nie nauczy się SIEBIE akceptować takim jakim jest. I do tej chwili nie nauczy się też kochać siebie w całości – bezwarunkowo, bez zastrzeżeń i jakichkolwiek obostrzeń. A skoro nie nauczy się kochać siebie, nie nauczy się kochać szczerze nikogo innego. I przez to będzie filtrować i odrzucać. Łatwiej odrzucać, niż kochać. I bynajmniej nie namawiam do bycia w relacjach, które krzywdzą. Zapraszam cię po prostu do zrozumienia, że każda rzecz jest jaka jest i dopiero wtedy jest cała, kompletna. Gdy filtrujesz, eliminujesz część i nie widzisz całości. Wówczas idealizujesz albo niesłusznie napiętnujesz. A przecież we wszystkim jest pierwiastek tak zwanego dobra i zła. W wszystkim jest gra przeciwstawności, taniec plusów i minusów, tango rzekomego dobra i zła. Również w tobie. Także we mnie.

7. Popuść. A potem puść. Czy możesz wyobrazić sobie taką scenę: wychodzisz na parkiet i tańczysz tango z właśnie poznaną osobą. Zapominasz o ludziach wokół, zapominasz o muzykach. Jesteś ty i ta osoba, z którą tańczysz. Zapominasz też o całym swoim życiu. Zapominasz o przeszłości, która sprawiła, że masz do tanga „jakiś stosunek”. Zapominasz o przeszłości, która sprawiła, że masz do partnera w tańcu „jakiś stosunek”. Zapominasz o przeszłości, która sprawiła, że masz do obserwatorów tańca „jakiś stosunek”. Zapominasz o przeszłości, która sprawiła, że masz do muzyków „jakiś stosunek”. Zapominasz o przeszłości, która sprawiła, że masz do swoich umiejętności „jakiś stosunek”. Zapominasz o przeszłości, która sprawiła, że masz do frywolności mężczyzny i uwodzicielskiej kobiecości „jakiś stosunek”. Zapominasz o przeszłości, która sprawiła, że masz – w ogóle – do czegokolwiek i wszystkiego „jakiś stosunek”. Zapomnij to wszystko i tańcz. Zapomnij siebie i tańcz. Zapomnij, że gdy skończysz tańczyć to coś się wydarzy w twoim życiu. Zapomnij, że istnieje coś co zwykliśmy nazywać przyszłością. Gdy zapomnisz całą przeszłość, twój mózg nie będzie zdolny projektować przyszłości. Do czarnowidztwa potrzebne są jakieś dane, a je bierzemy zawsze z naszej indywidualnej, unikatowej przeszłości. Wszystko zapomnij. PO PROSTU TAŃCZ TANGO. Gdy tego dokonasz, jesteś wolnym człowiekiem, gdy tego dokonasz, przestaniesz spać za życia.

Wake up Neo. The Matrix has you.

81. W tangu dostrzegam też integrację kobiecości i męskości. To taniec równoprawnej gry obu płci. Kobieta uczy się energii męskiej, mężczyzna kobiecej. To droga do integracji kobiecości w mężczyźnie i męskości w kobiecie. To droga do równowagi, współpracy, wymiany i dorosłości. Taniec przeciwieństw. Pozornych przeciwieństw, bo dopiero plus i minus, dobro i zło, radość i smutek, kobiecość i męskość, tworzą całość, tworzą jedność. Pomiędzy czernią i bielą są wszystkie odcienie, które sprawiają, że życie jest kolorowe. Tylko w doświadczeniu i zrozumieniu jedności można stać się jednością.

PRZECZYTAJ INTERPRETOWANY TEKST MACIEJA BENNEWICZA

Każda prezentowana tu introspekcja (tekst Adama z cyklu "Ale o co chodzi", czy też tekst z pytajnikiem "?"), to tylko insynuacja, dygresja, cudza (bo autora - Adama) fantazja na temat tego, co koan zdaje się próbować przekazać. I z tej choćby przyczyny nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie! 🙂

Introspekcja to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw Adama punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Interpretacje Adama autorstwa to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż Adam i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy. To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

81 – introspekcje

Ale o co chodzi?

Zastanawiasz się być może "o co w tym koanie chodzi?"... Nie każdy koan jest oczywisty. Taka jest potęga metafory...

"Ale o co chodzi" (dawniej introspekcje) są niejako wstępem i konspektem do mojej własnej interpretacji koanu. To po prostu draft, szkic, mapa myśli, pierwsze skojarzenia, które dotyczą przeczytanego koanu. Jest to przedsmak, wyłącznie zajawka 🙂 tekstu publikowanego w książce "81 Tajemnic" .

Podobnie powstawało "81 Tajemnic". Analizowałem post Macieja na blogu bennewicz.pl, a następnie w punktach wypisywałem te spostrzeżenia na temat rzeczywistości, które w moim odczuciu koan poruszał, które chciałem opisać w interpretacji. Później te punkty rozwijałem i tak powstawały całe rozdziały złożonej interpretacji.

Dzięki temu zmieniało się wszystko - ja, moje otoczenie, postrzeganie rzeczywistości, a potem decyzje i całe życie...

"Ale o co chodzi?" (introspekcje) na 81tajemnic.pl mają odrobinę inny cel i charakter. Są one zaproszeniem do pracy własnej Czytelnika - Twojej własnej pracy 🙂 

Możesz przeczytać koan, później introspekcję i podjąć decyzję, czy chcesz dokonać samodzielnej interpretacji. Obok znajduje się moja wstępna, szkicowa interpretacja, niejako zapowiedź i "kuchnia" tego, jak budowałem pełne interpretacje w "81 Tajemnic". 

Oczywiście interpretacje w 81 Tajemnic są dużo obszerniejsze niż skrótowa forma ... 

Zobacz przykładowy rozdział - koan i interpretację, aby rozpocząć własną pracę z tekstem: 

 

Tango – trzeci koan dla Joanny

– Co robicie? – zdziwiła się Nan Nan lin przyglądając się matce Ann Ann Shi i mistrzowi Kan lu, którzy w dziwnych pozach, z podkasanymi habitami, kręcili się na środku kaplicy w rytm dziwnej muzyki.

– Tańczymy tango – odpowiedział po chwili zdyszany Kan lu kłaniając się nisko swojej partnerce.

Matka Ann Ann shi, również mokra od potu i zdyszana, dygnęła, usiadła i dodała:

– Jak prostytutka i marynarz.

– Jak prostytutka i marynarz? – Nan Nan lin zakryła usta dłonią i zapiszczała, czy to z przerażenia, czy raczej skrywając zdumienie i zażenowanie w tłumionym chichocie.

– Sprawdzamy czy można by tańczyć tango podczas naszych liturgii i uroczystości – uzupełnił mistrz Kan lu.

– Oraz czy łatwo będzie się tego tańca nauczyć – uzupełniła Ann Ann shi i po chwili dodała – raczej łatwo, przynajmniej podstawowe figury i kroki nie są trudne.

– Ale gdy się ludzie z wioski, z miasteczka i okolic dowiedzą, że to jest taniec prostytutki i marynarza to powstanie zgorszenie.

– Taka jest historia tanga. W portach Montevideo w Urugwaju i Buenos Aires w Argentynie, w tawernach i burdelach, w najbiedniejszych zakątkach tych miast tańczono tango. Uwodzicielski, namiętny taniec, pełen pożądania i jednocześnie równoprawnej gry obu płci. Aż na początku XX wieku trafił do Paryża, na Broadway i do Hollywood. W końcu stał się dziedzictwem kulturowym według UNESCO. Najpierw artyści a potem elity zaaprobowały  tango – stwierdził mistrz Kan lu. –  Elity działają jak filtr, co przez nie przejdzie, to jest już modne.

– Albo jak tabletki w naszym szambie – zaśmiała się Ann Ann shi. – Elity i celebryci są jak bakterie, które  rozpuszczają nieczystości i eliminują nieprzyjemny fetor. Co zaaprobują, to staje się godne naśladowania a nawet zaszczytne i mile widziane. Także nie przejmuj się zbytnio historią tanga.   

– Godne naśladowania? – powtórzyła Nan Nan.

– Nasz umysł droga Nan Nan znajduje się w szczękach imadła. Jedna szczęka imadła ciągnie go ku przeszłości. Tam jest historia, wspomnienia, ludzka biografia i tożsamość. Z przeszłości czerpiemy wiedzę o sobie i o świecie. Wczoraj, przedwczoraj, rok temu, dziesięć lat temu powiedziano nam, że coś jest dobre lub złe. Potem już tylko powtarzaliśmy wzorce. Bezkrytycznie i nawykowo – rzekł Kan lu.

– Druga szczęka imadła ciągnie w przeciwną stronę. Nas umysł jest rozrywany. – Stwierdziła matka Ann Ann. – Druga szczęka ciągnie ku przyszłości. Jutro kupię; jutro wyjadę; pojutrze coś zmienię; za trzy dni będzie weekend; we wtorek tym się zajmę; za tydzień wrócimy, przyjdziemy, zrobimy. Jutro się zmienię, jutro załatwię tę sprawę. I tak w kółko.

–  „Wczoraj” tworzy nasze biografię na podstawie wyrywkowych, fałszywych wspomnień –  mistrz Kan lu wziął Nan Nan za rękę i zakręcił dziewczyną jak przed chwilą w tangu. – „Jutro’’ napawa nas nadzieją i lękiem. Oczekujemy cudu i jednocześnie obawiamy się powtórzenia porażki. Historia ciągnie w jedną stronę a życie upływa w przeciwnym kierunku. Jesteśmy rozszarpywani sprzecznymi dążeniami. Wspomnienia hamują a życie biegnie do przodu.

– Imadło potrafi też zgniatać nasz umysł. Lękamy się przeszłości, gdyż minione traumy, złe doświadczenia, porażki i kłopoty napierają z przeszłości. Wypadają jak trupy z szafy. Napastują nas i wywieraj presję. To potworny ucisk – uzupełniła matka Ann Ann.

– Zaś druga szczęka imadła – przyszłość również budzi lęk i niepewności. Ciśnie okrutnie. – Dodał mistrz. – Nie wiemy jak będzie, nie wiemy coś się stanie, na co możemy liczyć? Przyszłość nie wygląda różowo. Tak myśli wiele osób. Dlatego przyszłość budzi lęk

– Ale co to ma wszystko wspólnego z tangiem? – Spytała Nan Nan.

– Tango uczy nas równowagi. Ani męskość ani żeńskość nie dominują. Współgrają – odpowiedziała Ann Ann shi.

– Znika przeszłość, nie pojawia się przyszłość. Jest tylko taniec. Nieustające tu i teraz. – Dodał mistrz Kan lu. – Tak rodzi się moc intencji, tak powstawały planety, tak rodzi się życie.

– Z wymiany energii – dodała Ann Ann.

– Nic nie rozumiem, nic a nic. – Zmartwiła się Nan Nan lin.

– Na razie Nan Nan, na razie. – Pocieszyła ją matka.

„81 Tajemnic”

Książka o przebudzeniu

„Przebudzenie” człowieka – jakkolwiek je rozumieć – staje się tematem powszechnego zainteresowania ludzi odczuwających niedosyt, czy pustkę. Ma to silny związek z kryzysem religii jako takiej, która poza rytuałami, nie potrafi dać człowiekowi niczego, co doprowadziłoby jego egzystencję do pełni szczęścia, akceptacji, miłości, a w konsekwencji do lekkości i nieomal pełnej zgody na wszelakie okoliczności zewnętrzne.

Książka zaprasza Cię do podróży Adama wgłab siebie. Będziesz jej świadkiem i obserwatorem, dzięki czemu możesz stworzyć własne interpretacje opowieści metaforycznych i przebudzić się na swój indywidualny sposób.

Dzięki książce możesz w końcu zrozumieć, że wszystko jest z Tobą w porządku – potrzebujesz po prostu wszelkich pytań, odpowiedzi (i rozwikłania tajemnic) poszukać w sobie, nie zaś na zewnątrz siebie. Opowieści zawarte w książce każdy może zinterpretować inaczej – nie ma tu dobrych czy złych odpowiedzi.

Najważniejsze jest jednak odkrywanie siebie – największej tajemnicy.  .

O autorach

Maciej Bennewicz

Mówi o sobie: artysta; pisarz, poeta, mentor; superwizor; założyciel Instytut Kognitywistyki; autor ponad trzydziestu książek, w tym wielu podręczników
i poradników z dziedziny psychologii
i rozwoju osobistego uznawanych za kultowe; przyjaciel zwierząt i opiekun ludzi… a czasem odwrotnie.

Posiada 20 letnie doświadczenie w branży szkoleń skierowanych do biznesu oraz 30 letnie doświadczenie w pracy z ludźmi
w różnych nurtach terapii i rozwoju osobistego.

Adam Sornek

Z zawodu jest prawnikiem – adwokatem. Praca nad „81 Tajemnic” była jedną z przyczyn dla których postanowił zrezygnować z pracy zawodowej na sali rozpraw. Przestał być człowiekiem konfliktów.
Dziś pomaga ludziom – dba o swój rozwój i rozwój innych. W pierwszym najbardziej pomaga mu sztuka (pisarstwo, muzyka),
w drugim wiedza i doświadczenie zdobyte w Instytucie Kognitywistyki Macieja Bennewicza.
Czynnie pracuje jako coach i mentor.

Inne wpisy

Zapoznaj się z pozostałymi wpisami na blogu

Zapraszamy do kontaktu...