SHREK – INTERPRETACJA KOANU „INNA BAJKA” MACIEJA BENNEWICZA. PREZENT DLA IWONKI I MARCINA OD IWONY W. Z OKAZJI ŚLUBU

utworzone przez Cze 29, 202081 Tajemnic, Prezent

No zobaczcie, przecież to jest jasne i oczywiste. Każdy wie, dosłownie każdy, ale mało kto widzi. No weźmy na przykład takie kupno auta. Wyobraź sobie, że masz jakiś tam wymarzony model, taki z billboardów, który jak kupisz, to poczujesz szczęście na wszystkich poziomach. Mijasz to cacko co jakiś czas na drodze, na mieście i marzysz, fantazjujesz. Pragniesz go tak, że Cię rozsadza od środka. W końcu myślisz „kupię!” – za gotówkę, na raty, w leasingu. Nie ważne jak, wiesz że kupisz. Nowe albo używane, w zależności od tego, na jakie cię stać. Załóżmy – na chwilę – że nowe, frajda z fantazjowania będzie większa.

No i wybierasz – typ, wyposażenie, tapicerkę, rodzaj lakieru, podpisujesz umowę i czekasz… miesiąc, dwa, czasem trzy, a niekiedy dłużej. Gdy złożą, sprawdzą i sprowadzą do kraju Twoje wymarzone auto, dealer zadzwoni i powie „nadszedł czas odbioru” i zaprosi Cię do salonu. No i jedziesz autobusem, metrem albo starym autem po nowe, w towarzystwie kogoś bliskiego. Ten dzień, ten odbiór, to Twoje zaślubiny z Twoim nowym samochodem. I co powiesz? Gdy odbierasz auto, spełniasz marzenie, osiągasz cel, to koniec tematu, czy dopiero początek?

Albo podam Wam inny przykład. Poszukiwanie złota. No wyobraź sobie, jesteś poszukiwaczem złota. Masz takie sitko, schylasz się z bólem w plecach nad jakąś rzeką w nadziei, że trafisz na żyłę złota i staniesz się jak Rockefeller. No albo prawie jak Rockefeller – co za różnica. No i któregoś dnia, gdy już w zasadzie poszukujesz złota bardziej dla zabawy, niż dla bogactwa, okazuje się, że masz ogromne szczęście. Jest. Od groma jest. W cholerę złota. Wiadra złota, a jeśli tak chcesz, to nawet tiry złota w Twojej rzece. Następuje Twoje zaślubienie z bogactwem i zasobnością materialną! I co powiesz? Gdy już masz to złoto, to koniec tematu, czy dopiero początek?

 

No niech już będzie, że do trzech razy sztuka. Ostatni przykład. Znacie gościa na 100%, nazywa Shrek. Taki zielony typ, ogr, rzekomo gruboskórny. No i – w wielkim skrócie – facet poznaje miłość życia, problem w tym, że ta Pani jest człowiekiem. Postanawia jednak o nią zawalczyć, całuje ją w dramatycznych dość okolicznościach, i okazuje się, że ona też jest ogrem. Film się kończy weselem. I co powiesz? Gdy Shrek i Fiona dokonali zaślubin, to bajka się skończyła – koniec tematu – czy to był dopiero początek?

Gdy odbierasz auto, spełniasz marzenie, osiągasz cel, to bajka się zaczyna, czy kończy? Gdy już masz to złoto, skarb, to bajka się zaczyna, czy kończy? A Shrek? Weselem i pierwszą częścią się zakończył, czy rozpoczął tak na prawdę na dobre?

Masz auto, masz frajdę, jest radość i musisz – tak musisz – dbać, aby zachować je w tym pięknym stanie, w jakim zostało odebrane z salonu. Mycie, sprzątanie, przeglądy, oleje, płyny, naprawy, renowacje itp. Masz złoto, masz frajdę, jest radość i musisz – tak musisz – podjąć decyzję, co z nim zrobić, jak skorzystać z tego bogactwa. Przecież sama grudka złota jest nic nie warta, dopóki nie zdecydujesz, że chcesz z niej uczynić środek wymiany, sposób zapłaty, narzędzie inwestowania. A Shrek? Pierwsza część kończy się weselem. Mają żyć długo i szczęśliwie, no ale życie lubi płatać figle. Widzów przyszło dużo, film się sprzedał i trzeba kręcić – już po weselu – drugą część, trzecią, czwartą. Zaczyna się dla Fiony i Shreka prawdziwe życie. Prawdziwe życie w bajce. Zaczynają się – po ślubie – wszelakiej maści perturbacje na drodze Fiony i Shreka, które są testem ich uczucia. Perypetie, kryzysy, rozterki, próby…

Co zrobisz z zaślubionym właśnie Skarbem? Co zrobisz, by wyświechtane „żyli długo i szczęśliwie” stało się prawdą o Was? Tak Ty – Ciebie pytam Iwono i Ciebie pytam Marcinie. Co zrobisz? Co zrobicie? Życie wystawia na próby nie tylko Shreka. O skarby trzeba dbać, gdyż w przeciwnym razie niszczeją, rdzewieją, marnieją i ostatecznie przepadają w nicości. Tylko w bajce szczęście trwa wiecznie i bez dodatkowego wysiłku – po napisach końcowych, po zamknięciu książki. A w życiu i filmach dokumentalnych – bo takim jak się okazało jest „Shrek” – gdy bajka się kończy, zaczyna się druga część. Real Life. I aby nadal była bajką, potrzeba wysiłku, pracy, dbałości, czułości, troski… Zresztą to nie moje zadanie Wam cokolwiek sugerować. Wy musicie wiedzieć co zrobicie, by Wasz kwiat, Wasza miłość, Wasze uczucie, kwitło, wzrastało, było odżywione, nakarmione, witalne.

Mogą się pojawić różne momenty, jak to w życiu. Takie w których dialog i komunikacja ulegną pogorszeniu, okaże się – z jakiegoś powodu – że w jakiejś ważnej dla Was sprawie myszka spotkała się z kotem, ktoś odkryje, że czasem role w związku są nierównoważne, ktoś uzna, że jego jest bardziej mojsze, niż twojsze, albo okaże się, że ktoś gra rolę główną, a ktoś inny drugoplanową, ktoś jest tylko głosem, a ktoś dyrygentem, scenarzystą i reżyserem. Mogą się pojawić takie momenty. Jak to w życiu. I w takich momentach musicie – tak musicie – zadecydować, czy chcecie żyć długo i szczęśliwie, jak w bajce, i jak zrobić, by tak było.

Bo szczęście i miłość są jak kwiat. Jeśli nie podlewasz, nie dbasz, nie obdarzasz czułością i bliskością, więdnie. Gdy ma się Skarb, nadal trzeba wysiłku – z reguły jeszcze większego – by go utrzymać. A Wy macie Skarb. Każde z Was, mocą podjętej decyzji, stało się Skarbem dla drugiego. I właśnie decydujecie, na resztę życia, nie tylko o tym, że chcecie Skarb, ale też o tym, co będziecie robić, by Skarb nigdy nie przestał być Skarbem. Przecież to jest jasne i oczywiste. Każdy wie, ale mało kto widzi. No ale Wy już wiecie i widzicie 🙂

Co każde z Was będzie robić ze Skarbem, który jest obok i w Was, by takim pozostał na zawsze?

A i jeszcze jedno, byłbym zapomniał. W końcu naturą ludzką jest czasem zapomnieć albo siebie zapomnieć. Jeśli Wam się zdarzy zapomnieć, to pamiętajcie – jest koan, jest interpretacja i kilka części Shreka do wspólnego oglądania. Zawsze możecie do tych pozycji wrócić. W nich jest podpowiedź na całe życie. Bo tak na prawdę – tylko nikomu nie mówcie – odpowiedź zawsze jest w Was. A koan, interpretacja i Shrek, mogą co najwyżej pomóc Wam ją wydobyć na światło dzienne.

***

I w ten sposób żyjcie długo i szczęśliwie.
Bajki w życiu i życia w bajce. Tego Wam dziś życzę.

81 – introspekcje

Ale o co chodzi?

Zastanawiasz się być może "o co w tym koanie chodzi?"... Nie każdy koan jest oczywisty. Taka jest potęga metafory...

"Ale o co chodzi" (dawniej introspekcje) są niejako wstępem i konspektem do mojej własnej interpretacji koanu. To po prostu draft, szkic, mapa myśli, pierwsze skojarzenia, które dotyczą przeczytanego koanu. Jest to przedsmak, wyłącznie zajawka 🙂 tekstu publikowanego w książce "81 Tajemnic" .

Podobnie powstawało "81 Tajemnic". Analizowałem post Macieja na blogu bennewicz.pl, a następnie w punktach wypisywałem te spostrzeżenia na temat rzeczywistości, które w moim odczuciu koan poruszał, które chciałem opisać w interpretacji. Później te punkty rozwijałem i tak powstawały całe rozdziały złożonej interpretacji.

Dzięki temu zmieniało się wszystko - ja, moje otoczenie, postrzeganie rzeczywistości, a potem decyzje i całe życie...

"Ale o co chodzi?" (introspekcje) na 81tajemnic.pl mają odrobinę inny cel i charakter. Są one zaproszeniem do pracy własnej Czytelnika - Twojej własnej pracy 🙂 

Możesz przeczytać koan, później introspekcję i podjąć decyzję, czy chcesz dokonać samodzielnej interpretacji. Obok znajduje się moja wstępna, szkicowa interpretacja, niejako zapowiedź i "kuchnia" tego, jak budowałem pełne interpretacje w "81 Tajemnic". 

Oczywiście interpretacje w 81 Tajemnic są dużo obszerniejsze niż skrótowa forma ... 

Zobacz przykładowy rozdział - koan i interpretację, aby rozpocząć własną pracę z tekstem: 

 

Inna bajka – koan. Prezent dla Iwonki i Marcina od Iwony W. z okazji ślubu

– Można by zacząć tak: Pewnego razu myszka polna zakochała się w podwórkowym kocie.

– Nie, nie i nie. To bez sensu. Myszka? Dlaczego myszka, to jakieś seksitowskie jest? Ponadto naiwne. Mała myszka, czyli kobietka i jakiś kocur, pewnie dojrzały i mądry, zamiast ją zjeść…on się w niej zakochał. To już było. Piękna i bestia i takie tam. – Obróciła się na pięcie i podeszła do jego biurka.

– Ale to ma być bajka! – Obruszył się i jednocześnie skasował zapisane zdanie. – No dobrze – zaczął pojednawczo –  więc niech będzie tak: Pewnego razu tygrysica spotkała…innego tygrysa.

– Bez sensu, proszę cię. Tygrysica? Przecież praktycznie nie ma tygrysów żyjących na wolności. Mógłbyś się jakoś wysilić. Czy w ogóle musi być o zwierzątkach? Jest tyle ciekawych bajek o samochodach, Wikingach, smokach, ograch, bogach germańskich, pszczołach a nawet o robotach. Temat zantropomorfizowanych zwierzątek, które myślą i zachowują się jak ludzie jest przebrzmiały, wyeksploatowany. To ma być ekstra temat. Coś nowego. Mocne uderzenie. Rewelacja a nie jakieś pitu pitu.

– Nie ułatwiasz mi. Ledwie zacząłem i już mnie krytykujesz. To nie pomaga. Oprócz tego, moja droga, pszczoły, to też zwierzątka. Bajka o pszczółkach to dopiero jest banał!

– Gdybym od razu nie zareagowała zacząłbyś pisać o szarej myszce i kocie, no proszę cię. Jesteś mega zdolnym pisarzem. Stworzyłeś genialne postacie filmowe i sceniczne ale myszka i kot, tygrys i tygrysica? No nie. Gdybym ci nie przerwała, już byś napisał pół strony o myszce…A potem byłoby ci żal wszystko zmieniać.

– Jeśli jestem tak genialny, to może daj mi w końcu napisać tę bajkę!? – Uniósł głos najwyraźniej zdenerwowany jej naciskami.

– Ale to ja mam w niej grać główną rolę! Obiecałeś, że napiszesz ją dla mnie!

– Owszem ale masz być tylko głosem. Na boga, to ma być bajka animowana! – Trzasnął klapą od laptopa i najwyraźniej nie zamierzał pisać dalej. Przynajmniej nie w jej obecności.

– Twierdzisz, że głos jest nieważny, nie wymaga aktorstwa, wirtuozerii? – Najwyraźniej nie doceniasz mnie mój drogi. Byłam chwalona i recenzowana w najlepszych pismach za rolę smoczycy, za rolę Pani bułeczki a nawet za głos podkładany pod wesołą mrówkę. Aktorstwo to nie tylko Ofelia i Desdemona.   

– To może zacznę od końca: a potem żyli długo i szczęśliwie. – Uśmiechnął się do niej i znów otworzył laptop.

– Może zacznij od końca, dobry pomysł? Ale co to właściwie znaczy: żyć długo i szczęśliwie? Wiele bajek tak się kończy i tam jest jakieś niedopowiedzenie. Niedosyt. Jakiś dziwny brak. Zawsze mnie to zastanawiało, od dziecka…co było dalej? Co to znaczy żyć długo i szczęśliwie? Co właściwie robili bohaterowie, ci wszyscy królowie i księżniczki, piękne i bestie, rycerze i królewny, że potrafili żyć długo i szczęśliwie? Jakby nagle po zakończeniu wszystkich tych przygód i perypetii nigdy nic im się nie przydarzyło, co wymagałoby wysiłku a może refleksji a może jeszcze większego wysiłku, zdobywania, tworzenia, budowania…szczęścia? Jak myślisz?

– Owszem, też czuję ten niepokój. Fraza: żyli długo i szczęśliwie sugeruje, że po przejściach w wyniku, których są razem, ów książę i księżniczka nic już właściwie więcej nie muszą robić. A to jest fałszywy obraz. Jakby jedynym celem i zarazem jedyną trudnością było ich spotkanie, zejście się w parę. Co twoim zdaniem należy robić od chwili sakramentalnego: tak aby żyć długo i szczęśliwie? Może o tym napiszę?

– Sądzę, że każdego dnia, on jej a ona jemu, muszą przypominać co ich połączyło, z jakiego powodu wybrali właśnie siebie?

– I to wystarczy? – Spojrzał na nią wyjątkowo i jakoś czule. Przysunęła się do niego w milczeniu. Stanęła przy oparciu fotela. – Ja bym dodał, że każdego dnia dają sobie dowody miłości, tak dowody. Nie tylko heroiczne wyrzeczenia, nie tylko wspominają dawne zmagania i początki miłości, nie tylko decyzję, że chcą być ze sobą ale dowody, małe rzeczy, drobne gesty, delikatne symbole. Miłość to nie jest jakieś zamrożenie emocji z dnia ślubu, które leżą na dnie zamrażarki i kiedy potrzeba można je wyjąć i skonsumować tylko…

– Tylko? – Spytała dotykając czule jego głowy.

– Taniec? – Spojrzał na nią przez ramię.

– Gra na wielu instrumentach?

– Debel, jak w tenisie?

– Pieczenie ciasta?

– Żeglowanie?

– Tandem?

– Światło?

– Impuls?

– Duet?

– Iskra?

– My?

„81 Tajemnic”

Książka o przebudzeniu

„Przebudzenie” człowieka – jakkolwiek je rozumieć – staje się tematem powszechnego zainteresowania ludzi odczuwających niedosyt, czy pustkę. Ma to silny związek z kryzysem religii jako takiej, która poza rytuałami, nie potrafi dać człowiekowi niczego, co doprowadziłoby jego egzystencję do pełni szczęścia, akceptacji, miłości, a w konsekwencji do lekkości i nieomal pełnej zgody na wszelakie okoliczności zewnętrzne.

Książka zaprasza Cię do podróży Adama wgłab siebie. Będziesz jej świadkiem i obserwatorem, dzięki czemu możesz stworzyć własne interpretacje opowieści metaforycznych i przebudzić się na swój indywidualny sposób.

Dzięki książce możesz w końcu zrozumieć, że wszystko jest z Tobą w porządku – potrzebujesz po prostu wszelkich pytań, odpowiedzi (i rozwikłania tajemnic) poszukać w sobie, nie zaś na zewnątrz siebie. Opowieści zawarte w książce każdy może zinterpretować inaczej – nie ma tu dobrych czy złych odpowiedzi.

Najważniejsze jest jednak odkrywanie siebie – największej tajemnicy.  .

O autorach

Maciej Bennewicz

Mówi o sobie: artysta; pisarz, poeta, mentor; superwizor; założyciel Instytut Kognitywistyki; autor ponad trzydziestu książek, w tym wielu podręczników
i poradników z dziedziny psychologii
i rozwoju osobistego uznawanych za kultowe; przyjaciel zwierząt i opiekun ludzi… a czasem odwrotnie.

Posiada 20 letnie doświadczenie w branży szkoleń skierowanych do biznesu oraz 30 letnie doświadczenie w pracy z ludźmi
w różnych nurtach terapii i rozwoju osobistego.

Adam Sornek

Z zawodu jest prawnikiem – adwokatem. Praca nad „81 Tajemnic” była jedną z przyczyn dla których postanowił zrezygnować z pracy zawodowej na sali rozpraw. Przestał być człowiekiem konfliktów.
Dziś pomaga ludziom – dba o swój rozwój i rozwój innych. W pierwszym najbardziej pomaga mu sztuka (pisarstwo, muzyka),
w drugim wiedza i doświadczenie zdobyte w Instytucie Kognitywistyki Macieja Bennewicza.
Czynnie pracuje jako coach i mentor.

Inne wpisy

Zapoznaj się z pozostałymi wpisami na blogu

Zapraszamy do kontaktu...