JAK RAFAŁ ZMIENIA ŚWIAT – ALE O CO CHODZI?

utworzone przez kwiecień 5, 202081 Tajemnic

1. Czytam o efekcie motyla, przypominam sobie historię z filmu „Efekt motyla”, a także serial „Sens 8” – braci Wachowskich. A może sióstr? Sam już nie wiem 😉 Czy każdy nasz ruch, działanie, zmiana, decyzja, wpływa na losy jakiegoś świata – mikro lub makro rzeczywistości? Może my po prostu, nie widzimy, że nasze mniejsze lub większe decyzje coś zmieniają, być może w miejscach tak odległych, że nie jesteśmy w stanie tego dostrzec albo nie mamy prawa o tym wiedzieć. Nieliczni chyba dostępują tego rodzaju widzenia… 

2. Ale też skutki naszych decyzji są tuż obok, zaraz za rogiem. Przecież wybory Rafała – bohatera koanu – wpłynęły w pierwszej kolejności na życie ludzi mu najbliższych – zaraz po nim rzecz jasna. Warto się zastanawiać, na kogo wpływają moje decyzje, moje zmiany – te małe i te wielkie? Czy zawsze dbam o ekologię zmiany? Czy zawsze żyję wg zasady „nie rób drugiemu, co tobie niemiłe”?

3. Rzeczywistość jest taka, jaka wierzymy, że jest. Możemy dostrzegać związki pomiędzy zdarzeniami, których inni nie widzą. Takie powiązania mogą stać się naszą rzeczywistością, prawdą, odkryciem na temat funkcjonowania świata. Ktoś inny – gdy mu ujawnimy swoje odkrycia, synchroniczności i prekognicje – powie: „to wariactwo, oszalałeś, jesteś wariatem, lecz się!”. Rzeczywistość każdego z nas jest bardzo subiektywna. Z tych powodów często się żartuje, że pacjent psychiatry uznany zostanie za chorego, gdy jego halucynacje znacząco odbiegają od halucynacji lekarza.

Każda prezentowana przeze mnie tutaj introspekcja (tekst „Ale o co chodzi”, czy też tekst z pytajnikiem „?”), to tylko moja insynuacja, dygresja, cudza (moja, jako autora) fantazja na temat tego, co koan Macieja zdaje się próbować przekazać.

I z tej choćby przyczyny interpretacja nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie.

Tekst niniejszy to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw moim punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Moje interpretacje to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż ja i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać Cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy.

To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

4. To, w co wierzymy, wprawia nasze ciało (a zdaniem niektórych – ciała) w wibrację. Dispenza, Hawkins uczą, że istnieją poziomy rozwoju człowieka (jego świadomości) i różna częstotliwość jego wibracji, w zależności od przeżywanych emocji. Zagniewany człowiek, walczący o przetrwanie, wibruje inaczej od osoby wdzięcznej, mającej przeświadczenie, że świat to róg obfitości.

5. A wibracje, się przyciągają. Gdy coś nie idzie po naszej myśli i wpadamy w złość, to dziwnym trafem jeszcze bardziej wszystko się komplikuje i tym bardziej nic nam nie wychodzi. Pojawiają się sytuacje i ludzie na przekór naszemu dobremu samopoczuciu. Wtedy mówimy „co za koszmarny dzień, niech się już skończy!”. Jakby świat i rzeczywistość sprzysięgła się przeciwko nam. Tak działa prawo przyciągania. Radosny, wdzięczny, przyciągnie radosnych ludzi i sytuacje napawające wdzięcznością. Złoszczący przyciągnie powody do złości. 

6. Poza tym energia podąża za uwagą. Chcesz zobaczyć związek pomiędzy wyjściem z psem na spacer, a rozprzestrzenianiem się koronawirusa, to go zobaczysz. Wystarczy że skupisz – na obu zdarzeniach i ich związku – wystarczająco dużo energii. To zresztą nie jest trudne. Spójrz w czasie spaceru na fanpage Ministerstwa Zdrowia i od razu możesz oznajmić sobie i światu „wyszedłem z psem i są nowe zachorowania – to nie jest zbieg okoliczności” 😉 Może za bardzo upraszczam, jednak o taki mechanizm – funkcjonujący w naszym świecie i umyśle – chodzi.

7. Chcesz zobaczyć związek pomiędzy występami Zenka Martyniuka, a preferencjami wyborców w nadchodzących wyborach prezydenckich, to go zobaczysz. To my tworzymy własne światy i wypełniamy rzeczywistość treścią, związkami i zależnościami. Ona – sama w sobie – jest bez jakiejkolwiek treści i znaczenia. O wszystkim decyduje nasza percepcja – to co odławiamy z morza informacji, na czym skupiamy energię, czemu nadajemy sens, wartość, zależność. A to wpływa na nasze późniejsze związki z innymi elementami rzeczywistości.

#81. Wszystko co napisałem powyżej można by nazwać psychologią doświadczeń subiektywnych. A może jednak istnieje coś obiektywnego? Czasem mam wrażenie, że żyjemy w olbrzymiej sieci połączeń neuronowych, które multiplikują się w nieskończoność – w górę i w dół. Jeśli tak jest, to być może, czysto teoretycznie, jakość połączeń neuronalnych w naszym mózgu wpływa na połączenia neuronalne w rzeczywistości świata materialnego – tego przejawionego, postrzeganego. Zmieniamy pracę i gdzieś – w jakieś sąsiedniej rzeczywistości – dokonuje się analogiczna zmiana, może inna na poziomie powierzchownym, ale w głębi – na poziomie sensu tego zdarzenia – identyczna. Coś jak u Rafała. To tak, jakby zmiana elementu w jednym miejscu, wpływała na zmiany bliźniaczego elementu wszędzie tam, gdzie został – jak komputerowy skrypt – skopiowany. Jeśli trudno ci to sobie wyobrazić, to pomyśl, że jeśli literówkę w słowie „bzrdąc” poprawię na swoim komputerze w edytorze bloga, to zmieni się ona nie tylko na serwerze 81tajemnic.pl, ale również na każdym ekranie, który niniejszą stronę wyświetla. Jedna zmiana, ale efekty w każdym komputerze, który powiela źródło, w każdym urządzeniu tworzącym sieć neuronalną ze stroną 81tajemnic.pl. A jak jest w istocie, każdy musi odkryć i przekonać się sam, po swojemu, na swój sposób. Jedna sieć, mnóstwo takich samych, powiązanych sznurków.

***

Weź sobie z tego posta co chcesz. Możesz wziąć wszystko, możesz wziąć trochę, albo nie brać nic. Jeśli uważasz, że to wartościowa treść, udostępnij proszę. Dziękuję 🙂

Każda prezentowana tu introspekcja (tekst Adama z cyklu "Ale o co chodzi", czy też tekst z pytajnikiem "?"), to tylko insynuacja, dygresja, cudza (bo autora - Adama) fantazja na temat tego, co koan zdaje się próbować przekazać. I z tej choćby przyczyny nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie! 🙂

Introspekcja to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw Adama punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Interpretacje Adama autorstwa to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż Adam i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy. To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

81 – introspekcje

Ale o co chodzi?

Zastanawiasz się być może "o co w tym koanie chodzi?"... Nie każdy koan jest oczywisty. Taka jest potęga metafory...

"Ale o co chodzi" (dawniej introspekcje) są niejako wstępem i konspektem do mojej własnej interpretacji koanu. To po prostu draft, szkic, mapa myśli, pierwsze skojarzenia, które dotyczą przeczytanego koanu. Jest to przedsmak, wyłącznie zajawka 🙂 tekstu publikowanego w książce "81 Tajemnic" .

Podobnie powstawało "81 Tajemnic". Analizowałem post Macieja na blogu bennewicz.pl, a następnie w punktach wypisywałem te spostrzeżenia na temat rzeczywistości, które w moim odczuciu koan poruszał, które chciałem opisać w interpretacji. Później te punkty rozwijałem i tak powstawały całe rozdziały złożonej interpretacji.

Dzięki temu zmieniało się wszystko - ja, moje otoczenie, postrzeganie rzeczywistości, a potem decyzje i całe życie...

"Ale o co chodzi?" (introspekcje) na 81tajemnic.pl mają odrobinę inny cel i charakter. Są one zaproszeniem do pracy własnej Czytelnika - Twojej własnej pracy 🙂 

Możesz przeczytać koan, później introspekcję i podjąć decyzję, czy chcesz dokonać samodzielnej interpretacji. Obok znajduje się moja wstępna, szkicowa interpretacja, niejako zapowiedź i "kuchnia" tego, jak budowałem pełne interpretacje w "81 Tajemnic". 

Oczywiście interpretacje w 81 Tajemnic są dużo obszerniejsze niż skrótowa forma ... 

Zobacz przykładowy rozdział - koan i interpretację, aby rozpocząć własną pracę z tekstem: 

 

Jak Rafał zmienia świat – koan

Wszystko zaczęło się od zmiany diety. Coś mnie podkusiło i obejrzałem film o zdrowym odżywianiu. Spodobało mi się, że dieta może dawać ozdrowieńcze skutki, spadek wagi, przyrost siły. W końcu po kilku próbach zmieniłem dietę. Warzywa, owoce, brak nabiału, znacznie mniej mięsa, w końcu całkowity weganizm, eliminacja kawy i alkoholu. Rzecz jasna koledzy się ze mnie nabijali ale niektórym to nawet imponowało. Co gorsza wdałem się w sport i wtedy na dobre się zaczęło. Trenowałem, i to z przyjemnością.

Po kilku tygodniach doszedłem do wniosku, że praca którą wykonuję mnie nie satysfakcjonuje. Od tej chwili zacząłem się okropnie, potwornie, przeraźliwie męczyć każdym dniem w pracy. Dobijała mnie rutyna i nepotyzm, kolesiostwo i niekompetencja niemal na każdym szczeblu zarządzania. Wcześniej nie odważyłbym się nawet pomyśleć w ten sposób. Urząd, w którym pracowałem przestał spełniać moje oczekiwania – napisałem lakonicznie w wypowiedzeniu i rzuciłem pracę, po 5 latach pełnienia funkcji starszego referenta.

Teściowe rzecz jasna mnie potępili, za egoizm i brak odpowiedzialności za rodzinę. Dlatego już po trzeciej fali wyrzutów i pyskówce ze strony teściowej zażądałem od żony natychmiastowego wyprowadzenia się od teściów. Zgodziła się z oporem ale po miodowym miesiącu bis, w wynajętym mieszkaniu, żona zaczęła tęsknić za dawnym życiem, czytaj: za rolą córki. Idylla się skończyła. Zaczęły się kłótnie i histerie. Święta spędziliśmy już osobno. Ona pojechała do rodziców a ja do przyjaciół.

W końcu również syn stwierdził, że woli mieszkać u dziadków w ich pięknym domu na przedmieściu, niż w ciasnym mieszkaniu i zdecydował, że zamieszka z matką, czytaj: z teściami i zależną od nich córką. Na wiosnę złożyłem pozew o rozwód. Ale to był dopiero początek zmian.

Zmieniłem zawód, ubranie, nawyki, samochód, fryzurę – wszystkie detale. Zgłosiłem akt apostazji w swoim kościele. Myślicie, że na tym koniec? Zacząłem obserwować, że wraz z moimi osobistymi zmianami zmienia się również rzeczywistość. Na początku symptomy były dziwne i groźne. Tu celebryta – oszust został prezydentem, tam w liberalnym kraju z tradycjami załamała się demokracja. Gdzie indziej niekompetentny, zakompleksiony nieudacznik zaczął rządzić krajem, w jeszcze innym miejscu kraina płynąca ropą naftową bankrutowała, a ludzie głodowali.

Gdy składałem pozew wybuchły pożary w największej na planecie tajdze. Spłonęła w siedemdziesięciu procentach. Gdy występowałem z kościoła miał miejsce pożar katedry. Gdy wyprowadziłem się do innego miasta pożary spustoszyły cały kontynent. Spłonął w osiemdziesięciu procentach. Gdy obroniłem dyplom w nowym zawodzie – załamanie klimatu.

W końcu byłem pewien, że te koincydencje nie są przypadkowe. Im bardziej zmieniałem się ja, tym bardziej zmieniał się świat. Co gorsza, gdy ja czułem się coraz bardziej wolny, niezależny i w jakiś sposób antysystemowy, tym bardziej rozpadał się system wokół mnie.

Początkowo, miła lekarka psychiatra, niejaka doktor Lelak, twierdziła, że to zwykłe post-interpretacje. Jej zdaniem wtórnie przypisywałem znaczenie do minionych zdarzeń osobiście je interpretując. Fałszywy związek pomiędzy historią jednostki (ja) a historią globalną (świat). To kwestia lęku.

– Wszyscy trochę się boimy w tych dziwnych czasach – stwierdziła.

– Ale dlaczego czasy były nudne, rutynowe, przewidywalne, gdy ja byłem nudny a stały się nieprzewidywalne i dziwne, kiedy zdaniem wielu ludzi ja stałem się dziwny i nieprzewidywalny? – Spytałem.

Wtedy lekarka, uznała, że mam lekką paranoję i zaczęła mnie leczyć na taką właśnie przypadłość. Oczywiście lekarstw nie brałem. Nie dowierzałem jej diagnozie. Czułem podskórnie, że historia współczesna ma ze mną jakiś szczególny związek. Zacząłem mieć prekognicje, czyli trafnie przewidywać co się wydarzy w powiązaniu z moimi decyzjami. Mój najmniejszy życiowy ruch, nawet lekka zmiana, wzbudzały niemal natychmiast zmianę globalną. Szedłem wcześniej spać, niż zwykle – afera z urzędnikiem państwowym. Wypowiadałem niekorzystną umowę – zerwana unia celna. Rozstałem się z kolejną partnerką – kryzys emigracyjny. W końcu…wirus.

– Wirus to moja wina. – Oznajmiłem na kolejnej wizycie.

– Panie Rafale – lekarka odezwała się troskliwie – to tak, jakby pan powiedział, że również pana winą jest aneksja Krymu i wojna w Syrii. Niech pan spojrzy na to krytycznie. Nie może pan wpływać na globalne ocieplenie ani na wydarzenia na innym kontynencie. Jest pan zwykłym człowiekiem a nie jakimś prezydentem. – Powiedziała spokojnym, kojącym głosem starannie ukrywając ironię a może nawet pogardę. Zanotowała coś w karcie i po chwili spytała? – Czy przyjmuje pan Rispolept według wskazań? – Spojrzała badawczo.

Skłamałem kiwając stanowczo głową na potwierdzenie. Wolałem skłamać niewerbalnie, gdyż głos mógł mnie łatwo zdradzić.  

– No dobrze, w takim razie podwyższymy do 3 miligramów dwa razy dziennie i zobaczymy? – Powiedziała.

Wtedy palnąłem, choć nie żałuję. Był koniec stycznia.

– Niestety nie zobaczymy. Zamierzam zmienić pracę. Dlatego wirus pojawi się tutaj i będzie masowa kwarantanna. Wszystko zamkną. Szkoły, sklepy, urzędy, przychodnie. Ludzie utkną w domach. Przykro mi. Jednak nie mogę dłużej wytrzymać w tej robocie. Szef jest idiotą a nic nie zapowiada, że zmienią szefa. Chyba też wyjadę z miasta. Może gdzieś na Mazury albo w Bieszczady? W każdym razie kolejnej wizyty na pewno nie będzie.

– No cóż panie Rafale, w takim razie 4 miligramy dwa razy dziennie. A jak nie pomoże, to szpital i obserwacja.

Minęły dwa miesiące. Mieszkam w małej mieścinie na Podlasiu. Cudowne miejsce. Doktor Lelak dzwoniła do mnie już cztery razy. Nie odbierałem. Nagrała się. W głosie odczuwalna była histeria.

Z tej strony doktor Lelak. Tylko niech pan się nigdzie nie wyprowadza! Wierzę panu! Proszę zostać w mieście i najlepiej nic nie robić. Niech pan nic nie zmienia! Acha! I niech pan odstawi Rispolet. Albo nie! Niech pan nie ostawia! Już sama nie wiem. Koniecznie proszę oddzwonić.       

„81 Tajemnic”

Książka o przebudzeniu

„Przebudzenie” człowieka – jakkolwiek je rozumieć – staje się tematem powszechnego zainteresowania ludzi odczuwających niedosyt, czy pustkę. Ma to silny związek z kryzysem religii jako takiej, która poza rytuałami, nie potrafi dać człowiekowi niczego, co doprowadziłoby jego egzystencję do pełni szczęścia, akceptacji, miłości, a w konsekwencji do lekkości i nieomal pełnej zgody na wszelakie okoliczności zewnętrzne.

Książka zaprasza Cię do podróży Adama wgłab siebie. Będziesz jej świadkiem i obserwatorem, dzięki czemu możesz stworzyć własne interpretacje opowieści metaforycznych i przebudzić się na swój indywidualny sposób.

Dzięki książce możesz w końcu zrozumieć, że wszystko jest z Tobą w porządku – potrzebujesz po prostu wszelkich pytań, odpowiedzi (i rozwikłania tajemnic) poszukać w sobie, nie zaś na zewnątrz siebie. Opowieści zawarte w książce każdy może zinterpretować inaczej – nie ma tu dobrych czy złych odpowiedzi.

Najważniejsze jest jednak odkrywanie siebie – największej tajemnicy.  .

O autorach

Maciej Bennewicz

Mówi o sobie: artysta; pisarz, poeta, mentor; superwizor; założyciel Instytut Kognitywistyki; autor ponad trzydziestu książek, w tym wielu podręczników
i poradników z dziedziny psychologii
i rozwoju osobistego uznawanych za kultowe; przyjaciel zwierząt i opiekun ludzi… a czasem odwrotnie.

Posiada 20 letnie doświadczenie w branży szkoleń skierowanych do biznesu oraz 30 letnie doświadczenie w pracy z ludźmi
w różnych nurtach terapii i rozwoju osobistego.

Adam Sornek

Z zawodu jest prawnikiem – adwokatem. Praca nad „81 Tajemnic” była jedną z przyczyn dla których postanowił zrezygnować z pracy zawodowej na sali rozpraw. Przestał być człowiekiem konfliktów.
Dziś pomaga ludziom – dba o swój rozwój i rozwój innych. W pierwszym najbardziej pomaga mu sztuka (pisarstwo, muzyka),
w drugim wiedza i doświadczenie zdobyte w Instytucie Kognitywistyki Macieja Bennewicza.
Czynnie pracuje jako coach i mentor.

Inne wpisy

Zapoznaj się z pozostałymi wpisami na blogu

Zapraszamy do kontaktu...