PORZUCENIE – ALE O CO CHODZI?

utworzone przez Lut 5, 202081 Tajemnic

1. Każdego z nas spotykają (a może dotykają) odejścia: ludzi, rzeczy, zjawisk. Wszystko przemija. Ciągle jesteśmy porzucani i w jakiś sposób porzucamy. Ktoś umiera, kogoś zostawiamy, gdzieś wyjeżdżamy, zmieniamy pracę, przeprowadzamy się na drugi koniec państwa… Gdy pomiędzy nami, a tym kto odszedł (tym co odeszło) jest silna więź lub przywiązanie, cierpimy. Z reguły cierpimy.

2. Nie cierpią ci, którzy – cytując De Mello – są nieludzcy. Bo za nieludzkie uważane jest przyjmowanie z pozycji chłodnego obserwatora straty, choroby dziecka, ataku brutalnego męża czy innych podobnych – nieprzyjemnych rzecz jasna – zdarzeń. „Ilu znasz ludzi, na których nie działa pochwala i oskarżenie? To nieludzkie – mówimy.” (De Mello, Przebudzenie).

3. Trudno nie zgodzić się z twierdzeniem, że bywamy przesadni, chcemy być wyjątkowi, tacy doświadczeni, a zarazem poorani przez los, mądrzy goryczą życia, wyjątkowi, zasługujący na uwagę. A przy tym wszystkim stajemy się zmęczeni sobą. Uwikłani w sytuacje, których już dawno nie ma.

 

PRZECZYTAJ INTERPRETOWANY TEKST MACIEJA BENNEWICZA

4. Musimy mieć jakąś korzyść z rozpamiętywania dawnych ran, strat, porzuceń. Po co wciąż wracamy do zmarłych, których nie ma? Z jakiego powodu przywołujemy ich duchy? Może my potrzebujemy i chcemy czuć się nadal opuszczeni, zdradzeni, porzuceni? Bez wątpienia czasu nie cofniemy, historii nie zmienimy… Co miało odejść – odeszło. Dlaczego więc wspominamy te chwile i fundujemy sobie – mniej lub bardziej świadomie – cierpienie, smutek, reakcje zalęknionego, porzuconego dziecka?

5. Czy nie jest tak, że z jakiegoś powodu chcemy być dalej tym porzuconym (dzieckiem, czy dorosłym)? A jeśli powtarzamy schemat „porzucam – jestem porzucony” w życiu dorosłym, to czy nie dlatego, że wracamy wciąż do jakiegoś jednego kluczowego rozstania albo najważniejszej rany w naszym życiu? Czy to nie czas by ją zaleczyć, wygoić, poczekać na piękną błyszczącą bliznę?

6. Uwielbiamy zadawać sobie cierpienie. Wracać. Mielić i międlić przeszłość, której już nie ma. Wychowano nas w kulcie Jezusa Chrystusa, który poprzez swą mękę zbawia świat, zwiastuje raj. Postawa cierpiącego jest więc postawą szlachetną, godną aprobaty, zbliżającą do świętości i królestwa niebieskiego. Każdy z nas w jakimś sensie – poprzez wracanie do swoich traum – czuje się wspólnikiem w dziele zbawienia świata. Wszyscy cierpimy w ofierze. Żyjemy w kulcie ofiary, która zbawia świat. „Nazywam się Milijon – bo za miliony kocham i cierpię katusze”.

PRZECZYTAJ INTERPRETOWANY TEKST MACIEJA BENNEWICZA

7. Każdy to ma i każdy to miał (choć nie wszyscy wszystko): porzucenie, osamotnienie, opuszczenie, rozstanie, osierocenie, krzywdę, zmarnowane dzieciństwo, zmarnowane małżeństwo, utratę pracy, tragiczną młodość, brak ojca, śmierć matki, rozwód, brak pieniędzy, brak miłości, brak prestiżu, brak szacunku, brak czasu… To początek listy. Nie jestem przez to wyjątkowy. Nie jesteś przez to wyjątkowa. To takie typowe, takie ludzkie. A jednak jest jakaś pokusa nazywania się dzięki tym wydarzeniom „ofiarą” … Postawa porzuconego, zranionego, zostawionego, opuszczonego, to koncentrowanie energii i uwagi na braku (stracie), w miejsce doświadczania bogactwa tu i teraz. De Mello zapraszał: „niczego się nie wyrzekać, do niczego się nie przywiązywać”. Buddyzm uczy „wszystko minie”. Bo wszystko mija – zdrowie, uroda, sława, pieniądze, ludzie, życie. Porzucenie wszelkich przywiązań gwarantuje spokój. To zakłada porzucenie również nawykowego – wyuczonego często w dzieciństwie – lgnięcia do lęku i fałszywych pragnień.

81. Gdy nie pragniesz – jesteś tu i teraz. Gdy się nie wyrzekasz – jesteś tu i teraz. Wówczas doceniasz wszystko to co przychodzi, bo wszystko jest po coś. Nawet gdy tego nie rozumiemy. Doceń każdą stratę i każde porzucenie – jest w nich jakaś wielka lekcja dla ciebie.

Iluzja braku, lęk przed porzuceniem nie pozwalają ci posiadać…siebie, rozporządzać najcenniejszym darem jakim jest życie. Ktoś, kto nieustannie celebruje braki niczego nie jest w stanie docenić. W końcu martwi się, że niczego nie ma i w efekcie nie ma, nie ma najcenniejszej istoty – siebie. Porzuć iluzje a zyskasz życie. Porzuć brak a zyskasz posiadanie” – tu nie ma miejsca na interpretację. Tu wszystko zostało powiedziane wprost, dosadnie, konkretnie, bez ogródek. Reszta jest milczeniem 🙂

PRZECZYTAJ INTERPRETOWANY TEKST MACIEJA BENNEWICZA

 

Każda prezentowana tu introspekcja (tekst Adama z cyklu "Ale o co chodzi", czy też tekst z pytajnikiem "?"), to tylko insynuacja, dygresja, cudza (bo autora - Adama) fantazja na temat tego, co koan zdaje się próbować przekazać. I z tej choćby przyczyny nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie! 🙂

Introspekcja to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw Adama punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Interpretacje Adama autorstwa to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż Adam i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy. To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

81 – introspekcje

Ale o co chodzi?

Zastanawiasz się być może "o co w tym koanie chodzi?"... Nie każdy koan jest oczywisty. Taka jest potęga metafory...

"Ale o co chodzi" (dawniej introspekcje) są niejako wstępem i konspektem do mojej własnej interpretacji koanu. To po prostu draft, szkic, mapa myśli, pierwsze skojarzenia, które dotyczą przeczytanego koanu. Jest to przedsmak, wyłącznie zajawka 🙂 tekstu publikowanego w książce "81 Tajemnic" .

Podobnie powstawało "81 Tajemnic". Analizowałem post Macieja na blogu bennewicz.pl, a następnie w punktach wypisywałem te spostrzeżenia na temat rzeczywistości, które w moim odczuciu koan poruszał, które chciałem opisać w interpretacji. Później te punkty rozwijałem i tak powstawały całe rozdziały złożonej interpretacji.

Dzięki temu zmieniało się wszystko - ja, moje otoczenie, postrzeganie rzeczywistości, a potem decyzje i całe życie...

"Ale o co chodzi?" (introspekcje) na 81tajemnic.pl mają odrobinę inny cel i charakter. Są one zaproszeniem do pracy własnej Czytelnika - Twojej własnej pracy 🙂 

Możesz przeczytać koan, później introspekcję i podjąć decyzję, czy chcesz dokonać samodzielnej interpretacji. Obok znajduje się moja wstępna, szkicowa interpretacja, niejako zapowiedź i "kuchnia" tego, jak budowałem pełne interpretacje w "81 Tajemnic". 

Oczywiście interpretacje w 81 Tajemnic są dużo obszerniejsze niż skrótowa forma ... 

Zobacz przykładowy rozdział - koan i interpretację, aby rozpocząć własną pracę z tekstem: 

 

Porzucenie – koan

Matka Ann Ann shi siedziała na niewielkim podwyższeniu. W sali była przewaga kobiet. Głowy nielicznych mężczyzn na tle kobiecych szali, w odcieniach żółci, pomarańczu i różu, wyglądały jak kapelusze grzybów. Matka poprawiła mikrofon i odczytała pierwsze pytanie, a właściwe słowo. Zwyczajem wtorkowych spotkań z kobietami było wypisywanie na małych karteczkach słów-haseł, które potem matka Ann Ann shi losowała. Po chwili dawała interpretację a czasami obszerną odpowiedź dotyczącą zagadnienia wyrażonego zapisanym słowem.

Porzucenie – odczytała. – Bardzo często bywamy przesadni, w tym co mówimy. Przesadne są nasze emocje. Przesadne są historie, w których opowiadamy o życiu własnym i cudzym. Chcemy być tacy wyjątkowi, tacy doświadczeni a zarazem poorani przez los, mądrzy goryczą życia. Tymczasem jesteśmy nadmierni, rozbuchani, podekscytowani, histeryczni, rozemocjonowani i w efekcie zmęczeni sobą. Może w ten sposób chcemy stać się istotami wyjątkowymi albo po prostu zasłużyć sobie na uwagę? Chcesz uwagi, czy wsparcia? Chcesz surogatu miłości, czy rzetelnej rady? Chcesz się dowiedzieć czegoś o sobie, czy po prostu przyszłaś pogadać o tym, jak jest ci ciężko? Zresztą nikomu niczego nie można poradzić. Poradź palaczowi, żeby rzucił papierosy. Znam lekarzy, i to onkologów, którzy palą. Poradź alkoholikowi żeby przestał pić. Odpowie, że jest uniwersyteckim profesorem albo managerem na stanowisku i jak śmiesz mu zarzucać alkoholizm, przecież nie jest jakimś menelem! Poradź ojcu żeby nie zastraszał swoich dzieci. Opowie, że masz się nie wtrącać, doskonale wie co robi, przecież jest ojcem.   

Porzucenie, osamotnienie, opuszczenie, rozstanie, osierocenie – wszystkie te słowa oznaczają brak.  Krzywda, zmarnowane dzieciństwo, zmarnowane małżeństwo, utrata pracy, tragiczna młodość, brak ojca, przedwczesna śmierć matki, rozwód rodziców. Mogłabym przez wiele minut wymieniać nazwy braków, tak…braków. Brakuje mi pieniędzy, brakuje mi miłości, brakuje mi prestiżu, brakuje mi szacunku, brakuje mi czasu. Zostawiła mnie, odszedł, zgubiłam, zaprzepaściłam, zabrakło mi – wciąż wyliczamy braki. Tymczasem w doświadczeniu braku nie ma nic nadzwyczajnego. Wskaż mi osobę, która nie doświadczyła rozstania, porzucenia, utraty, traumy. Wskaż mi osobę, która nie doświadczyła trudnej sytuacji, cierpienia, bólu, osamotnienia, wykluczenia. W istocie trudno wyobrazić sobie człowieka, który żyłby od dzieciństwa do dorosłości nie doświadczając uszczerbku, porzucenia, straty, rozstania. Trudno wyobrazić sobie istotę, która nie doznaje cierpienia.

Dlatego świadome odrzucenie przywiązania jest tak ważne. Porzuć przywiązanie, porzuć lgnięcie do lęku i fałszywych pragnień a odzyskasz spokój. Umysł ucieka do przeszłości, do wspomnień i z lękiem patrzy w przyszłość. Za chwilę tęskni do przyszłości i ze smutkiem wspomina minione cierpienia. Kiedyś było lepiej. A za chwilę: jutro wygram na loterii i moje życie się odmieni.

Świadome porzucenie iluzji dotyczących przeszłości i przyszłości, to jedyna droga do posiadania, tak…do posiadania. Iluzja braku, lęk przed porzuceniem nie pozwalają ci posiadać…siebie, rozporządzać najcenniejszym darem jakim jest życie. Ktoś, kto nieustannie celebruje braki niczego nie jest w stanie docenić. W końcu martwi się, że niczego nie ma i w efekcie nie ma, nie ma najcenniejszej istoty – siebie. Porzuć iluzje a zyskasz życie. Porzuć brak a zyskasz posiadanie.   

„81 Tajemnic”

Książka o przebudzeniu

„Przebudzenie” człowieka – jakkolwiek je rozumieć – staje się tematem powszechnego zainteresowania ludzi odczuwających niedosyt, czy pustkę. Ma to silny związek z kryzysem religii jako takiej, która poza rytuałami, nie potrafi dać człowiekowi niczego, co doprowadziłoby jego egzystencję do pełni szczęścia, akceptacji, miłości, a w konsekwencji do lekkości i nieomal pełnej zgody na wszelakie okoliczności zewnętrzne.

Książka zaprasza Cię do podróży Adama wgłab siebie. Będziesz jej świadkiem i obserwatorem, dzięki czemu możesz stworzyć własne interpretacje opowieści metaforycznych i przebudzić się na swój indywidualny sposób.

Dzięki książce możesz w końcu zrozumieć, że wszystko jest z Tobą w porządku – potrzebujesz po prostu wszelkich pytań, odpowiedzi (i rozwikłania tajemnic) poszukać w sobie, nie zaś na zewnątrz siebie. Opowieści zawarte w książce każdy może zinterpretować inaczej – nie ma tu dobrych czy złych odpowiedzi.

Najważniejsze jest jednak odkrywanie siebie – największej tajemnicy.  .

O autorach

Maciej Bennewicz

Mówi o sobie: artysta; pisarz, poeta, mentor; superwizor; założyciel Instytut Kognitywistyki; autor ponad trzydziestu książek, w tym wielu podręczników
i poradników z dziedziny psychologii
i rozwoju osobistego uznawanych za kultowe; przyjaciel zwierząt i opiekun ludzi… a czasem odwrotnie.

Posiada 20 letnie doświadczenie w branży szkoleń skierowanych do biznesu oraz 30 letnie doświadczenie w pracy z ludźmi
w różnych nurtach terapii i rozwoju osobistego.

Adam Sornek

Z zawodu jest prawnikiem – adwokatem. Praca nad „81 Tajemnic” była jedną z przyczyn dla których postanowił zrezygnować z pracy zawodowej na sali rozpraw. Przestał być człowiekiem konfliktów.
Dziś pomaga ludziom – dba o swój rozwój i rozwój innych. W pierwszym najbardziej pomaga mu sztuka (pisarstwo, muzyka),
w drugim wiedza i doświadczenie zdobyte w Instytucie Kognitywistyki Macieja Bennewicza.
Czynnie pracuje jako coach i mentor.

Inne wpisy

Zapoznaj się z pozostałymi wpisami na blogu

Zapraszamy do kontaktu...