OSTATNIA WOLA – ALE O CO CHODZI?

utworzone przez lt. 26, 202081 Tajemnic

1. Są wirusy, które dopadają nawet mistrza. W końcu nieśmiertelność istoty, ducha, na poziomie ciała fizycznego jest … śmiertelna. Wirus to jednak wirus. Jak w komputerze. Złośliwe oprogramowanie, którego celem jest destabilizacja systemu. Co jest źródłem wirusa? Kto go rozprzestrzenia? Po co? Gdzie jest rzeczywiste, a gdzie urojone źródło? Co było pierwotną przyczyną? Któż wie? Któż to może wiedzieć…? Najstarsi górale nie wiedzą. Krasnale tym bardziej. Dlatego warto pytać własnej nieświadomości, podświadomości, ducha… Ludzie mawiają, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. To jednak nie prawda (w mojej interpretacji wszelkiej rzeczywistości). Gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o miłość. Tak nauczył mnie mój Mistrz. W to wierzę.

2. Każdy mistrz musi umrzeć. Nie tylko w sensie fizycznym. Mistrz nie istnieje bez ucznia, uczeń bez mistrza. Śmierć mistrza jest nieunikniona, aby uczeń stał się mistrzem. Śmierć mistrza to moment, w którym dla ucznia jest już „tylko” ważnym człowiekiem na drodze. Jednym z najważniejszych, jeśli nie najważniejszym, spotkaniem w życiu. Bez znaczenia, bez różnicy – nie ma sensu porównywać, stopniować, odmieniać, mierzyć… Śmierć jest zaproszeniem do dalszej – samodzielnej – drogi ucznia. 

3. Śmierć mistrza jest tym samym, co słowa dorosłego i rozważnego ojca wypowiedziane do dorastającego syna: „Czas byś podążał własną drogą, jesteś doskonały, jesteś dorosły, podejmij swą pieśń. Ja odchodzę już z twojego życia jako rodzic, bo nie jesteś już dzieckiem. Musisz od teraz radzić sobie już sam i wiem doskonale, że perfekcyjnie sobie poradzisz, przygotowałem cię do tego najlepiej jak potrafiłem. Jestem z ciebie dumny”. Tak mistrz kończy relację z uczniem, gdy uważa, że uczeń jest gotowy. Tak mistrz uśmierca się przed uczniem i uśmierca ucznia pokazując mu, że jest już mistrzem. Dobry mistrz, tak potrafi, bo jego mistrzowie, jego patroni, jego wszyscy – bez wyjątku – ojcowie w niebie tak właśnie robili. Gdy uczeń nie jest gotowy, a mistrz jest mistrzem, praca trwa, o ile taka jest wola zainteresowanych stron. 

Każda prezentowana przeze mnie tutaj introspekcja (tekst „Ale o co chodzi”, czy też tekst z pytajnikiem „?”), to tylko moja insynuacja, dygresja, cudza (moja, jako autora) fantazja na temat tego, co koan Macieja zdaje się próbować przekazać.

I z tej choćby przyczyny interpretacja nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie.

Tekst niniejszy to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw moim punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Moje interpretacje to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż ja i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać Cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy.

To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

4. Każdy Mistrz – zanim umrze (fizycznie lub w relacji z uczniem) – potrzebuje odkryć jeszcze jedną ważną rzecz. Prawdziwy mistrz – rzecz jasna – to wie. W każdej relacji mistrza z uczniem, człowieka z człowiekiem, obie strony mają zadanie do wykonania. Toteż spotykamy się po coś, aby każdy coś zobaczył i każdy coś naprawił, uleczył, uzdrowił. O ile chce, o ile zebrał energię i moc, by z tematem się uporać, podjąć wyzwanie. Bo z mistrzami jest jak z papieżami – też chodzą do toalety, puszczają bąki i mają swoje cienie oraz sprawy do przepracowania.

5. I z tych powodów uczeń jest zarówno uczniem, jak i mistrzem oraz mistrz jest zarówno mistrzem, jak i uczniem. Dlatego mawiają, że „gdy uczeń jest gotowy, to mistrz się pojawi”, ale też „gdy mistrz jest gotowy, uczeń się pojawi”, oraz „gdy mistrz jest gotowy, mistrz się pojawi” i … „gdy uczeń jest gotowy, uczeń się pojawi”. Wszystko i wszyscy są lekcją. Dla wszystkich. Rozumienie tej prawidłowości to ważny element przebudzenia. Dlatego wybaczam wszystkim i wszystko. Wybaczam też wszystko sobie. Bez wyjątku. Wszyscy popełniamy błędy.

6. Wszystko przemija. Wszystko umiera. Karmieni jesteśmy obietnicą nieśmiertelności, ale nikt nas nie uczy jak ją osiągnąć, odkryć… Mistrzowie przemijają, uczniowie przemijają… Żony, mężowie, rodzice, wujkowie, ciotki, partnerzy, kochankowie, samochody, domy, kredyty… wszystko przemija. Jedyną stałą rzeczą są zmiany. Jedyną prawdą i pewnym przewidywaniem na temat tego co masz, widzisz i czujesz jest to, że PRZEMINIE. Kto nie rozumie prawdy o przemijalności wszelkiej rzeczy, ten się do rzeczy, stanów przywiązuje. A przywiązania w chwili przemijania rzeczy najbardziej ranią. Cierpimy, bo świat się zmienia, a my w naiwności dziecka sądzimy, że coś jest niezmienne, stałe, trwałe i wieczne. Nawet wieczne światełko przy tabernakulum w kościele jest sztuczne. Bo nic nie jest wieczne.

7. Dlaczego krasnal nie skorzystał z pen-drive żeby ratować mistrza? (Mógł go użyć do ratowania jak się zdaje.) Dlaczego krasnal nie zajął się najpierw mistrzem, jego pochówkiem, oddaniem szacunku zmarłemu? Co siedziało w głowie krasnala, że tak bardzo zależało mu na zrozumieniu ludzkiej natury i istoty? Jakie krasnal miał rzeczywiście intencje? Czy krasnal był prawdziwym przyjacielem Mistrza? Nie wiem. Krasnal wie. Być może. Jego trzeba zapytać. Ja go nie zapytam, to bez znaczenia. Co się stało, to się nie odstanie. Poza tym krasnal pobiegł właśnie do lasu szukać grzybów. Twierdzi, że już wiosna. Tak to jest z krasnalami. Nigdy nic nie wiadomo.

81. „Niejednokrotnie bywałem rugany z powodu błędów, na popełnienie których mój mentor nie miał dość siły czy dowcipu” (Georg Christoph Lichtenberg). Kto nie był?
Paradoksalnie krasnal – którego intencje nadal nie są znane – wolę mistrza wykonał. Czy zrobił to jednak świadomie, czy nieświadomie? Nie wiem. Może ego krasnala to było, a nie krasnal. Za 100 lat nikt nie będzie pamiętać ani mistrza, ani krasnala, ani okoliczności ich śmierci i rzeczywistych powodów zniszczenia pen-drive’a. Sprawa Tupolewa nadal jednak pozostanie sprawą narodową.  

Każda prezentowana tu introspekcja (tekst Adama z cyklu "Ale o co chodzi", czy też tekst z pytajnikiem "?"), to tylko insynuacja, dygresja, cudza (bo autora - Adama) fantazja na temat tego, co koan zdaje się próbować przekazać. I z tej choćby przyczyny nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie! 🙂

Introspekcja to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw Adama punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Interpretacje Adama autorstwa to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż Adam i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy. To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

81 – introspekcje

Ale o co chodzi?

Zastanawiasz się być może "o co w tym koanie chodzi?"... Nie każdy koan jest oczywisty. Taka jest potęga metafory...

"Ale o co chodzi" (dawniej introspekcje) są niejako wstępem i konspektem do mojej własnej interpretacji koanu. To po prostu draft, szkic, mapa myśli, pierwsze skojarzenia, które dotyczą przeczytanego koanu. Jest to przedsmak, wyłącznie zajawka 🙂 tekstu publikowanego w książce "81 Tajemnic" .

Podobnie powstawało "81 Tajemnic". Analizowałem post Macieja na blogu bennewicz.pl, a następnie w punktach wypisywałem te spostrzeżenia na temat rzeczywistości, które w moim odczuciu koan poruszał, które chciałem opisać w interpretacji. Później te punkty rozwijałem i tak powstawały całe rozdziały złożonej interpretacji.

Dzięki temu zmieniało się wszystko - ja, moje otoczenie, postrzeganie rzeczywistości, a potem decyzje i całe życie...

"Ale o co chodzi?" (introspekcje) na 81tajemnic.pl mają odrobinę inny cel i charakter. Są one zaproszeniem do pracy własnej Czytelnika - Twojej własnej pracy 🙂 

Możesz przeczytać koan, później introspekcję i podjąć decyzję, czy chcesz dokonać samodzielnej interpretacji. Obok znajduje się moja wstępna, szkicowa interpretacja, niejako zapowiedź i "kuchnia" tego, jak budowałem pełne interpretacje w "81 Tajemnic". 

Oczywiście interpretacje w 81 Tajemnic są dużo obszerniejsze niż skrótowa forma ... 

Zobacz przykładowy rozdział - koan i interpretację, aby rozpocząć własną pracę z tekstem: 

 

Ostatnia wola – koan

Mistrz Qi-nol umierał. Nie, nie ze starości był jeszcze krzepkim mężczyzną. W sensie medycznym dopadł go zmutowany wirus albo stara typowa grypa, może sepsa? Pobrano próbki. Wyniki nie były jednoznaczne. Odmówił hospitalizacji. Mógł, gdyż w kraju nie obowiązywał alert epidemiologiczny, ponadto mieszkał sam, w dodatku nominalnie był emerytem, a co kogo obchodzi samotny emeryt. Wirus. Wszak spotykał się z wieloma ludźmi. Nie miał jednak typowych objawów.

Wiedział, że umiera, gdyż taką podjął decyzję. Gdy jest się szamanem, czarodziejem, czy też sztukmistrzem magii – również kwestia śmierci, to sprawa decyzji.

– Umieram – rzekł do krasnala, który z pewnym niepokojem, rzecz jasna w podwójnej maseczce wpatrywał się z bezpiecznej odległości (media mówiły o minimum stu dwudziestu centymetrach) w siedzącego na fotelu mistrza. – Przez lata mojej pracy poznałem tajemnice wielu ludzi, ich wady i słabości, ich cienie i grzechy. Wszystko jest na tym pen-drive, wszystkie ludzkie sekrety i winy. Powierzam ci ten katalog, drogi skrzacie. Jest alfabetyczny. Skrupulatnie wszystko notowałem. Jest kluczem do tajemnicy człowieka jako istoty. Jest skarbem. Zawiera odpowiedzi dotyczące ludzkich motywacji i skłonności. Skorzystaj z niego tylko w dwóch przypadkach, gdy będziesz przez kogoś zagrożony, albo gdy będziesz komuś chciał pomóc. Ale najlepiej go zniszcz. – Rzekł mistrz, westchnął i umarł.

Z jego ręki, na łańcuszku, zwisał mały, zgrabny pen-drive w kształcie ludzika. Skrzat zbliżył się na palcach do martwego Qi-nola jakby nie chciał spłoszyć śmierci, która w jednej sekundzie zwinęła duszę maga na czarną szpulkę. Jeden błysk kosy i zniknęła. Krasnal poprawił lateksowe rękawiczki na dłoniach. Sprawdził puls na szyi mistrza, jakby nie dowierzał śmierci, i delikatnie wysunął pen-drive z jego dłoni.

Potem szybko podbiegł do laptopa w drugim pokoju i uruchomił urządzenie.

– Sprawdźmy kogo tam mamy na literkę…zet. – Kliknął. –  Dobrze, nietypowo, zaczniemy od końca – uśmiechnął się szeroko.

Po chwili na ekranie pojawił się komunikat: Nazwa użytkownika i hasło. Po trzech nieudanych próbach pojawił się kolejny komunikat:

Niejednokrotnie bywałem rugany z powodu błędów, na popełnienie których mój mentor nie miał dość siły czy dowcipu. Georg Christoph Lichtenberg.

Krasnal wstał, wyrwał pen-drive z gniazda w komputerze, cisnął nim o podłogę i ze złością rozgniótł go obcasem.     

„81 Tajemnic”

Książka o przebudzeniu

„Przebudzenie” człowieka – jakkolwiek je rozumieć – staje się tematem powszechnego zainteresowania ludzi odczuwających niedosyt, czy pustkę. Ma to silny związek z kryzysem religii jako takiej, która poza rytuałami, nie potrafi dać człowiekowi niczego, co doprowadziłoby jego egzystencję do pełni szczęścia, akceptacji, miłości, a w konsekwencji do lekkości i nieomal pełnej zgody na wszelakie okoliczności zewnętrzne.

Książka zaprasza Cię do podróży Adama wgłab siebie. Będziesz jej świadkiem i obserwatorem, dzięki czemu możesz stworzyć własne interpretacje opowieści metaforycznych i przebudzić się na swój indywidualny sposób.

Dzięki książce możesz w końcu zrozumieć, że wszystko jest z Tobą w porządku – potrzebujesz po prostu wszelkich pytań, odpowiedzi (i rozwikłania tajemnic) poszukać w sobie, nie zaś na zewnątrz siebie. Opowieści zawarte w książce każdy może zinterpretować inaczej – nie ma tu dobrych czy złych odpowiedzi.

Najważniejsze jest jednak odkrywanie siebie – największej tajemnicy.  .

O autorach

Maciej Bennewicz

Mówi o sobie: artysta; pisarz, poeta, mentor; superwizor; założyciel Instytut Kognitywistyki; autor ponad trzydziestu książek, w tym wielu podręczników
i poradników z dziedziny psychologii
i rozwoju osobistego uznawanych za kultowe; przyjaciel zwierząt i opiekun ludzi… a czasem odwrotnie.

Posiada 20 letnie doświadczenie w branży szkoleń skierowanych do biznesu oraz 30 letnie doświadczenie w pracy z ludźmi
w różnych nurtach terapii i rozwoju osobistego.

Adam Sornek

Z zawodu jest prawnikiem – adwokatem. Praca nad „81 Tajemnic” była jedną z przyczyn dla których postanowił zrezygnować z pracy zawodowej na sali rozpraw. Przestał być człowiekiem konfliktów.
Dziś pomaga ludziom – dba o swój rozwój i rozwój innych. W pierwszym najbardziej pomaga mu sztuka (pisarstwo, muzyka),
w drugim wiedza i doświadczenie zdobyte w Instytucie Kognitywistyki Macieja Bennewicza.
Czynnie pracuje jako coach i mentor.

Inne wpisy

Zapoznaj się z pozostałymi wpisami na blogu

Zapraszamy do kontaktu...