KAŻDY ORZE JAK MOŻE – INTERPRETACJA KOANU „ONLINE” MACIEJA BENNEWICZA

utworzone przez kw. 21, 202081 Tajemnic

Myśl pierwsza: rozwydrzony dzieciak, rozpieszczony, niewdzięcznik. Kiedyś Szymon Majewski miał taki cykl w Radiu Zet, który nazywał się „Sponton”. Nagrał tam taki skecz o nazwie – jeśli mnie pamięć nie myli – „Biedni Bogatymi”. W pierwszym z fragmentów można było usłyszeć „Dzieci bogatych rodziców też mają marzenia. Jestem Luiza, marzę o Jaguarze. Z kieszonkowego uzbierałam już dwa miliardy. Brakuje miliarda. Ta bryka już jest u dealera. Pomóżcie. Tato nie da mi tych pieniędzy, bo stawia fabrykę glazury ”. 

 

Myśl druga: ktoś tego wiecznego studenta przecież wychowywał. Te wzorce – krytykanctwo, etykietowanie, lenistwo, pasożytowanie – skądś się wzięły. Być może wiecznie zapracowany ojciec biznesmen oraz zajęta duchowością i rozwojem osobistym matka, nie znaleźli czasu, by zajmować się dzieckiem, nauczyć je pracowitości, wdzięczności, zaradności. Mogli być zbyt zajęci sobą, zarabianiem pieniędzy, czymkolwiek, zaś dziecku „rekompensowali” dobrami materialnymi. W ten sposób stało się ono bierne, pasywne, roszczące i krytykujące, niezdolne dawać światu coś od siebie. Matka, która mówi do syna o faktach na jego temat, współtworzyła te fakty poprzez model wychowania, który wraz z ojcem przyjęła. Opisuje nie tylko syna, ale również siebie. Ona współtworzyła i współtworzy jego rzeczywistość, wyznaczała wraz z ojcem granice rozwoju syna.

Myśl trzecia: każdy orze jak może. Czasy są dziwne, na pewno dość trudne dla ludzi, których biznesy z dnia na dzień stoją pod coraz to większym znakiem zapytania. W sieci obecnie jest mnóstwo specjalistów od wszystkiego. Jeszcze więcej niż przed zarazą. Wielu robi wszystko, by cokolwiek zarobić, utrzymać się. Można niektórych krytykować – za jakość, za poziom, za kompetencje – jednak trzeba na to umieć spojrzeć dwojako. Ci ludzie wkładają wysiłek i trud, by przetrwać w świecie nadmiernych potrzeb i wyzysku administracyjno – urzędniczego — spłacić ratę kredytu, zarobić na ZUS, czynsz najmu, być może opłacić wynagrodzenie pracownika, a przede wszystkim kupić ogrzewanie, wodę, chleb, mąkę, cukier, masło i pewnie jakiś plasterek szynki dla dzieci. Lub przynajmniej dobre parówki.

Każda prezentowana przeze mnie tutaj introspekcja (tekst „Ale o co chodzi”, czy też tekst z pytajnikiem „?”), to tylko moja insynuacja, dygresja, cudza (moja, jako autora) fantazja na temat tego, co koan Macieja zdaje się próbować przekazać.

I z tej choćby przyczyny interpretacja nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie.

Tekst niniejszy to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw moim punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Moje interpretacje to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż ja i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać Cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy.

To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

Myśl czwarta: warto się cieszyć tym co jest. Jutro może tego nie być. Przedwczoraj nie można było chodzić do lasu na spacery, od wczoraj już można, i to bez maski, ale czy jutro będzie można? Nie wiesz. Ja nie wiem. Sporo nam odebrano, ale spójrzmy na to ile mamy – internet, komunikatory online, czas dla siebie, sadzonki na parapecie okna, uszyte na babcinej maszynie do szycia maseczki. Do niedawna wszyscy z takich – dostępnych przecież zawsze – zasobów korzystali albo mieli przynajmniej możliwości, ale mało kto – w jakiś wyraźny sposób – ten fakt doceniał. Większość z nas sądzi, że to co jest, to po prostu jest, bo jest od zawsze; że to czy tamto się należy, bo jest, tak jak woda w kranie. Ale jutro może tego nie być. Tak – bieżąca w kranie – banał, ale pomyśl, kiedyś tego nie było i ja nie mam pewności, że wiecznie będzie, że jutro będzie. Wszystko się zmienia jak w kalejdoskopie.

Myśl piąta: opisałem (a może skrytykowałem) już studenta i jego rodziców. Zrobiłem to celowo, by teraz ich teraz zrehabilitować, pokazać inny punkt widzenia. Świat nie jest czarno-biały. Rozpieszczony student nie jest winny tego, że jest rozpieszczony. Może też mieć rację w tym co mówi do matki. Świat jest przesycony wszelakimi możliwościami, produktami, kursami, drogami rozwoju, zaś dziś webinarami. Kiedyś można było zwiedzić za życia trzy lub cztery kraje. Teraz – gdyby nie zaraza – można by zwiedzać bez przeszkód prawie cały glob. Nie sposób obejrzeć przynajmniej połowy materiałów dostępnych w Netflixie, HBO i na Gaia.com. Wszystkiego i wszędzie jest w nadmiarze. Do tego mogę dziś obejrzeć za darmo dowolny webinar na dowolny temat, choć mało który z tych które oglądałem, był tak na prawdę na temat. A wracając do rozliczania: matka i ojciec bohatera też pewnie nie są winni temu, że tak wychowali swoje dziecko. Ich też ktoś jakoś wychował, pokazał wzorzec, który powielają. Tego kogoś, też ktoś wcześniej jakoś wychował.

Myśl szósta: Student może cierpieć i wyrażać rozczarowanie. Przecież wszystko wokół mówi nam, że jeszcze czegoś nam brak – podróży do… samochodu marki …, wyćwiczonych mięśni, rzutkiego intelektu, IQ na poziomie…, głębokiej duchowości, przebudzenia do świętości, nowej kolekcji od…, pracy w …, stanowiska u …, pensji w granicach …, pierwszego miejsca w… Naprawdę trudno się na coś zdecydować, wybrać to co się kocha, jeśli rodzice nie nauczyli wybierać i kochać. Wtedy człowiek jest w ogromnym rozdarciu pomiędzy tymi wszystkimi niekończącymi się możliwościami. Nie da się przeczytać wszystkich książek, osłuchać wszystkich płyt, nauczyć grać na wszystkich instrumentach, napić się – jak mawiają – wody z niejednej studni i z niejednego pieca chleb zjeść, przebudzić się, doznać oświecenia i dodatkowo jeszcze zostać wolontariuszem pomagającym niewolonym słoniom w Azji… Nie da się. Trzeba wybierać.

Myśl siódma: Każdy w tym łańcuchu relacji ma rozum, wolną wolę i może zmienić dotychczasowe wybory i wzorce. Syn może postępować inaczej. Jego matka i ojciec mogli też postąpić inaczej – wychować go w inny sposób. I ich rodzice mogli postąpić inaczej. Wszyscy powtarzamy wzorce. Wszyscy mamy możliwość wyboru. Czy jest jednak sens kogokolwiek obwiniać? Jak by nie było ocenianie – które tu przedstawiłem – zatoczyło koło. Syn niegodziwy, ale to nie jego wina. Rodzice wychowali tak a nie inaczej, ale to nie ich wina. Każde z nich może być skrytykowane, bo mogło postąpić inaczej – choć to też nie ich wina, że nie potrafią postąpić inaczej. Ale zaraz zaraz. Każde z nich – jak potrafi – robi coś pożytecznego: matka zajmuje się duchowością, ojciec być może robi coś, dzięki czemu możemy się komunikować online, syn dość celnie ocenia przesyconą produktami, usługami i możliwościami rzeczywistość, w której trudno sobie poradzić bez dobrych wzorców. Każdy orze jak może – tak jak ci, którzy przez syna są krytykowani. Nic nie jest ani czarne, ani białe. Nic nie jest jednoznaczne. Nic nie jest całkowicie złe albo całkowicie dobre. Wszystko zależy od punktu widzenia, empatii, zdolności obserwacji i obrócenia każdej rzeczy w ręce na wszelkie możliwe sposoby, zanim wyda się jakikolwiek osąd.

#81. Myśl ósma: Każdy ma swój czas, moment w życiu, w którym się budzi, postanawia zabrać się do roboty, coś z sobą zrobić, na swój indywidualny sposób. Jednym to zajmuje 10 lat, innym 30, niektórym 3 albo 30 żyć czy też wcieleń. Poza tym, gdy dokładnie wsłuchać się w narrację bohaterów, przedstawiane fakty, zarzuty, pretensje i oceny, to można dojść do wniosku, że każdy z nich, mówi przede wszystkim o sobie. Siebie ocenia, sądząc, że to świat i inni ludzie mu się nie podobają. Świat i ludzie są tylko lustrem. Odbiciem naszej psychiki, procesów wewnętrznych. I może być czarno-biały, gdy człowiek, który na niego patrzy, jest czarno-biały.
Myśl dziewiąta…
dziesiąta…
jedenasta …
I po co te myśli? 🙂 Skoro można pograć na instrumencie, posłuchać muzyki, wyjść do lasu z psem, zjeść pyszny obiad, z kimś porozmawiać… 

Całości „Sponton” Szymona Majewskiego możesz posłuchać tutaj: https://soundcloud.com/tim-forward/majewski
Warto! 🙂

***

A co Ty widzisz w interpretowanym koanie? Weź sobie z mojej interpretacji co chcesz. Możesz wziąć wszystko, możesz wziąć trochę, albo nie brać nic. Jeśli uważasz, że to wartościowa treść, może pomóc komuś coś zrozumieć, uzdrowić, udostępnij proszę. Dziękuję 🙂

Każda prezentowana tu introspekcja (tekst Adama z cyklu "Ale o co chodzi", czy też tekst z pytajnikiem "?"), to tylko insynuacja, dygresja, cudza (bo autora - Adama) fantazja na temat tego, co koan zdaje się próbować przekazać. I z tej choćby przyczyny nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie! 🙂

Introspekcja to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw Adama punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Interpretacje Adama autorstwa to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż Adam i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy. To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

81 – introspekcje

Ale o co chodzi?

Zastanawiasz się być może "o co w tym koanie chodzi?"... Nie każdy koan jest oczywisty. Taka jest potęga metafory...

"Ale o co chodzi" (dawniej introspekcje) są niejako wstępem i konspektem do mojej własnej interpretacji koanu. To po prostu draft, szkic, mapa myśli, pierwsze skojarzenia, które dotyczą przeczytanego koanu. Jest to przedsmak, wyłącznie zajawka 🙂 tekstu publikowanego w książce "81 Tajemnic" .

Podobnie powstawało "81 Tajemnic". Analizowałem post Macieja na blogu bennewicz.pl, a następnie w punktach wypisywałem te spostrzeżenia na temat rzeczywistości, które w moim odczuciu koan poruszał, które chciałem opisać w interpretacji. Później te punkty rozwijałem i tak powstawały całe rozdziały złożonej interpretacji.

Dzięki temu zmieniało się wszystko - ja, moje otoczenie, postrzeganie rzeczywistości, a potem decyzje i całe życie...

"Ale o co chodzi?" (introspekcje) na 81tajemnic.pl mają odrobinę inny cel i charakter. Są one zaproszeniem do pracy własnej Czytelnika - Twojej własnej pracy 🙂 

Możesz przeczytać koan, później introspekcję i podjąć decyzję, czy chcesz dokonać samodzielnej interpretacji. Obok znajduje się moja wstępna, szkicowa interpretacja, niejako zapowiedź i "kuchnia" tego, jak budowałem pełne interpretacje w "81 Tajemnic". 

Oczywiście interpretacje w 81 Tajemnic są dużo obszerniejsze niż skrótowa forma ... 

Zobacz przykładowy rozdział - koan i interpretację, aby rozpocząć własną pracę z tekstem: 

 

Online – koan

– Odkąd jesteśmy pozamykani, w tej k*wa nie wiadomo po co kwarantannie wszystko jest online. – Stwierdził rzucając kulką papieru w ekran.

– A gdzie ma być? Ludzie próbują sobie radzić. Całe branże upadły i pewnie się nie podźwigną? Hotelarstwo, dzieciaku, turystyka, szkolenia, eventy, fryzjerzy, optycy, cukiernicy, zegarmistrze, milion drobnych usług. Już teraz ludziom tną płace o 50%. A co będzie potem? Poza tym w tej chwili też rozmawiasz ze mną online. Ciesz się, że mamy Internet, zamiast narzekać.

– Nie narzekam. Nie o to mi chodzi, wiem, że ludzie próbują sobie jakoś radzić ale w tych wszystkich kursach online i webinariach w kółko słyszę, że mam ćwiczyć cross feet online, tańczyć online, medytować online, praktykować jogę online, kontaktować się z duszą online, rozwijać kompetencje online, szukać ukrytego talentu online, dziergać, malować, grać, uczyć się języków, gotować i poznawać sztukę prekolumbijską. Mam wejść na wyższy poziom oświecenia online i w końcu się k*rwa przebudzić. A to wszystko po to żeby wyciągnąć lekcje dla Matki Ziemi, doszukać się głębokiego sensu w tym wszystkim co się dzieje, a przede wszystkim – wydął usta i zaczął przedrzeźniać czyjś wyimaginowany głos a może jej głos – powinienem kreować świadomą zmianę poprzez ćwiczenie wdzięczności, szacunku i powszechnej miłość.

– I co w tym złego? Może zamiast się wściekać, lękać, hodować bezradność dobrze jest wykorzystać ten czas. I tyle.

– Właśnie oto mi chodzi. Żyjemy w czasach permanentnego ulepszania siebie, ciągłego gnania za sukcesem i nawet teraz wszyscy nagle k*rwa mają być lepsi, przebudzeni, oświeceni, wysportowani, wyrozumiali i kreatywni, k*rwa. A co, jeśli nic nie muszę?

– No właśnie synku, ty nic nie musisz, bo tata płaci twoje stypendium i jego biznes nie zbankrutował, bo jest dostawcą oprogramowania dla Internetu. Wykorzystuje ten czas i nieźle zarabia. Ponadto studiujesz już siódmy rok i jak znudzi ci się jedna gra on line, to przerzucasz się na inną.

– A ty jak zwykle mnie krytykujesz, matko! – Uniósł głos i odwrócił twarz od ekranu. – Zawsze taka byłaś. Z jednej strony rozwój, duchowość i czary mary a z drugiej byłaś oschła i niewyrozumiała. Ojciec przynajmniej płaci i mnie nie umoralnia.

– Po pierwsze synu nie krytykuję ciebie tylko wyliczam fakty. Rozumiem, że jesteś, jak wiele osób, zmęczony kwarantanną. Jednak siedzisz w pokoju z widokiem na Morze Śródziemne i póki co, studiujesz na ekskluzywnym uniwersytecie w Barcelonie. Wszystko to za nasze pieniądze, przypomnę ci, że ja w połowie płacę za twoje studia. Oprócz tego cały twój wywód to było umoralnianie ludzi, którzy w sieci próbują, z jednej strony odbudowywać jakoś swój biznes, a z drugiej dawać innym przykład, dawać wsparcie i to, co mają najlepszego, tak jak ja, twoja matka, oferuję praktykowanie jogi i samorozwoju.

– Jak zwykle mnie nie rozumiesz.

– Zawsze tak mówisz, kiedy ci nie przytakuję. Jesteś dorosły, choć przyjmujesz postawę dziecka. Nie spytałeś w czasie całej rozmowy: matko jak sobie radzisz? Ale wygłosiłeś swoje exposé wiedząc, że ono dotyczy mojej osoby. Nie ma tu nikogo innego – rozejrzała się teatralnie wokół ekranu. – Owszem próbuję przetrwać namawiając ludzi do tego samego? Jesteś taki świadomy? Zrób coś pożytecznego. Przeszkadzają ci webinary? Idź, pracuj jako wolontariusz. Może wtedy wydoroślejesz i przestaniesz wszystkim wokół wystawiać etykietki. Urodziłam cię ale widzę, że wychowałem egoistę! – Uniosła głos.

– I na zakończenie powiedz mi, że jestem taki jak ojciec. – Kliknął i wyłączył kamerę.

„81 Tajemnic”

Książka o przebudzeniu

„Przebudzenie” człowieka – jakkolwiek je rozumieć – staje się tematem powszechnego zainteresowania ludzi odczuwających niedosyt, czy pustkę. Ma to silny związek z kryzysem religii jako takiej, która poza rytuałami, nie potrafi dać człowiekowi niczego, co doprowadziłoby jego egzystencję do pełni szczęścia, akceptacji, miłości, a w konsekwencji do lekkości i nieomal pełnej zgody na wszelakie okoliczności zewnętrzne.

Książka zaprasza Cię do podróży Adama wgłab siebie. Będziesz jej świadkiem i obserwatorem, dzięki czemu możesz stworzyć własne interpretacje opowieści metaforycznych i przebudzić się na swój indywidualny sposób.

Dzięki książce możesz w końcu zrozumieć, że wszystko jest z Tobą w porządku – potrzebujesz po prostu wszelkich pytań, odpowiedzi (i rozwikłania tajemnic) poszukać w sobie, nie zaś na zewnątrz siebie. Opowieści zawarte w książce każdy może zinterpretować inaczej – nie ma tu dobrych czy złych odpowiedzi.

Najważniejsze jest jednak odkrywanie siebie – największej tajemnicy.  .

O autorach

Maciej Bennewicz

Mówi o sobie: artysta; pisarz, poeta, mentor; superwizor; założyciel Instytut Kognitywistyki; autor ponad trzydziestu książek, w tym wielu podręczników
i poradników z dziedziny psychologii
i rozwoju osobistego uznawanych za kultowe; przyjaciel zwierząt i opiekun ludzi… a czasem odwrotnie.

Posiada 20 letnie doświadczenie w branży szkoleń skierowanych do biznesu oraz 30 letnie doświadczenie w pracy z ludźmi
w różnych nurtach terapii i rozwoju osobistego.

Adam Sornek

Z zawodu jest prawnikiem – adwokatem. Praca nad „81 Tajemnic” była jedną z przyczyn dla których postanowił zrezygnować z pracy zawodowej na sali rozpraw. Przestał być człowiekiem konfliktów.
Dziś pomaga ludziom – dba o swój rozwój i rozwój innych. W pierwszym najbardziej pomaga mu sztuka (pisarstwo, muzyka),
w drugim wiedza i doświadczenie zdobyte w Instytucie Kognitywistyki Macieja Bennewicza.
Czynnie pracuje jako coach i mentor.

Inne wpisy

Zapoznaj się z pozostałymi wpisami na blogu

Zapraszamy do kontaktu...