NIEUNIKNIONE – INTERPRETACJA

utworzone przez kwiecień 19, 202081 Tajemnic

Smutek może być zaproszeniem do spojrzenia na sprawy, życie, siebie, z innego punktu widzenia. Warto smutek – gdy się pojawia – uchwycić, przyjrzeć mu się, zadać sobie cztery pytania rozwoju: czego mnie smutek uczy, przed czym ostrzega, co wnosi nowego i jaką mam z niego korzyść? Po co ten smutek, z jakiego powodu się pojawił? Smutek może być nauczycielem, może uczyć – przykładowo – ulotności życia, przemijania, nieuniknionego…

 

Czerwony motocykl, czerwony kask, czerwony kombinezon. Czerwień kojarzy się z krwią, znakiem ostrzegawczym, wyzywającym strojem, prowokacją, agresją oraz płachtą na byka, która ma prowokować zawierzę do walki. Czerwieni używano niegdyś – w strojach – by pozbawić nieprzyjaciela krwi lub wyciągnąć na wierzch własną zepsutą krew. A może chodzi w tej opowieści o symbolikę Czerwonego Kapturka?

Zachowanie dziewczyny na motorze może wskazywać, że była w agresji wobec samej siebie. Prowokowała siebie do walki z sobą. Siebie przed samą sobą też ostrzegała. Ostrzegała też świat przed sobą. Była płachtą i bykiem. Jakby prowokowała śmierć mówiąc do niej – weź moją zepsutą krew. Autoagresja jest niczym innym, jak wynikiem niezgody na siebie, jakąś część siebie.

Każda prezentowana przeze mnie tutaj introspekcja (tekst „Ale o co chodzi”, czy też tekst z pytajnikiem „?”), to tylko moja insynuacja, dygresja, cudza (moja, jako autora) fantazja na temat tego, co koan Macieja zdaje się próbować przekazać.

I z tej choćby przyczyny interpretacja nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie.

Tekst niniejszy to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw moim punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Moje interpretacje to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż ja i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać Cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy.

To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

Chyba większość ludzi zakłada takie czy inne – symboliczne – czerwone stroje, by prowokować śmierć. Warto się zatrzymać i zastanowić – co jest moim czerwonym kombinezonem, kaskiem i motocyklem. Gdzie prowokuję śmierć lub coś innego jako wyraz autoagresji wobec siebie. Alkohol, nikotyna, toksyczny partner, wszelakie uzależnienia – one mogą być czerwonym strojem, wynikiem autoagresji, oznaką samobiczowania się? Za co siebie karzemy?

 

Jaki jest sens autoagresji? Kto karze, kogo karze i za co? Autoagresja jest konfliktem wewnętrznym pomiędzy kimś kto karze a kimś kto jest ukarany. Warto pogrzebać w sobie by wiedzieć, kim są te osoby, co to za postacie – być może historyczne, dlaczego są wciąż w nas żywe? I czy „ja” to karzący, ukarany, czy jakiś trzeci, który z poprzednimi nie ma nic wspólnego?

Aż wreszcie jaki jest sens jakiejkolwiek agresji, gdy ma się świadomość, że nieuniknione, czyli śmierć, może nadejść znienacka, w każdej chwili, bez ostrzeżeń. Chyba najlepiej żyć wg reguły Wiktora Osiatyńskiego, który zachęcał: ”Spójrz rano w lustro, zrób przedziałek i odpierdol się od siebie”.

Smutek i śmierć, zdaje się, są tak samo nieuniknione. Bolą pewnie najbardziej, gdy nie chcemy ich przyjąć do wiadomości, gdy się ich lękamy, odrzucamy, wypieramy. Wtedy stawiamy opór, a one i tak przedostaną się nawet przez najbardziej szczelne okno naszej świadomości. Albo nieświadomości. Smutek istnieje i śmierć istnieje. Nieproszony gość wyrządzi więcej szkód niż proszony, dlatego na gościa warto być przygotowanym. 

#81. Zastanawia mnie jeszcze relacja pomiędzy rozmówczyniami: jedna refleksyjna, druga w zasadzie bezrefleksyjna. Czy któraś z tych postaw jest lepsza? Czy można być bezrefleksyjnym cały czas, czy to też tylko i wyłącznie tłumienie smutku i lęku przed śmiercią, zakopywanie sprawy pod dywan? Czy jest sens to w ogóle oceniać, ustalać czy jakaś postawa jest lepsza? Kończę dziś z tym, że umrę – jak ta dziewczyna, z jakąś czerwoną strużką, która przetnie życie na pół, po celnym dźgnięciu kostuchy. Nie wiem kiedy. Może dziś, może za 50 lat, a może w wieku 81 lat. Zupełnie nie wiem kiedy to nastąpi, ale nie widzę powodów by śmierć prowokować, bo … „I tak warto żyć”. I robić to co się kocha, bo tylko to gwarantuje uśmiech na ustach, gdy śmierć przyjdzie niespodziewanie. Wszystko inne jest oszustwem.

Każda prezentowana tu introspekcja (tekst Adama z cyklu "Ale o co chodzi", czy też tekst z pytajnikiem "?"), to tylko insynuacja, dygresja, cudza (bo autora - Adama) fantazja na temat tego, co koan zdaje się próbować przekazać. I z tej choćby przyczyny nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie! 🙂

Introspekcja to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw Adama punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Interpretacje Adama autorstwa to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż Adam i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy. To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

81 – introspekcje

Ale o co chodzi?

Zastanawiasz się być może "o co w tym koanie chodzi?"... Nie każdy koan jest oczywisty. Taka jest potęga metafory...

"Ale o co chodzi" (dawniej introspekcje) są niejako wstępem i konspektem do mojej własnej interpretacji koanu. To po prostu draft, szkic, mapa myśli, pierwsze skojarzenia, które dotyczą przeczytanego koanu. Jest to przedsmak, wyłącznie zajawka 🙂 tekstu publikowanego w książce "81 Tajemnic" .

Podobnie powstawało "81 Tajemnic". Analizowałem post Macieja na blogu bennewicz.pl, a następnie w punktach wypisywałem te spostrzeżenia na temat rzeczywistości, które w moim odczuciu koan poruszał, które chciałem opisać w interpretacji. Później te punkty rozwijałem i tak powstawały całe rozdziały złożonej interpretacji.

Dzięki temu zmieniało się wszystko - ja, moje otoczenie, postrzeganie rzeczywistości, a potem decyzje i całe życie...

"Ale o co chodzi?" (introspekcje) na 81tajemnic.pl mają odrobinę inny cel i charakter. Są one zaproszeniem do pracy własnej Czytelnika - Twojej własnej pracy 🙂 

Możesz przeczytać koan, później introspekcję i podjąć decyzję, czy chcesz dokonać samodzielnej interpretacji. Obok znajduje się moja wstępna, szkicowa interpretacja, niejako zapowiedź i "kuchnia" tego, jak budowałem pełne interpretacje w "81 Tajemnic". 

Oczywiście interpretacje w 81 Tajemnic są dużo obszerniejsze niż skrótowa forma ... 

Zobacz przykładowy rozdział - koan i interpretację, aby rozpocząć własną pracę z tekstem: 

 

Nieuniknione – koan

– Smutek jest w pewnym sensie nieunikniony. Przychodzi nagle i nie wiadomo skąd. Racjonalnie rzecz ujmując wiem co robić i to robię. Ale czy naprawdę wiem? Czy można wiedzieć jaki będzie rezultat w obliczu najprostszej a zarazem najtrudniejszej z prawd, że…

– Że? – Spytała.

– Wracałam dziś z zakupów. Ulica była prawie pusta. Czerwone światło. Dwa, może trzy samochody zatrzymały się na równoległych pasach. I nagle ryk. Myślałam, że serce mi pęknie ze strachu. Patrzę a pomiędzy mój i drugi samochód, który zatrzymał się na pasie obok, wcisnął się motocyklista. Rykiem silnika chciał chyba zaznaczyć swoją obecność. Uchylił przyłbicę. Taki był z siebie zadowolony. Król szosy. Uśmiech. Znowu ryk a właściwie ryk i dudnienie. Przednim kołem wjechał na pasy i rzecz jasna przy pierwszym błysku zielonego światła wystartował jak z katapulty. Ryk i wycie silnika. Może po pięciuset metrach, może bliżej, są kolejne światła i znowu kolejne. Główna ulica jest pełna skrzyżowań i przejść dla pieszych. A motocyklista za każdym razem: start, wycie, ryk. Zanim samochody ruszyły spod świateł on już był na następnych. Hamulec, dym spod opony, ryk i znowu start. Tak ze trzy razy i w końcu, na kolejnej prostej, śmignął na końcówce żółtego. Zniknął w oddali. Czerwony motocykl, czerwony kask, czerwony kombinezon.

– I co? Co chcesz przez to powiedzieć? Teraz tak będzie. Wiosna. Zaroi się od motocyklistów, skuterów, rowerzystów. Trzeba uważać. Trzeba mieć oczy na około głowy. – Skwitowała wyznanie przyjaciółki jak zwykle rzeczowo i obojętnie.

– Co chcę powiedzieć? Kiedy dojechałam do pętli, może dwie zmiany świateł od miejsca, w którym motocyklista mnie wyprzedził, zobaczyłam dym. Jakiś kierowca wybiegł z gaśnicą i gasił motocykl wbity przednim kołem w bok furgonetki. Czerwony motocykl, czerwony kask. Motocyklista siedział na asfalcie. Ktoś do niego mówił i lekko szarpał za ramię jakby chciał go obudzić. Zatrzymałam się. Inny kierowca krzyczał: Niech pani jedzie, niech pani jedzie i nie blokuje. Karetka jest w drodze. Karetka w drodze. Jedź kobieto. Dopiero wtedy zobaczyłam, że motocyklista to była dziewczyna. Po uderzeniu spadła jej przyłbica. Miała otwarte oczy. Śliczną, delikatną twarz. Krwi nie było widać na tle czerwonego kombinezonu, jedynie cienka strużka przecięła jej twarz na pół. Strużka.  

– Okropne. Nie dziwię się, że jesteś wstrząśnięta. Byciem świadkiem wypadku zawsze robi na człowieku wrażenie.

– Nie chodzi o wrażenie lecz o nieuniknioność, o sekundę braku rozwagi a może o to, że ta dziewczyna goniła własną śmierć? Sama nie wiem? Może przeżyje i to była jej najważniejsza lekcja? A może chodzi przede wszystkim o to, że jednego dnia, w jednej sekundzie wszystko, kim jesteś zostaje zakwestionowane, że wszystkie twoje plany stają się nieistotne albo po prostu nie będzie planów.

– Nie będzie planów? Co masz na myśli?

– Nie będzie planów, bo nie będzie ciebie.

– No rzeczywiście masz chyba gorszy dzień. Przeżyłaś ten wypadek i musisz się uspokoić.

– Gorszy? A może lepszy? W końcu naprawdę, coś ważnego, do mnie dotarło.  

„81 Tajemnic”

Książka o przebudzeniu

„Przebudzenie” człowieka – jakkolwiek je rozumieć – staje się tematem powszechnego zainteresowania ludzi odczuwających niedosyt, czy pustkę. Ma to silny związek z kryzysem religii jako takiej, która poza rytuałami, nie potrafi dać człowiekowi niczego, co doprowadziłoby jego egzystencję do pełni szczęścia, akceptacji, miłości, a w konsekwencji do lekkości i nieomal pełnej zgody na wszelakie okoliczności zewnętrzne.

Książka zaprasza Cię do podróży Adama wgłab siebie. Będziesz jej świadkiem i obserwatorem, dzięki czemu możesz stworzyć własne interpretacje opowieści metaforycznych i przebudzić się na swój indywidualny sposób.

Dzięki książce możesz w końcu zrozumieć, że wszystko jest z Tobą w porządku – potrzebujesz po prostu wszelkich pytań, odpowiedzi (i rozwikłania tajemnic) poszukać w sobie, nie zaś na zewnątrz siebie. Opowieści zawarte w książce każdy może zinterpretować inaczej – nie ma tu dobrych czy złych odpowiedzi.

Najważniejsze jest jednak odkrywanie siebie – największej tajemnicy.  .

O autorach

Maciej Bennewicz

Mówi o sobie: artysta; pisarz, poeta, mentor; superwizor; założyciel Instytut Kognitywistyki; autor ponad trzydziestu książek, w tym wielu podręczników
i poradników z dziedziny psychologii
i rozwoju osobistego uznawanych za kultowe; przyjaciel zwierząt i opiekun ludzi… a czasem odwrotnie.

Posiada 20 letnie doświadczenie w branży szkoleń skierowanych do biznesu oraz 30 letnie doświadczenie w pracy z ludźmi
w różnych nurtach terapii i rozwoju osobistego.

Adam Sornek

Z zawodu jest prawnikiem – adwokatem. Praca nad „81 Tajemnic” była jedną z przyczyn dla których postanowił zrezygnować z pracy zawodowej na sali rozpraw. Przestał być człowiekiem konfliktów.
Dziś pomaga ludziom – dba o swój rozwój i rozwój innych. W pierwszym najbardziej pomaga mu sztuka (pisarstwo, muzyka),
w drugim wiedza i doświadczenie zdobyte w Instytucie Kognitywistyki Macieja Bennewicza.
Czynnie pracuje jako coach i mentor.

Inne wpisy

Zapoznaj się z pozostałymi wpisami na blogu

Zapraszamy do kontaktu...