YAŚODHARĀ – wynik konkursu

utworzone przez Lip 6, 202081 Tajemnic

Autor: Katarzyna ZEMła (praca konkursowa nagrodzona w konkursie na interpretację koanu na stronie „81 Tajemnic”). 

  1. A gdybym mogła cofnąć czas… Zdarza Ci się tak myśleć? No dobrze, a może myślisz: gdybym tak mógł wtedy inaczej się zachować, co innego zrobić, powiedzieć, podjąć inną decyzję… I co się z Tobą wtedy dzieje? Ja się przekonałam, że najmocniejszy smutek nie cofnie czasu, za to może cofnąć życie. A dokładniej chęć do życia. Może pozbawić Cię radości tego, że nadal masz możliwości. Bo oślepia Cię. Powoduje, że stajesz się kaleką, tracisz sprawność, a raczej sprawczość. Poddajesz się przepełnionym bólem myślom, a może ból się pojawia dopiero bo tym jak w te myśli uwierzysz? A nawet jeśli Cię nie pochłaniają to i tak to robią, bo starasz się z nimi walczyć, odpychać je, lub przed nimi uciekać.

     

  2. Na pewno choć raz w życiu zrobiłeś coś co chciałaś cofnąć, wymazać, podmienić. Coś, co chciałeś zrobić inaczej. Jej, ja jak bardzo chciałam nie być taka naiwna – wtedy. Żeby mnie nie oszukiwano. Żeby cofnąć czas, do tamtego kiedyś, a moje dzisiaj byłoby zupełnie inne. Może zamiast małego, dwupokojowego mieszkania na czwartym piętrze bez windy mogłabym mieszkać w 90metrach z ogródkiem? Gdybym tylko wtedy postąpiła inaczej… Dałam się nabrać, uwierzyłam w słowa, które okazały się bez pokrycia. Jestem taka dobra i naiwna a Ci inni, oni tacy źli, tacy okrutni, nigdy bym nie pomyślała, że można się tak zachować. I mogłabym pisać, mówić, rozpaczać i się pogrążać już do końca życia.

     

  3. Ale może chodzi o coś innego? Jasne są CI inni, źli oni, którzy idą drogą zniszczenia lub jestem ja, która dostrzega w tym lekcję o asertywności, granicach, opiece. Opiece nie tylko nad innymi ale także nad sobą. Że jeśli nie zaopiekujesz się sobą tak naprawdę, tak w pełni to ta niezaopiekowana część do Ciebie wróci z płaczem. I będzie jątrzyła Ci w głowie, sercu, myślach, teraźniejszości aż w końcu jej nie ukochasz i nie uwolnisz. Ja wiem. Takie pisanie. Możesz myśleć, moje problemy to są dopiero poważne. No możemy się prześcigać w tym kto ma gorzej, kto miał trudniejsze dzieciństwo i inne jeszcze okropności po drodze. Straty, zdrady, kalectwa i wirusy. Zwłaszcza te w koronie. Są, zabierają. Zabierają nam bezpieczeństwo, oszczędności, zapasy, a czasem bliskich. Każdy niesie swój krzyż.

     

 

  1. Każdy niesie? No właśnie o tym jest ten koan. Każdy niesie dopóki jak Yashodhara go nie odstawi na bok. Tym krzyżem są nie tylko nasze ostatnie przeżycia, które obklejają nas jak ropa wylana w ocenie pelikany. Także tym krzyżem, a może brzemieniem jest to, w co uwierzyliśmy jako dzieci. To co zostało nam przekazane z mlekiem matki i każdym wcześniejszym wierzeniem ludzi, którzy budowali dzisiejsze normy, zasady, reguły. To one nam tak bardzo każą się trzymać przekonań co jest szczęściem, albo czego lub kogo do szczęścia potrzebujemy. A. DeMello często pisze, że nic poza naszym własnym myśleniem nie jest nam przeszkodą na drodze do szczęścia. I czy się myli podkreślając to wielokrotnie w książce „Wezwanie do miłości”? Możesz myśleć oczywiście co chcesz i oby Ci służyło, jeśli uważasz, że to jakaś bujda. Łatwa do napisania rada. Pomyśl jednak o ludziach, którzy wbrew swoim niepełnosprawnością ruchowym, często – w moich spostrzeżeniach – żyją bardziej sprawnie niż nie jeden z dwoma rękoma czy nogami. Albo taki Wim Hof, którzy zamiast zostać sadman’em stał się iceman’em, a z tego co opowiadał kilka powodów mogło go na stałe pogrążyć w otchłani myśli „a czemu mnie to spotkało”, „a mogłam zrobić inaczej”…

     

  2. Czasami myślę, że może łatwiej nieść ten krzyż. Pokazywać jak ciężko i jak boli. Rozdawać na lewo i prawo odpowiedzialność za krzywdy jakie nam wyrządzono. Robić to co powinniśmy i pod kocykiem, albo w głębokiej, ciemnej szafie siedzieć i czekać, aż w końcu ktoś nas znajdzie i pokocha. Czasem myślę, że może tak łatwiej, bo odpowiedzialność to oświecona sprawa. Odpowiedzialność to działanie, sprawdzanie, przewracanie się i wyciąganie wniosków bez rzucania kamieniem w innych. Tylko mycie szyb swojego domu, domu wewnętrznego, gdzie radość gości, bo po prostu tak wybierasz… Dlatego myślę, że Yashodhara dostała swój koan i szacunek autora. W porównaniu z Gautanamą, miała gdzie przerzucić winę za swoje cierpienia, i nie brać odpowiedzialności za swoje życie już do końca być ofiarą…