KNEDLE – ALE O CO CHODZI?

utworzone przez lt. 24, 202081 Tajemnic

1. W każdej czynności, zachowaniu, relacji czy umiejętności potrzebujemy umiaru. Bez niego stajemy się przesadni, a przesada powoduje nadmiar w jednym miejscu i ubytek w innym. W parze z umiarem potrzebna jest rozwaga (mądrość, odpowiedzialność), dokładność (rzetelność) i czas (cierpliwość). Śpiesz się powoli mawiają doświadczeni ludzie. Cierpliwości uczą nas powtórzenia: w nauce tańca, gotowaniu, medytowaniu, treningu sportowym, komponowaniu, rejestrowaniu muzyki, wyprowadzaniu psa, sprzątaniu domu czy praniu majtek. We wszystkim! Cierpliwość uczy zrozumienia: że popełniamy błędy i są naturą ludzką, a przez to nie ma powodów by tworzyły w nas poczucie winy. Cierpliwość uczy nas akceptacji rzeczy takimi jakimi są. Odziera nas z pragnienia, żeby coś było takie jak chcemy. „Wszechświat nie potrzebuje być w doskonałej harmonii z ludzkimi ambicjami” (autor nieznany).

2. W życiu ludzi nieomal wszystko potrzebuje struktury, ram, wyznaczonych granic, obowiązujących zasad. W świecie niekończących się iluzji – w jakim przyszło nam żyć – bezwzględnie wszystko ich potrzebuje. Dobrostan w większości ludzkich przypadków to reguły, granice, ruch (działanie), rytm (częstotliwość), cierpliwość i rzecz chyba najważniejsza – na pewno dla mnie – POKORA! No tak, znów zapomniałem o dystansie… 🙂 Więc do tego jeszcze DYSTANS – do siebie, do świata, do wszystkiego i wszystkich. Te zasady jednak mają sens, gdy robisz swoje, swój wzorzec, swoje pragnienie, swoje flow, swoją historię – nie zaś powtarzasz za kimś jego pieśń. Cudze jest cudze. A w cudzym, „choćby przyszło tysiąc atletów, i każdy zjadłby tysiąc kotletów, i każdy nie wiem jak się wytężał, to nie udźwigną, taki to ciężar” (autor wszystkim znany).

 

3. Dni ci przelatują, czas wyparowuje? Potrzebujesz ram! Ustal plan dnia, bardzo wcześnie rano, a najlepiej dzień wcześniej przed zaśnięciem. Zaplanuj swój dzień godzina po godzinie. Wieczorem zrób podsumowanie. Pochwal się za to co zrobione. Wyciągnij wnioski z tego czego nie wykonałaś. Słowo WNIOSKI nie jest synonimem „poczucia winy”, ani zaproszeniem krytyka wewnętrznego do rozegrania na twoich oczach karcącej cię symfonii. Masz biegunkę myśli, ciągle jesteś od przeszłości do przyszłości, a rzadko tu i teraz? Potrzebujesz ram! Ćwicz oddech, świadomość oddechu, koncentrację na oddechu. Ilekroć się zapominasz i błądzisz w piekłach przeszłości lub przyszłości, wróć do oddechu. Reguły, granice, ruch (działanie), rytm (częstotliwość), cierpliwość, pokora i dystans. Ustal ekologiczne i sprzyjające reguły, które wyciągną cię z piekła, granice dla samego siebie, a następnie działaj i powtarzaj. Nawet granit ma ramy i strukturę…

Każda prezentowana przeze mnie tutaj introspekcja (tekst „Ale o co chodzi”, czy też tekst z pytajnikiem „?”), to tylko moja insynuacja, dygresja, cudza (moja, jako autora) fantazja na temat tego, co koan Macieja zdaje się próbować przekazać.

I z tej choćby przyczyny interpretacja nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie.

Tekst niniejszy to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw moim punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Moje interpretacje to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż ja i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać Cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy.

To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

5. Śmiało, z odwagą, miłością do siebie proś o pomoc tych, którzy przeszli drogę, zmagali się z tą samą sprawą, problemem, sytuacją. Korzystaj z cudzego doświadczenia, bądź w wymianie. Gdy wybierasz się do Wenecji czy Londynu, to jedziesz w ciemno i na miejscu robisz własnoręczną mapę atrakcji, czy też kupujesz przewodnik, pytasz znajomych i przyjaciół, gdzie warto pójść, co warto zwiedzić? Wiadomo – znajomi, ani autor przewodnika – nie są tobą, więc mogą być dla ciebie nawigacją wskazującą mniej więcej kierunek, nie zaś twój unikatowy cel podróży, którym może być zwiedzanie samo w sobie. Bo prawdziwy cel jest w tobie. „Ktoś za ciebie wcześniej odrobił tę lekcję i napisał instrukcję”, pamiętaj jednak, że to nie oznacza, że podróżujecie do dokładnie tego samego miejsca i w tym samym celu. Be creative!

6. A jeśli jesteś przewodnikiem, tym który służy radą, pomagasz ludziom, wspierasz tych, którzy chcą się obudzić, to potrzebujesz zadbać o ramy, aby ten komu pomagasz, nie spadł, nie rozbił się jak dron. W świecie ludzi ramy, struktura, zasady, granice potrzebne są we wszystkim. Inaczej robi się chaotycznie i niejako – w rodzicielstwie, małżeństwie, wychowaniu psa, komponowaniu muzyki, oglądaniu serialu czy pracy z drugim człowiekiem. We wszystkim. Wyobraź sobie zakład pracy albo twoją firmę bez ram – każdy przychodzi kiedy chce, robi co chce i nikt nie jest zdziwiony, gdy potrzeby fizjologiczne załatwiane są na korytarzu zamiast w WC. Wyobraź sobie targowisko bez ram i struktury – stragany są na terenie prywatnych posesji, chodniku, ulicy, nie są ustawione w zaplanowany szeregowy czy równoległy sposób, można handlować tam kaszą i bronią atomową oraz nie ma ustalonej jednej, wspólnej jednolitej jednostki monetarnej. Taki stan może prowadzić do chaosu, zagubienia, być może lęku. Nie zabierzesz 6-latka do Muzeum Auschwitz-Birkenau, gdyż dzieciak nie ma ram i struktury. Do takiej podróży musisz go przygotować, nadać mu strukturę, a ta wymaga jego dojrzałości, odpowiedniego wieku, wiedzy, wprowadzenia. (Wiem, możesz twierdzić, że to nie jest miejsce, które warto odwiedzać w jakimkolwiek wieku, jednak czy przebudzenie w gruncie rzeczy nie jest stanem w którym możemy widzieć wszystkie kolory tego świata z pozycji chłodnego obserwatora, bez napięć, niepotrzebnych emocji, Z DYSTANSEM?)

6. Życie ludzkie – w każdym aspekcie i dziedzinie – to praca. Regularna, ustrukturyzowana praca. Ruch, rytm, regularność, cierpliwość, powtórzenia, pokora (zgoda na błędy, omyłki, wpadki, poślizgnięcia itp.). Dom, sprzątanie, dzieci, mąż, żona, przyjaciele, telefony do bliskich, tankowanie samochodu, rozwój osobisty, praca duchowa, podróż na cmentarz, medytacja, podróż w zaświaty, wyjazd do Grecji, Turcji czy Malezji. Ramy, granice, przygotowanie, praca, powtórzenia, cierpliwość – to robi tzw. „sukces”, zadowolenie, radość, satysfakcję. No chyba, że jesteś magiczna, nieliczny, alabastrowa, subtelny,  jesteś czarodziejem albo wiedźmą. Wtedy być może rozumiesz, że jedyną granicą jest życie i działanie dla życia. Nie jesteśmy już małymi dziećmi, tupiącymi nóżką, aby dostać zabawkę. Tymi, które gdy ją otrzymają, to mogą ją rzucić w kąt, tylko dlatego, że nie potrafią zrozumieć zasad jej działania. Dorośli i dojrzali uczą się rozumieć, zamiast porzucać. Masz partnera, dziecko, psa, plan rozwoju firmy, osobowość, problem z alkoholem czy nikotyną, nadwagę, tak zwane „tematy do pracy”? – ramy, struktura, ruch, rytm, pokora, cierpliwość, dystans. Zrozumienie i rozwiązanie przyjdzie samo.

7. Powtarzamy wzorce po przodkach, bliskich, rodzicach, pierwszych nauczycielach. A gdy ich wzorce nas raniły, często robimy im na przekór, na odwrót, odwetowo, kompensacyjnie, reakcyjnie, oporowo. Przeciwstawienie się wzorcowi jednak niewiele zmienia w naszym samopoczuciu. Czy jestem katolikiem – jak rodzice – czy na przekór antykatolikiem, to żeby wyjść z ich wzorca (który mi z jakiegoś tam powodu nie odpowiada), kieruję energię wciąż do tego samego miejsca. Tam – w katolicyzmie – ląduje określony ładunek emocjonalny, moja energia. Ciągle przez to jestem na wojnie – z wzorcem lub antywzorcem. Wojna to wojna – jest kosztowna emocjonalnie, energetycznie, jest wahadłem i powoduje borderline’owy taniec od przeciwieństwa do antyprzeciwieństwa. Wczoraj usłyszałem w buddyjskim wykładzie, że nie ma sensu się na kimkolwiek mścić, bo karma i tak dopadnie drania. Więc warto odpuścić, zostawić, wybaczyć, zamiast do końca życia walczyć w obronie wpojonego nam wzorca albo w obronie antywzorca, który wybraliśmy w miejsce wzorca. Przestańmy się mścić za dzieciństwo, matkę, ojca, żonę, babkę, kochankę, wypadek, kraksę, kradzież, oszustwo… Mścimy się na sobie, a nie na tych ludziach. Jesteśmy jedynymi ofiarami swoich mechanizmów kompensacyjnych – to one robią nam samopoczucie (a raczej jego brak), a nie komuś innemu. Tak naprawdę chcemy sobie zrekompensować coś czymś, zamiast żyć tym co jest tu i teraz. Gdy jesteś w potrzebie zrekompensowania, odkupienia win, jesteś w przeszłości. Jesteś w dupie! 🙂 Nie cofniesz czasu. Więc musisz o nim zapomnieć.

81. Idź do lasu. Weź ze sobą mały harcerski nożyk. W lesie znajdź najgrubszy, najdłuższy i najcięższy patyk (badyl) jaki będzie dostępny. Najlepiej mokry. Nożykiem wyryj na nim słowo „przeszłość” Podnieś go i nieś tak długo, aż się zmęczysz, aż ci będzie z nim ciężko. Gdy będzie ci już zajebiście ciężko, będziesz mieć go serdecznie dość, to idź z nim jeszcze z godzinkę, po czym wyrzuć go w cholerę. Po co ci ten patyk? Po co ci przeszłość? Po co ją niesiesz, skoro jej nie ma? Na patyku możesz napisać cokolwiek co nosisz w sobie i ci ciąży: „mama”, „tata”, „trauma”, „były mąż”, „była żona”, „złodziej”, „szef”, „rodzina”, „związek”, „Adam”, „Krzysztof”, „Ewa”, „Anita”, „ego”, „zdrada”, „kłamstwo”. Tylko niebo jest limitem. Napisz, nieś długo i wyrzuć. W cholerę wyrzuć. TO JUŻ BYŁO. TEGO JUŻ NIE MA. Czy gdy wychodzisz z kina, to rozpamiętujesz film i gadasz o nim każdego dnia, każdemu, przy każdej okazji? Dalej opowiadasz ludziom „Matrixa”? Czy może jesteś na „Przeminęło z wiatrem”. Nie, na pewno nie. Nawet jeśli to twój ulubiony film. Ale odchody przeszłości to już z przyjemnością nosimy po kieszeniach… a smród się ciągnie. W cholerę wyrzuć. TO JUŻ BYŁO. TEGO JUŻ NIE MA
PS. Krasnal ratuje psy od jedenastu wcieleń. W tej konfiguracji rzecz jasna! 🙂

Każda prezentowana tu introspekcja (tekst Adama z cyklu "Ale o co chodzi", czy też tekst z pytajnikiem "?"), to tylko insynuacja, dygresja, cudza (bo autora - Adama) fantazja na temat tego, co koan zdaje się próbować przekazać. I z tej choćby przyczyny nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie! 🙂

Introspekcja to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw Adama punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Interpretacje Adama autorstwa to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż Adam i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy. To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

81 – introspekcje

Ale o co chodzi?

Zastanawiasz się być może "o co w tym koanie chodzi?"... Nie każdy koan jest oczywisty. Taka jest potęga metafory...

"Ale o co chodzi" (dawniej introspekcje) są niejako wstępem i konspektem do mojej własnej interpretacji koanu. To po prostu draft, szkic, mapa myśli, pierwsze skojarzenia, które dotyczą przeczytanego koanu. Jest to przedsmak, wyłącznie zajawka 🙂 tekstu publikowanego w książce "81 Tajemnic" .

Podobnie powstawało "81 Tajemnic". Analizowałem post Macieja na blogu bennewicz.pl, a następnie w punktach wypisywałem te spostrzeżenia na temat rzeczywistości, które w moim odczuciu koan poruszał, które chciałem opisać w interpretacji. Później te punkty rozwijałem i tak powstawały całe rozdziały złożonej interpretacji.

Dzięki temu zmieniało się wszystko - ja, moje otoczenie, postrzeganie rzeczywistości, a potem decyzje i całe życie...

"Ale o co chodzi?" (introspekcje) na 81tajemnic.pl mają odrobinę inny cel i charakter. Są one zaproszeniem do pracy własnej Czytelnika - Twojej własnej pracy 🙂 

Możesz przeczytać koan, później introspekcję i podjąć decyzję, czy chcesz dokonać samodzielnej interpretacji. Obok znajduje się moja wstępna, szkicowa interpretacja, niejako zapowiedź i "kuchnia" tego, jak budowałem pełne interpretacje w "81 Tajemnic". 

Oczywiście interpretacje w 81 Tajemnic są dużo obszerniejsze niż skrótowa forma ... 

Zobacz przykładowy rozdział - koan i interpretację, aby rozpocząć własną pracę z tekstem: 

 

Knedle przed telewizorem – koan

 

 

– Widzę, niemal każdego popołudnia, jak na naszym osiedlu chłopczyna, ledwie mego wzrostu, targany jest przez psa. – Stwierdził krasnal. – Wielki owczarek ciągnie go na smyczy. Dzieciak się wścieka, próbuje psa karcić, pies zdezorientowany, to skacze, to znów staje, ciągnie. Koszmar! Ludzie kupują sobie psy, dajmy na to wielkie, bo to ładnie wygląda: doga, wilczarza, mastifa albo malamuta i kompletnie nie potrafią z nimi postępować. My, krasnale coś na ten temat wiemy. Nie jednego wiejskiego burka ratowaliśmy z opresji przed złym panem przez całe wieki.

 

– Ludzie, nie tylko z psami nie potrafią. Żyją na wyrost, ponad swoje umiejętności – Mistrz Qi-nol nie przerywał obierania jabłek na szarlotkę. – Ale dla pocieszenia mogę ci powiedzieć, że tak było zawsze.

 

– Jak? – Spytał krasnal.

 

 

– Na wyrost – odpowiedział Qi-nol. – Do wszystkiego trzeba mieć podejście, do wszystkiego trzeba dorosnąć, wszystko co robimy warto robić porządnie, z umiarem, z rozwagą. Nauczyć się, przygotować, wyćwiczyć. Kupisz drona albo go od razu rozbijesz albo krok po kroku się nauczysz. Kupisz frytkownicę albo frytki spalisz pięć razy pod rząd albo się nauczysz. Kupisz dobry aparat, powiedzmy lustrzankę i skopiesz sto zdjęć, dwieście, trzy tysiące ale się nauczysz. W końcu zawsze potrzebne są ramy, instrukcja napisana przez mądrzejszych od ciebie. Albo uczysz się błąd po błędzie. Długo i boleśnie. Kupisz psa albo stworzysz mu ramy i spędzisz z nim ładnych kilka lat, albo zamęczysz siebie i rodzinę, i w końcu pies wyląduje w przytułku. Ramy, krasnal, potrzebne są ramy. No i kurde, ta, tak zwana motywacja wewnętrzna.

 

– Czyli co? – Krasnal przyjął buńczuczną postawę.

 

– Czyli instrukcje. Ktoś za ciebie wcześniej odrobił tę lekcję i napisał instrukcję. Kłopot w tym, że taki dron kosztuje parę stówek, droższy to i parę tysięcy, ale w końcu, to tylko kupa plastiku. Spadł, rozbił się, trudno. Widocznie było cię stać. Ale pies? Toż to żywe stworzenie. A małżeństwo? A wychowanie dzieci? A trudne sytuacje? A radzenie sobie z chorobą? Ze śmiercią?

 

 

– Do tego też potrzeba instrukcji? – Zdziwił się krasnal.

 

– Owszem, do wszystkiego ludzie potrzebują ram. Bez tego ani rusz, nie potrafią się odnaleźć. Żyją na wyrost. Myślą, że kierowanie życiem, to co najwyżej kierowanie dronem, że wystarczy dzieciakowi włączyć komputer i mają go z głowy, że wystarczy udobruchać męża piwkiem i golonką i jest spokój, że…

 

– Upraszczasz, stary diable. – Przewał mu krasnal. – Generalizujesz, paskudny manipulancie! – Krasnal wszedł w znany mu i lubiany opór podszyty agresją.   

 

– Pewnie że upraszczam, rzecz polega na uproszczeniach. Tym są instrukcje, uproszczeniami. Tylko my, magiczni, nieliczni, alabastrowi, subtelni, czarodzieje możemy sobie pozwolić na tworzenie instrukcji życia od hoc, czyli od ręki. Rozumiesz? – Qi-nol przyjrzał się uważnie krasnalowi, który coś grzebał w teflonie. – Po pierwsze dlatego, że jesteśmy otwarci na doświadczenia a ludzie poruszają się we wzorcach, w schematach, najczęściej kompletnie nieświadomych, wdrukowanych w ich łepetyny we wczesnym dzieciństwie: grzech, lęk, wina, krzywda, poprawność polityczna, co ludzie powiedzą, te rzeczy, rozumiesz.

 

– A po drugie? – Krasnal nieco spuścił z tonu zaciekawiony wywodem Qi-nola.

 

 

– Po drugie, my magiczni potrafimy być tu i teraz, skupieni na danej chwili a większość ludzi ucieka, pędzi, goni od przeszłości ku przyszłości. Raz przyszłość budzi lęk, bo nie wiadomo co to będzie, raz daje nadzieję, bo może się poszczęści. To znów przeszłość łudzi wspomnieniami, że kiedyś to było lepiej, drugi raz straszy traumatycznymi przeżyciami. Z tego powodu ludziska bardzo rzadko doświadczają radości z powodu chwili. W  związku z tym żyją w nieustającym letargu, w  zawieszeniu pomiędzy jakimś wczoraj i jakimś jutro. A taki pies, dajmy na to, pies jest zawsze teraz. Dlatego ludziska nie radzą sobie z psami, dronami, dziećmi i małżeństwami, bo dron lata zawsze teraz albo leży w pokrowcu i nie lata. Drona można włączyć i wyłączyć. Rozumiesz? Natomiast dziecko, tak jak małżeństwo, jak pies i kot – są zawsze teraz. Dzisiejszego wschodu słońca nie da się powtórzyć, ani zatrzymać, nawet jeśli zrobisz zdjęcie tym swoim telefonem. Rozumiesz, krasnal? A po trzecie…

 

 

– Po trzecie.. – krasnal powtórzył o dziwo usiłując zapisać w telefonie grubym palcem wszystkie trzy kroki, zamiast się spierać z mistrzem, jak to miał w zwyczaju.

 

– Po trzecie, krasnal, chodzi o motywację. Ludziska najczęściej nie mają motywacji tylko instrukcje. Działają według ukrytych i nieuświadamianych przez siebie wzorców, które wpojono im w dzieciństwie. Czasem sięgają po instrukcje zewnętrzne spisane dzięki doświadczeniu innych, ale to już ci mądrzy, bardziej świadomi. Natomiast, krasnal, jeśli rodzice jedli, powiedzmy, knedle przed telewizorem gapiąc się w 1348 odcinek serialu o miłości Esmeraldy do Rodriga, to istnieje niebezpieczeństwo, że ich dzieci, jak dorosną, też będą jeść knedle przed telewizorem, lub…

 

– Lub?

 

– Lub się zbuntują i wyrzucą telewizor, z tymże bunt jest zawsze buntem przeciwko czemuś, więc na to samo wychodzi. Zbuntowanym człowiekiem rządzi wówczas sprzeciw, odpychanie, kwestionowanie, zatem i tak rządzi wzorzec. – Stwierdził Qi-nol.

 

 

– A dlaczego, my magiczni, powiedzmy krasnale, elfy i różne rusałki, wiedźmy, czarodzieje – jesteśmy tacy wyjątkowi, stary diable, no niby dlaczego? – Krasnal ożywił swój krytyczny zmysł.

 

– Dlatego, że mamy kontakt z duszą i z duchem, oprócz tego pomaga nam rozliczna ilość wcieleń, w moim przypadku szóste, w tej konfiguracji, w twoim jedenaste, ale to już zupełnie inna historia. – Stwierdził mistrz i wyszedł z kuchni, gdzie rozmawiali.

 

– Zaraz, zaraz, tak się nie kończy rozmów. Co z tymi wcieleniami? Co z duchem i duszą? – Krasnal krzyknął w ślad za mistrzem. – Jedenaste? – Zastanowił się. – Jedenaste wcielenie? – To wychodzi na to, że jestem bardziej doświadczony, od tego starego durnia! – Powiedział sam do siebie, zadowolony i dodał: – Nareszcie jakaś dobra wiadomość, bardzo dobra nawet!    

 

 

 

„81 Tajemnic”

Książka o przebudzeniu

„Przebudzenie” człowieka – jakkolwiek je rozumieć – staje się tematem powszechnego zainteresowania ludzi odczuwających niedosyt, czy pustkę. Ma to silny związek z kryzysem religii jako takiej, która poza rytuałami, nie potrafi dać człowiekowi niczego, co doprowadziłoby jego egzystencję do pełni szczęścia, akceptacji, miłości, a w konsekwencji do lekkości i nieomal pełnej zgody na wszelakie okoliczności zewnętrzne.

Książka zaprasza Cię do podróży Adama wgłab siebie. Będziesz jej świadkiem i obserwatorem, dzięki czemu możesz stworzyć własne interpretacje opowieści metaforycznych i przebudzić się na swój indywidualny sposób.

Dzięki książce możesz w końcu zrozumieć, że wszystko jest z Tobą w porządku – potrzebujesz po prostu wszelkich pytań, odpowiedzi (i rozwikłania tajemnic) poszukać w sobie, nie zaś na zewnątrz siebie. Opowieści zawarte w książce każdy może zinterpretować inaczej – nie ma tu dobrych czy złych odpowiedzi.

Najważniejsze jest jednak odkrywanie siebie – największej tajemnicy.  .

O autorach

Maciej Bennewicz

Mówi o sobie: artysta; pisarz, poeta, mentor; superwizor; założyciel Instytut Kognitywistyki; autor ponad trzydziestu książek, w tym wielu podręczników
i poradników z dziedziny psychologii
i rozwoju osobistego uznawanych za kultowe; przyjaciel zwierząt i opiekun ludzi… a czasem odwrotnie.

Posiada 20 letnie doświadczenie w branży szkoleń skierowanych do biznesu oraz 30 letnie doświadczenie w pracy z ludźmi
w różnych nurtach terapii i rozwoju osobistego.

Adam Sornek

Z zawodu jest prawnikiem – adwokatem. Praca nad „81 Tajemnic” była jedną z przyczyn dla których postanowił zrezygnować z pracy zawodowej na sali rozpraw. Przestał być człowiekiem konfliktów.
Dziś pomaga ludziom – dba o swój rozwój i rozwój innych. W pierwszym najbardziej pomaga mu sztuka (pisarstwo, muzyka),
w drugim wiedza i doświadczenie zdobyte w Instytucie Kognitywistyki Macieja Bennewicza.
Czynnie pracuje jako coach i mentor.

Inne wpisy

Zapoznaj się z pozostałymi wpisami na blogu

Zapraszamy do kontaktu...