DWIE ZASADY – ALE O CO CHODZI?

utworzone przez marzec 3, 202081 Tajemnic

1. Spotykamy czasem ludzi, dla których wolność jest dobrem najwyższym. Kochają wolność, szanują ją, nie wyobrażają sobie bez niej życia. I tym samym troszczą się o wolność innych. Człowiek wolny szanuje wolność – swoją, cudzą, każdą i wszelaką. Jednostka zniewolona, wolności zazdrości, pragnie i bywa przez to zawistna. Zniewolony najpewniej wolność ma w cieniu. Gdy widzi i spotyka wolnych, pyta ich nie o strategię sukcesu („jak to robisz?”), a o swoje przyczyny lęku (np. „z czego będziesz żyć?”). Czym jest zgoda na świat w którym żyjemy? Masz zgodę na deszcz? Śnieg? Wichurę? Letni upał, w którym wyparowuje z ciebie wszystko? Pewnie tak. Każdy człowiek, który wystarczająco siebie ogarnął, akceptuje zmienność zjawisk pogodowych. Co więc sprawia, że w innych dziedzinach życia, tej zmienności nie akceptujemy? Ktoś umarł, ktoś zdradził, ktoś źle o nas powiedział. Przecież to też natura rzeczy. Tak się dzieje.

 

2. Deszcz pada, śnieg sypie, wiatr wieje, a ludzie sobie robią różne rzeczy. Natura rzeczywistości. I jest tu pewna przewrotność. Stwierdzenie „sobie robią” jest kluczem. Sądzimy, że robimy coś komuś, przeciwko komuś, a robimy to przede wszystkim sobie. Ostatecznie my sami zostajemy ze swoimi czynami, występkami, stanem psychofizycznym. My musimy je w sobie pogodzić, zrozumieć, uleczyć. Ludzie wolni, nawet gdy o nich wiedzą, nie czują się przez nas dotknięci – traktują wszystko z należytym dystansem. Bo to nie o nich jest ta opowieść, a o tym, kto występku się dopuścił. Nie oni są atakowani (choć atak może być dla nich dotkliwy). Atakujący atakuje sam siebie.

3. Zgoda na świat, to pewność – siebie i świata. Wiem kim jestem. Wiem jaki jest świat. Nie jestem przez to zdziwiony tym czy tamtym i dzięki temu nie cierpię. Wiem, że dziś jest tak, jutro będzie inaczej, bo wczoraj też było inaczej. Zawsze coś jest inaczej. Zawsze coś się zmienia. Mam zgodę. Jestem jak puszczony patyk na wodzie – raz płynie, raz się zatrzyma, raz wpadnie w jakieś bagno, innym razem płynie bo czystej, źródlanej bezkresnej wodzie. Wiem, że wszystko to jest naturą bycia częścią rzeki (czy w rzece). Tak jak naturą rzeczy jest deszcz, śnieg i wichura.

Każda prezentowana przeze mnie tutaj introspekcja (tekst „Ale o co chodzi”, czy też tekst z pytajnikiem „?”), to tylko moja insynuacja, dygresja, cudza (moja, jako autora) fantazja na temat tego, co koan Macieja zdaje się próbować przekazać.

I z tej choćby przyczyny interpretacja nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie.

Tekst niniejszy to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw moim punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Moje interpretacje to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż ja i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać Cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy.

To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

4. Czy łagodność, współczucie, przebaczenie, miłosierdzie, wyrozumiałość ma sens, gdy nie ma zgody na świat (zrozumienia świata), w którym żyjemy. Jest pewna naiwność w filtrowaniu rzeczywistości i oczekiwaniu, że pewne rzeczy się mogą wydarzyć (śnieg, deszcz, wiatr), a inne nie (te, czy tamte zachowania ludzi, kryzysy, porażki, omyłki, pomyłki, błędy…). Gdy wydarza się to, czego nie przepuszcza nasz filtr, cierpimy. Po co? Z powodu deszczu przecież nie cierpimy, a najwyżej idziemy się schronić. Strategię więc znamy…

5. Ulegamy, gdy lgniemy. Uległość i lgnięcie to rodzeństwo. Ulegamy z powodu braku – tak popularnej i w pewnym sensie wyświechtanej – asertywności. Asertywny zdaje się być ten, kto wie kim jest, wie jaki jest i przez to potrafi jasno wyrazić swoje potrzeby. Dba o siebie i innych, dba o relacje. Nie dusi w sobie, nie tłamsi – mówi, komunikuje, ujawnia mapę swoich potrzeb. Nie podporządkowuje się, gdy proponuje mu się udział w czymś, co stanowi jakikolwiek występek przeciwko wszelkiemu życiu. Dzięki temu wie, czy ma zostać tam gdzie jest, czy też korzystając ze swojej wolności, iść dalej, gdzieś indziej. I tu pojawia się do rozwiązania dylemat: zgoda na świat czy asertywność?

6. Jedno i drugie. Zgadzam się na świat, bo wiem jaki jest, jednak tam, gdzie działa się przeciwko życiu, istnieniu, w wolności odchodzę, ponieważ zostałem wyposażony w aparat woli. Dlatego nie stoję na wiecach faszystowskich, nazistowskich i wszelkich innych, nawet gdy zwiedzając obce miasto przypadkowo znalazłem się na takim zgromadzeniu. Uległość prowadzi do uzależnienia, oddania siebie, utraty wolności. W braku uległości nie chodzi zatem o ego. Chodzi o wolność i troskę o życie. Każde życie, również swoje.

7. Kojot widzi na wskroś. Kojot ostrzega. Kto jednak nie rozumie natury kojota, ten czuje (projektuje) zagrożenie, odczuwa lęk. Sygnał ostrzegawczy – wysłany w dobrej intencji, dla ochrony życia – adresat ignoruje albo traktuje jako zły zwiastun, coś złowieszczego. Ile kojotów masz wokół siebie? Ilu nie dostrzegasz? Które ignorujesz? Pozory mylą. Czasem ktoś cię ostrzega, czasem chroni, ratuje lub prowadzi na prawidłową drogę, ty jednak możesz sądzić, że to działania wymierzone przeciwko tobie. Ba, nawet możesz się mścić. Po co tak myślisz i działasz? Skąd to przekonanie? Co to za przekonanie? Przypomnij sobie Owsiaka i całe zamieszanie wokół jego osoby i tego co robi. O co tu chodzi? 

81. Bodhisattwa w buddyzmie tradycji mahāyāna to istota, która przez systematyczne ćwiczenie wyzwalających działań, dąży do stanu buddy, kierując się altruistyczną motywacją przynoszenia pożytku innym (definicja podana za Wikipedią). Bodhisattwa jest przebudzonym dobrem. Taka osoba nie ma już ego. Myśli o innych, działa dla innych, działa dla dobra wspólnego. Choć głos jej może – dla niektórych – być złowieszczy, jak wycie czy ujadanie kojota. Gdy w napotkanym przeze mnie, czy przez ciebie człowieku nie ma ego – gdy spotykamy Bodhisattwę – to jedynym ego, które w takiej sytuacji możemy zobaczyć, jest nasze ego (moje, twoje). Jaka część nas skłania czy każe nam myśleć, że Bodhisattwa nie jest w gruncie rzeczy Bodhisattwą, a typem egoistycznym? To bardzo ważne pytanie. To zapewne jakaś niezałatwiona sprawa, być może rana, która – gdy zostanie uleczona – zaprowadzi nas na drogę ku oświeceniu, ścieżkę miłującego dobra, całkowicie bezinteresownej służby dla innych, ale równocześnie zdolności ochronienia samego siebie. To początek drogi kolejnego Bodhisattwy.

 

Każda prezentowana tu introspekcja (tekst Adama z cyklu "Ale o co chodzi", czy też tekst z pytajnikiem "?"), to tylko insynuacja, dygresja, cudza (bo autora - Adama) fantazja na temat tego, co koan zdaje się próbować przekazać. I z tej choćby przyczyny nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie! 🙂

Introspekcja to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw Adama punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Interpretacje Adama autorstwa to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż Adam i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy. To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

81 – introspekcje

Ale o co chodzi?

Zastanawiasz się być może "o co w tym koanie chodzi?"... Nie każdy koan jest oczywisty. Taka jest potęga metafory...

"Ale o co chodzi" (dawniej introspekcje) są niejako wstępem i konspektem do mojej własnej interpretacji koanu. To po prostu draft, szkic, mapa myśli, pierwsze skojarzenia, które dotyczą przeczytanego koanu. Jest to przedsmak, wyłącznie zajawka 🙂 tekstu publikowanego w książce "81 Tajemnic" .

Podobnie powstawało "81 Tajemnic". Analizowałem post Macieja na blogu bennewicz.pl, a następnie w punktach wypisywałem te spostrzeżenia na temat rzeczywistości, które w moim odczuciu koan poruszał, które chciałem opisać w interpretacji. Później te punkty rozwijałem i tak powstawały całe rozdziały złożonej interpretacji.

Dzięki temu zmieniało się wszystko - ja, moje otoczenie, postrzeganie rzeczywistości, a potem decyzje i całe życie...

"Ale o co chodzi?" (introspekcje) na 81tajemnic.pl mają odrobinę inny cel i charakter. Są one zaproszeniem do pracy własnej Czytelnika - Twojej własnej pracy 🙂 

Możesz przeczytać koan, później introspekcję i podjąć decyzję, czy chcesz dokonać samodzielnej interpretacji. Obok znajduje się moja wstępna, szkicowa interpretacja, niejako zapowiedź i "kuchnia" tego, jak budowałem pełne interpretacje w "81 Tajemnic". 

Oczywiście interpretacje w 81 Tajemnic są dużo obszerniejsze niż skrótowa forma ... 

Zobacz przykładowy rozdział - koan i interpretację, aby rozpocząć własną pracę z tekstem: 

 

Dwie zasady – koan

– Łebski z ciebie gość wilku i czasem nawet miło się z tobą rozmawia. – Stwierdził kojot. – Jesteś inteligentny, złośliwy, wyciągasz wnioski, ironizujesz, zadajesz pytania. Prawdziwe intelektualnie spotkanie, jak wilk z wilkiem, jednakże nie rozumiesz kilku rzeczy. Dodam, pomimo naszych licznych rozmów i dywagacji.

– Niby to czego nie rozumiem? Słucham, słucham. – Wilk przegryzł kość piszczelową jakiegoś dużego zwierzęcia. Aż chrupnęło. Kojot się wzdrygnął i oblizał swój kawałek padliny.

– Przede wszystkim nie rozumiesz zasady łaski a pod drugie zasady widzenia.Obaj jesteśmy canidae, czyli psowaci canis lupus i canis latrans, obaj też żyjemy w stanie łaski, jak wszystkie zwierzęta, z wyjątkiem człowieka. On musi sobie łaskę wypracować, biedak. – Kojot zachichotał – Lecz z nas dwóch, tylko ja mam zdolność widzenia i nie jest to cecha gatunkowa lecz osobnicza, też mógłbyś, ale nie umiesz.

– Ciekawe, ciekawe. – Wilk uniósł wielki łeb. – Kontynuuj, ciesz się, proszę bardzo, wytknij mi to, czego ja nie mam a  ty, rzecz jasna, masz, geniuszu? Czego to ja niby nie rozumiem, a ty, rzecz jasna, łapiesz w lot, bystrzaku? Karm swoje ego. Widocznie musisz.

– Łaska, w językach ludzkich to: łagodność, współczucie, przebaczenie, miłosierdzie, wyrozumiałość a tymczasem w językach wilczych łaska to dar, który zawiera i wyraża wolność i zgodę na świat w jakim żyjemy. – Kojot nie dał się sprowokować. – Dlatego w niewoli umieramy, gdyż zabrana nam zostaje wolność. W niewoli nie mamy zgody na kraty i drut kolczasty, na obroże i kagańce. Jesteśmy w konflikcie ze światem.

– No i niby czego tu nie rozumiem? Wilk znów rozchrupał kość.

– Drogi wilku, uchodzisz za duchowego przodka wielu ludzi. Ogniwem przejściowym miedzy tobą a człowiekiem jest pies. Psy mają skazę, którą ludzie tak lubią, lubią w psach i w innych ludziach, także w sobie skrycie hołubią ten defekt. A wilkach nienawidzą przeciwieństwa tej wady. Dlatego nas mordują.

– Skaza, też coś – zdziwił się wilk. – Co za skaza?

– To uległość, która prowadzi do uzależnienia. Psy ulegają człowiekowi nawet, gdy ten je krzywdzi. Ludzie uzależniają się od innych ludzi, nawet kiedy są wykorzystywani.

– A zasada widzenia, mądralo? – Zaśmiał się wilk. – Tak sprawnie mnie oceniasz i krytykujesz, więc pewnie i tym razem wiesz lepiej, co rozumiem a czego nie rozumiem. Proszę wskaż kolejne moje defekty, kundlu. – Wilk miał dobry nastrój z powodu pysznych kości lecz w końcu był o włos od irytacji.  

– Tego właśnie nie widzisz – odpowiedział kojot. – Nie moje ego tu odgrywa rolę ale twoje. Kojot widzi i nigdy nie stanie się niczyim niewolnikiem. Kojot widzi na wskroś i kiedy mówi o tym, co dostrzegł, po prostu ostrzega las i prerię, ostrzega inne gatunki. Niektórzy ludzie słyszą i doceniają głos kojota, choć często nie rozumieją, co wyraża. Inni polują na nas z lęku, który prowadzi do nienawiści, a głos kojota daje im wskazówkę, gdzie nas odnaleźć. – Kojot zakołysał się na łapach jak tańczący Indianin i po chwili dodał:

– My kojoty, strażnicy prerii, giniemy z powodu altruizmu. Natomiast ty, wilku samotniku, tak bardzo skoncentrowany na sobie, widzisz tylko siebie lub co najwyżej małą watahę, którą stworzysz z jakąś wilczycą. Ta psia skaza, ten ludzki pierwiastek, zakłóca zarówno łaskę i jak i widzenie. Jesteś skoncentrowany na sobie. Nie krytykuję ciebie, lecz widzę na wskroś.    

„81 Tajemnic”

Książka o przebudzeniu

„Przebudzenie” człowieka – jakkolwiek je rozumieć – staje się tematem powszechnego zainteresowania ludzi odczuwających niedosyt, czy pustkę. Ma to silny związek z kryzysem religii jako takiej, która poza rytuałami, nie potrafi dać człowiekowi niczego, co doprowadziłoby jego egzystencję do pełni szczęścia, akceptacji, miłości, a w konsekwencji do lekkości i nieomal pełnej zgody na wszelakie okoliczności zewnętrzne.

Książka zaprasza Cię do podróży Adama wgłab siebie. Będziesz jej świadkiem i obserwatorem, dzięki czemu możesz stworzyć własne interpretacje opowieści metaforycznych i przebudzić się na swój indywidualny sposób.

Dzięki książce możesz w końcu zrozumieć, że wszystko jest z Tobą w porządku – potrzebujesz po prostu wszelkich pytań, odpowiedzi (i rozwikłania tajemnic) poszukać w sobie, nie zaś na zewnątrz siebie. Opowieści zawarte w książce każdy może zinterpretować inaczej – nie ma tu dobrych czy złych odpowiedzi.

Najważniejsze jest jednak odkrywanie siebie – największej tajemnicy.  .

O autorach

Maciej Bennewicz

Mówi o sobie: artysta; pisarz, poeta, mentor; superwizor; założyciel Instytut Kognitywistyki; autor ponad trzydziestu książek, w tym wielu podręczników
i poradników z dziedziny psychologii
i rozwoju osobistego uznawanych za kultowe; przyjaciel zwierząt i opiekun ludzi… a czasem odwrotnie.

Posiada 20 letnie doświadczenie w branży szkoleń skierowanych do biznesu oraz 30 letnie doświadczenie w pracy z ludźmi
w różnych nurtach terapii i rozwoju osobistego.

Adam Sornek

Z zawodu jest prawnikiem – adwokatem. Praca nad „81 Tajemnic” była jedną z przyczyn dla których postanowił zrezygnować z pracy zawodowej na sali rozpraw. Przestał być człowiekiem konfliktów.
Dziś pomaga ludziom – dba o swój rozwój i rozwój innych. W pierwszym najbardziej pomaga mu sztuka (pisarstwo, muzyka),
w drugim wiedza i doświadczenie zdobyte w Instytucie Kognitywistyki Macieja Bennewicza.
Czynnie pracuje jako coach i mentor.

Inne wpisy

Zapoznaj się z pozostałymi wpisami na blogu

Zapraszamy do kontaktu...