CZUŁOŚĆ – ALE O CO CHODZI?

utworzone przez marzec 21, 202081 Tajemnic

1. Warto, naprawdę warto, obejrzeć (odsłuchać) na YouTube przemówienie Olgi Tokarczuk, wygłoszone przed Szwedzką Akademią, z okazji przyznania Polce nagrody Nobla. Można też je przeczytać na stronie nobleprize.org.  Tokarczuk, tak mówi, o czułości: „… Każdej rzeczy i osobie muszę przyjrzeć się z bliska, z największą powagą i uosobić je we mnie, spersonalizować. Do tego właśnie służy mi czułość – czułość jest bowiem sztuką uosabiania, współodczuwania, a więc nieustannego odnajdowania podobieństw. Tworzenie opowieści jest niekończącym się ożywianiem, nadawaniem istnienia tym wszystkim okruchom świata, jakimi są ludzkie doświadczenia, przeżyte sytuacje, wspomnienia. Czułość personalizuje to wszystko, do czego się odnosi, pozwala dać temu głos, dać przestrzeń i czas do zaistnienia, i ekspresji. To czułość sprawia, że imbryk zaczyna mówić”*.

2. Pisarka, mówi dalej: „Czułość jest tą najskromniejszą odmianą miłości. To ten jej rodzaj, który nie pojawia się w pismach ani w ewangeliach, nikt na nią nie przysięga, nikt się nie powołuje. Nie ma swoich emblematów ani symboli, nie prowadzi do zbrodni ani zazdrości. Pojawia się tam, gdzie z uwagą i skupieniem zaglądamy w drugi byt, w to, co nie jest „ja”. Czułość jest spontaniczna i bezinteresowna, wykracza daleko poza empatyczne współodczuwanie. Jest raczej świadomym, choć może trochę melancholijnym, współdzieleniem losu. Czułość jest głębokim przejęciem się drugim bytem, jego kruchością, niepowtarzalnością, jego nieodpornością na cierpienie i działanie czasu. Czułość dostrzega między nami więzi, podobieństwa i tożsamości. Jest tym trybem patrzenia, które ukazuje świat jako żywy, żyjący, powiązany ze sobą, współpracujący, i od siebie współzależny”.
Nie śmiem – do tak stworzonego opisu, definicji czułości – nic dodać.

3. Tokarczuk wygłaszała mowę w grudniu 2019 r. Nie mogła wiedzieć i nie spodziewała się pewnie, jak bardzo – niespełna trzy miesiące później – ludzkość będzie potrzebowała czułości. Zostaliśmy – w większości – w domach. To może być – dla niektórych – trudny czas. Wiem, że są tacy, którzy znoszą to marnie. Cztery ściany przez większość dnia. Dla jednych to doświadczenie samotności, dla innych wielogodzinna i męcząca obecność ludzi, którzy do niedawna byli mijani w przedpokoju tylko wcześnie rano i bardzo późno wieczorem. Bywa, że w tych trudnych momentach chodzi o ludzi – formalnie lub genetycznie – najbliższych: małżonka, rodziców, rodzeństwo, dzieci. To bardzo przebudzający okres – pokazuje nam jacy jesteśmy dla siebie, jacy jesteśmy dla innych, jacy dla nas są inni. Stajemy się – wszyscy – nadzy. Nasze dotychczasowe życie, nawyki, relacje, stają się odsłonięte. O ile tylko nie zagłuszamy – tego co się dzieje – alkoholem, internetem, telewizją, serialami, gamingiem, szukaniem jakichkolwiek rozrywek na siłę…

Każda prezentowana przeze mnie tutaj introspekcja (tekst „Ale o co chodzi”, czy też tekst z pytajnikiem „?”), to tylko moja insynuacja, dygresja, cudza (moja, jako autora) fantazja na temat tego, co koan Macieja zdaje się próbować przekazać.

I z tej choćby przyczyny interpretacja nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie.

Tekst niniejszy to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw moim punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Moje interpretacje to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż ja i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać Cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy.

To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

4. Uczymy się życia, siebie i innych (w tym najbliższych) na nowo. Każdy medal i moneta mają dwie strony. Z jednej strony jest zaraza – choroby, śmierć, zakłócone ciągi dostaw, walka o byt (również ekonomiczny), niemożliwość zakupienia podstawowych produktów sanitarnych oraz inne – nie mniej ważne – powody do zmartwień, takie jak utrzymanie pracy, spłata kredytu, uregulowanie rachunków, zachowanie dotychczasowych zarobków, opłacenie składek … Można by mnożyć. Wszystkie te tragiczne okoliczności nas mrożą, zatrważają, stajemy się przez nie twardzi, zimni, skostniali… jak lód. To skutek niepewności, bezradności, braku wpływu, zaskoczenia…

5. Jednak jest też druga strona medalu. Możemy być bardzo blisko z najbliższymi. Tak blisko – jak przez ostatnie dziesięciolecia – nie mogliśmy być z powodu niekończących się przeszkód. A tych nie brakowało: budowaliśmy gospodarkę wolnorynkową, uczyliśmy się bogacić, robić kariery, osiągać – coraz to większe – sukcesy, zdobywaliśmy – wciąż lepsze – wykształcenie, pracowaliśmy na to, o czym nasi rodzice, mogli tylko marzyć. I nagle Świat powiedział do każdego z nas „Stop! Zatrzymaj się”. I nie mamy wyjścia, nie możemy powiedzieć „weź spier##aj, nie mam czasu, jest do zrobienia target na zakończenie kwartału”. Musimy posłuchać. To chwila spotkania… z sobą.

6. Zdaję sobie sprawę, że najłatwiej przychodzi nam myślenie o tym co się dookoła dzieje i co się może wydarzyć… Jednak warto się skupić na czuciu, na uczuciu, na uczuciach… Przenieść uwagę z głowy na całe ciało. Poczuj siebie. Masz wreszcie czas, by się zatrzymać, przestać biec, pobyć „sam na sam z sobą”. Weź głęboki wdech. Uświadom sobie, jak twoje ciało centymetr po centymetrze jest zaopatrywane w tlen. Poczuj jak wdech i wydech daje ci energię, radość, świadomość istnienia tylko tu i tylko teraz. Poczuj siebie w całym ciele, nie tylko w głowie. Uświadom sobie, jak każdy głęboki wdech i wydech rozładowuje napięcia, wypełnia cię po brzegi, od środka.

7. Bądź dla siebie w czułości. Te trudne czasy miną. Muszą minąć. Wszystko mija. Uświadom sobie jak wiele masz. Masz przecież siebie, swoje ciało, oddech. Być może jeszcze masz – bliżej lub dalej – jakieś bliskie ci osoby, rodzinę, przyjaciół, kogoś do tańca i do różańca. A nawet jeśli nie masz takich osób, to masz siebie, a to naprawdę bardzo dużo. Zawsze mamy najpierw – i przede wszystkim – siebie. Poczuj siebie i obdarz się czułością. Daj sobie ciepło, od środka. Wówczas wszystkie te tragiczne okoliczności, które cię być może mrożą, zatrważają, sprawiają że stajesz się twarda, zimna, skostniała jak lód… rozpuszczą się. Bo ciepło płynące z czułości rozpuszcza każdy lód. Daj sobie na to czas. Oddychaj. Poczuj całego siebie od środka.

#81. I w czułości podejdź, zbliż się, do wszystkich ludzi z którymi – na skutek wyboru, lub okoliczności – przyszło ci teraz być. W domu, w pracy, w kwarantannie, na izbie przyjęć, sali chorych, gdziekolwiek… Z czułości do siebie, możemy stać się czuli w spotkaniach z innymi i wobec innych. W zasadzie to dzieje się samo przez się. Ludzie czuli wobec siebie, okazują czułość wobec wszystkiego, po prostu**. Czułość jest też odpowiedzią na wszystkie pytania i wątpliwości. Gdy ją okazujemy, widzimy jak na dłoni motywację i intencje innych, ich zamiary, prawdziwe powody, potrzeby, zaangażowanie. „Do tego właśnie służy mi czułość – czułość jest bowiem sztuką uosabiania, współodczuwania, a więc nieustannego odnajdowania podobieństw […] Czułość jest tą najskromniejszą odmianą miłości. To ten jej rodzaj, który nie pojawia się w pismach ani w ewangeliach, nikt na nią nie przysięga, nikt się nie powołuje”. Kocham Panią Pani Olgo 🙂

***
Weź sobie z tego posta co chcesz. Możesz wziąć wszystko, możesz wziąć trochę, albo nie brać nic. Jeśli uważasz, że to wartościowa treść, udostępnij proszę. Dziękuję 🙂

* ©The Nobel Foundation, 2019
** chyba, że czułość muszą skryć, by się chronić; czasem i tak bywa, jednak dziś nie o tym.

Każda prezentowana tu introspekcja (tekst Adama z cyklu "Ale o co chodzi", czy też tekst z pytajnikiem "?"), to tylko insynuacja, dygresja, cudza (bo autora - Adama) fantazja na temat tego, co koan zdaje się próbować przekazać. I z tej choćby przyczyny nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie! 🙂

Introspekcja to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw Adama punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Interpretacje Adama autorstwa to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż Adam i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy. To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

81 – introspekcje

Ale o co chodzi?

Zastanawiasz się być może "o co w tym koanie chodzi?"... Nie każdy koan jest oczywisty. Taka jest potęga metafory...

"Ale o co chodzi" (dawniej introspekcje) są niejako wstępem i konspektem do mojej własnej interpretacji koanu. To po prostu draft, szkic, mapa myśli, pierwsze skojarzenia, które dotyczą przeczytanego koanu. Jest to przedsmak, wyłącznie zajawka 🙂 tekstu publikowanego w książce "81 Tajemnic" .

Podobnie powstawało "81 Tajemnic". Analizowałem post Macieja na blogu bennewicz.pl, a następnie w punktach wypisywałem te spostrzeżenia na temat rzeczywistości, które w moim odczuciu koan poruszał, które chciałem opisać w interpretacji. Później te punkty rozwijałem i tak powstawały całe rozdziały złożonej interpretacji.

Dzięki temu zmieniało się wszystko - ja, moje otoczenie, postrzeganie rzeczywistości, a potem decyzje i całe życie...

"Ale o co chodzi?" (introspekcje) na 81tajemnic.pl mają odrobinę inny cel i charakter. Są one zaproszeniem do pracy własnej Czytelnika - Twojej własnej pracy 🙂 

Możesz przeczytać koan, później introspekcję i podjąć decyzję, czy chcesz dokonać samodzielnej interpretacji. Obok znajduje się moja wstępna, szkicowa interpretacja, niejako zapowiedź i "kuchnia" tego, jak budowałem pełne interpretacje w "81 Tajemnic". 

Oczywiście interpretacje w 81 Tajemnic są dużo obszerniejsze niż skrótowa forma ... 

Zobacz przykładowy rozdział - koan i interpretację, aby rozpocząć własną pracę z tekstem: 

 

Czułość – koan

– Czułość, czułość. Co to właściwie ta czułość? Łatwo powiedzieć. – Stuknął palcem w ekran tabletu.

Wreszcie miał chwilę żeby obejrzeć wystąpienie polskiej noblistki. Wcześniej, wiadomo: praca, korki, obiad a właściwie gorąca kolacja, chwila z dziećmi, w zasadzie połajanki (umyłeś zęby!? spakowana na jutro!?), jakiś alkohol dla rozluźnienia, sen. Sen niezdrowy, zbyt krótki, często szarpany. Pobudka, pośpiech, poranna awantura, znowu korki, praca. Czasem w pracy przez pierwszą godzinę, dwie – łapał oddech, wyciszał się a potem znowu mobilizował. Wiadomo: targety, wyniki, presja, pośpiech, bilans kwartalny, doganianie, przeganianie, walka o sukces.

Wstał i znowu usiadł kontynuując:

– Ludziom teraz potrzebna jest konkretna pomoc. Z dnia na dzień kolejne branże zdychają. Wielcy, jak zwykle mogą spać spokojnie, wcześniej czy później odrobią straty ale fryzjer, kierowca, hotelarz, restaurator, co tam restaurator mała cukiernia na rogu, wszelkie drobne usługi, szkolenia, turystyka – oni wszyscy się nie podniosą. Nigdy. Ziemi potrzeba czułości – zacytował i znów stuknął palcem w ekran. – Ziemi potrzeba konkretnych rozwiązań a nie czułości!– Uniósł głos. – Ludzie się boją! Nie tylko z powodu jakiejś tam nowej grypy, bo myślą sobie: nie raz do roboty przychodziłem z gorączkę i katarem i jakoś dawałem radę. Nawet do głowy mi nie przychodziło żeby iść na zwolnienie. Wiadomo, wynik, termin, konkurencja. Ludzie boją się o przyszłość, o swój warsztat wulkanizacyjny, o mały sklepik z gwoździami, o maturę swoich dzieci, o egzaminy, o gabinet masażu! A ta kobieta opowiada o czułości. Rzeczywiście elity mocno odkleiły się od rzeczywistości! – Z impetem odsunął krzesło i znowu wstał a potem, jak poprzednio, usiadł.

Wtedy żona podeszła do niego, stanęła za plecami, objęła go dłońmi jakby chciała go do siebie zagarnąć, zebrać w całość, jakby rozproszył się pod wpływem emocji, rozrzedził, rozpadł. Mocno go przytuliła i dopiero po chwili, gdy zeszło z niego napięcie, gdy na powrót stał się całością, powiedziała:

– Kocham cię, wszystko będzie dobrze, zobaczysz. Jak zwykle sobie poradzimy. Nie takie przeszkody przeszliśmy razem. Będzie dobrze, zobaczysz. Kocham cię.

„81 Tajemnic”

Książka o przebudzeniu

„Przebudzenie” człowieka – jakkolwiek je rozumieć – staje się tematem powszechnego zainteresowania ludzi odczuwających niedosyt, czy pustkę. Ma to silny związek z kryzysem religii jako takiej, która poza rytuałami, nie potrafi dać człowiekowi niczego, co doprowadziłoby jego egzystencję do pełni szczęścia, akceptacji, miłości, a w konsekwencji do lekkości i nieomal pełnej zgody na wszelakie okoliczności zewnętrzne.

Książka zaprasza Cię do podróży Adama wgłab siebie. Będziesz jej świadkiem i obserwatorem, dzięki czemu możesz stworzyć własne interpretacje opowieści metaforycznych i przebudzić się na swój indywidualny sposób.

Dzięki książce możesz w końcu zrozumieć, że wszystko jest z Tobą w porządku – potrzebujesz po prostu wszelkich pytań, odpowiedzi (i rozwikłania tajemnic) poszukać w sobie, nie zaś na zewnątrz siebie. Opowieści zawarte w książce każdy może zinterpretować inaczej – nie ma tu dobrych czy złych odpowiedzi.

Najważniejsze jest jednak odkrywanie siebie – największej tajemnicy.  .

O autorach

Maciej Bennewicz

Mówi o sobie: artysta; pisarz, poeta, mentor; superwizor; założyciel Instytut Kognitywistyki; autor ponad trzydziestu książek, w tym wielu podręczników
i poradników z dziedziny psychologii
i rozwoju osobistego uznawanych za kultowe; przyjaciel zwierząt i opiekun ludzi… a czasem odwrotnie.

Posiada 20 letnie doświadczenie w branży szkoleń skierowanych do biznesu oraz 30 letnie doświadczenie w pracy z ludźmi
w różnych nurtach terapii i rozwoju osobistego.

Adam Sornek

Z zawodu jest prawnikiem – adwokatem. Praca nad „81 Tajemnic” była jedną z przyczyn dla których postanowił zrezygnować z pracy zawodowej na sali rozpraw. Przestał być człowiekiem konfliktów.
Dziś pomaga ludziom – dba o swój rozwój i rozwój innych. W pierwszym najbardziej pomaga mu sztuka (pisarstwo, muzyka),
w drugim wiedza i doświadczenie zdobyte w Instytucie Kognitywistyki Macieja Bennewicza.
Czynnie pracuje jako coach i mentor.

Inne wpisy

Zapoznaj się z pozostałymi wpisami na blogu

Zapraszamy do kontaktu...