UCZEŃ – INTERPRETACJA KOANU „BLOGERKA” MACIEJA BENNEWICZA

utworzone przez kwiecień 20, 202081 Tajemnic

Czytałem i słuchałem kiedyś ogromną ilość książek, bodajże jedną tygodniowo. Teraz czytam mniej – więcej piszę, gram, nagrywam, bawię się sztuką audiowizualną. Gdy tak sporo czytałem nieomal wszystko, z tego co chciał przekazać autor, było dla mnie jasne – u Tollego, Bennewicza, Hawkinsa, Dispenzy, Mertona i wielu wielu innych. Działo się tak jednak wyłącznie na poziomie intelektualnym. Moje życie, jego jakość, nie zmieniały się. Stałem – w zasadzie – w miejscu. A zmieniała się jedynie ilość przeczytanych książek.

Rozumienie tematu na poziomie intelektualnym nie załatwiało „sprawy”. Tematy, które książki miały mi pomóc rozwiązać, pozostawały nierozwiązane. Zmiana w człowieku dokonuje się na skutek doświadczenia. Tak jesteśmy skonstruowani, że możemy przeczytać 1000 książek na temat psychologii głębi, symboli, archetypów i znaków, technik uwalniania, potęgi teraźniejszości, interpretacji snów, integracji cienia, wyrażania się poprzez sztukę, miłości do siebie, dorosłości… lecz na nic to, jeśli, to tylko, intelektualne koncepty w naszej głowie. Wiedza to tylko wiedza.

Intelektualny koncept pozostaje wyłącznie ideą, ulotnym obłokiem, który zaraz zniknie, gdyż jest nietrwały. Nie staje się przez to sposobem życia, funkcjonowania w świecie. To jakby mieć w głowie pomysł na setki utworów muzycznych, ale nie wziąć żadnego instrumentu do ręki, nie zacząć ćwiczyć i przekładać tych przepięknych idei głowie, na życie. Ba nawet nie wziąć dyktafonu, żeby nagrać i utrwalić melodię. Każdy z nas to zna – świetny pomysł nie utrwalony, nigdzie nie zapisany, umiera, znika. A potem tylko jest takie uczucie „kurcze, miałem taki fajny pomysł, co to było?”. I tak samo jest z przeczytanymi książkami, wiedzą książkową, warsztatami, które nie stają się naszą praktyką, nawykiem, sposobem na życie…

Każda prezentowana przeze mnie tutaj introspekcja (tekst „Ale o co chodzi”, czy też tekst z pytajnikiem „?”), to tylko moja insynuacja, dygresja, cudza (moja, jako autora) fantazja na temat tego, co koan Macieja zdaje się próbować przekazać.

I z tej choćby przyczyny interpretacja nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie.

Tekst niniejszy to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw moim punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Moje interpretacje to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż ja i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać Cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy.

To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

Potrzeba ćwiczyć to co się przeczytało w książkach, czego się dowiedziało na warsztatach, seminariach, webinarach i kursach. Od oglądania Qczaja nikomu nie rozrosły się mięśnie, ani nie ubyło tłuszczu. „Wiedza i życie” – ten tytuł prasowy mógłby być moim podsumowaniem tego koanu. Wiedza jedno, życie drugie. To mi robi ten koan, tak go doświadczam. Bohaterka wie co pisać, wie jak się wyrażać, ale nie ćwiczy. Gdy potrzeba miłości wobec dzieci, nie ćwiczy… Ćwiczy tylko na papierze, w internetach… Być może dopadła ją tzw. pycha, pycha duchowa.

Jeździłem na kursy, szkolenia, czytałem i niewiele się zmieniało. Bo nie ćwiczyłem. A nie ćwiczyłem, bo potrzebowałem swojego, indywidualnego – a nie cudzego – sposobu na pracę z sobą, swoją psychiką, nieświadomością, nawykami. I taki sposób mam, a przez to regularnie ćwiczę, każdego dnia. I nadal jest tak, że niektóre koncepcje pozostają jeszcze – podkreślam jeszcze 🙂 – tylko ideami w mojej głowie. Jednak wiem, że w końcu jest wyćwiczę, jak mięsień. Niskie poczucie własnej wartości, dyrektywność, apodyktyczność, uzależnienia, agresja, brak wiary w swoje talenty, niemożność odnalezienia sensu – to wszystko są tematy do pracy, wyćwiczenia nowego, odwrotnego nawyku. Książki i kursy są potrzebne, jednak pozostają tylko zaproszeniem do ćwiczenia.

I jest niestety w życiu człowieka rozwoju taka pokusa, że gdy już stoi przed lustrem i widzi te symboliczne rozrośnięte mięśnie i płaski brzuch, zintegrował to i tamto na poziomie psychologicznym, to myśli, że droga jest skończona – dyplom i osobisty doktorat z rozwoju osobistego zdobyty. I osiądzie na laurach. No ale płaski brzuch wymaga dalszej diety, ćwiczeń, konsekwencji, stałej pracy. I tak jest z miłością, integracją cienia, nieświadomością, poczuciem własnej wartości itd. Mięsień nie ćwiczony, zanika. Praca z sobą i praca nad sobą, nigdy się nie kończy. Nigdy 🙂

Widzę też w opowieści zaproszenie do wyrozumiałości. Ona bierze z miłości, do siebie. Bo wiem, że tak właśnie robiłem – byłem na poziomie teoretycznym mistrzem, a na poziomie praktycznym na poziomie ucznia. I oszukiwałem – siebie i świat. Bo słowami można wszystko przykryć, a słowotwórstwo, to mój dar. Jednak brak zmian w jakości życia mi doskwierał tak bardzo, że szukałem dalej i prosiłem o pomoc – by znaleźć swój indywidualny sposób, na zrozumienie, doświadczenie, integrację siebie, przeciwieństw. Mam to własne doświadczenie i jestem wyrozumiały, gdy widzę innych, którzy robią tak samo. W nich widzę po prostu siebie. I nie potępiam, bo potępiałbym siebie. A siebie wolę zmieniać. Potępianie siebie – jako autoagresja – wyklucza zmianę. Z tego powodu, zawszę będę uczniem. Zawsze jest jakaś lekcja do odrobienia. Mogę być uczniem innej klasy, ale zawsze będę uczniem… 

#81. To co kocham, jest lekarstwem i sposobem na uzdrowienie. To sztuka, tworzenie, kreacja. Gdy skóra jest sucha, niezdrowa, łuszczy się, trzeba podawać jej lekarstwo – krem i nawodnienie. Jednak trzeba to robić regularnie, systematycznie, aż do całkowitego wyzdrowienia. Lekarstwo musi być przyjmowane codziennie, w każdej chwili, gdy następuje jakakolwiek oznaka choroby. Na tym polega systematyczny trening, praca z sobą. Trzeba znać lekarstwa i je sobie systematycznie podawać. No i być bardzo uważnym, stać się swoim wielkim obserwatorem, bo tylko w takiej postawie można dostrzec, kiedy potrzeba podać kolejną dawkę lekarstwa, zrobić coś, by jakaś trucizna nie rozlała się po całym ciele. Jeśli ktoś mówi o miłości, szerzy miłość, a poniża i upokarza dziecko, to wiele wskazuje na to, że miłość jest tylko konceptem i ideą w jego głowie. Potrzebuje lekarstwa, potrzebuje ćwiczyć, sprawić aby wszystko czego się nauczył w książkach, stało się jego doświadczeniem i doświadczeniem jego bliskich. Miłość do pisania, może być lekarstwem. Jednak, aby sprzątać u kogoś, trzeba najpierw nauczyć się sprzątać u siebie. Nie można nauczyć kogoś czegoś, czego się samemu nie potrafi. A dodanie konfitury do herbaty, zabija smak, tuszuje, zakrywa prawdę. Cukrem, który nie jest zdrowy.

***

A co Ty widzisz w interpretowanym koanie? Weź sobie z mojej interpretacji co chcesz. Możesz wziąć wszystko, możesz wziąć trochę, albo nie brać nic. Jeśli uważasz, że to wartościowa treść, może pomóc komuś coś zrozumieć, uzdrowić, udostępnij proszę. Dziękuję 🙂

Każda prezentowana tu introspekcja (tekst Adama z cyklu "Ale o co chodzi", czy też tekst z pytajnikiem "?"), to tylko insynuacja, dygresja, cudza (bo autora - Adama) fantazja na temat tego, co koan zdaje się próbować przekazać. I z tej choćby przyczyny nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie! 🙂

Introspekcja to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw Adama punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Interpretacje Adama autorstwa to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż Adam i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy. To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

81 – introspekcje

Ale o co chodzi?

Zastanawiasz się być może "o co w tym koanie chodzi?"... Nie każdy koan jest oczywisty. Taka jest potęga metafory...

"Ale o co chodzi" (dawniej introspekcje) są niejako wstępem i konspektem do mojej własnej interpretacji koanu. To po prostu draft, szkic, mapa myśli, pierwsze skojarzenia, które dotyczą przeczytanego koanu. Jest to przedsmak, wyłącznie zajawka 🙂 tekstu publikowanego w książce "81 Tajemnic" .

Podobnie powstawało "81 Tajemnic". Analizowałem post Macieja na blogu bennewicz.pl, a następnie w punktach wypisywałem te spostrzeżenia na temat rzeczywistości, które w moim odczuciu koan poruszał, które chciałem opisać w interpretacji. Później te punkty rozwijałem i tak powstawały całe rozdziały złożonej interpretacji.

Dzięki temu zmieniało się wszystko - ja, moje otoczenie, postrzeganie rzeczywistości, a potem decyzje i całe życie...

"Ale o co chodzi?" (introspekcje) na 81tajemnic.pl mają odrobinę inny cel i charakter. Są one zaproszeniem do pracy własnej Czytelnika - Twojej własnej pracy 🙂 

Możesz przeczytać koan, później introspekcję i podjąć decyzję, czy chcesz dokonać samodzielnej interpretacji. Obok znajduje się moja wstępna, szkicowa interpretacja, niejako zapowiedź i "kuchnia" tego, jak budowałem pełne interpretacje w "81 Tajemnic". 

Oczywiście interpretacje w 81 Tajemnic są dużo obszerniejsze niż skrótowa forma ... 

Zobacz przykładowy rozdział - koan i interpretację, aby rozpocząć własną pracę z tekstem: 

 

Blogerka – koan

Skończyła pisać post. Lubiła to. Pisanie. Od dziecka prowadziła pamiętnik. A teraz pisała na serio. To co czuła. Nauczycielka w liceum mówiła jej wiele razy, że powinna pisać. Jej wypracowania zawsze były na szóstki. Konkursy recytatorskie i olimpiada z polskiego. Trzecie miejsce w województwie. Matura z polskiego na szóstkę. Jednak za radą matki skończyła studia ekonomiczne, potem menedżerskie i kolejne podyplomowe z logistyki. Życie to nie bajka, trzeba myśleć praktycznie, powtarzała matka.

Oczywiście, gdy dorosła, uznała pisanie za naiwne, dziecięce hobby. Gdy przyszła praca, małżeństwo, rozwód, codzienne trudności, kolejny nieudany związek, dziecko, kolejne dziecko, prawdziwe życie – porzuciła swoje marzenia o konkursach poetyckich i literaturze.

Jednak Internet otworzył przed nią nową możliwość. Znowu zaczęła pisać. Myślała często, że pewnego dnia, gdy już odłoży dostatecznie duża sumę, gdy rozkręci biznes, wtedy zostanie profesjonalną blogerką. Może nawet video blogerką? Będzie tylko pisać. Pasja, dawne marzenia, literatura, wszystko ożyło.

Zakończyła jak zwykle: Z miłością do siebie, z miłością dla was, najmocniejsza ja, najmocniejsze wy – kobiety mocy! Jeszcze tylko kilka pięknych zdjęć i post będzie gotowy. Coraz więcej znajomych i koleżanek dziękowało jej za te posty, za krzepiące słowa, za okazywaną miłość, za moc kobiet. To ją motywowało, to była jej konfitura do herbaty. Tak nazwała swój cykl krzepiących postów: Konfitura do herbaty. Już sam tytuł zbierał lajki a ona gratulacje. Kliknęła serduszko po słowach: Z miłością do siebie, z miłością dla was.

Jej rozmyślania przerwał krzyk córki.

– Mamo, mamo on zabrał mi moje pisaki! I do mnie strzela z tego głupiego pistoletu.

– Uspokójcie się! – Wrzasnęła poirytowana. – Nie mam przez was ani chwili spokoju, choć prosiłam tyle razy! Krzysiek oddaj jej te cholerne pisaki!

– Ale mamo, to niech ona odda mi najpierw moje słuchawki i to wyczyszczone, bo mi je pomazała jakimś gównem!

– Sam je pomazałeś, głupi gnoju! – Córka rzuciła w brata jakimś przedmiotem, rozległ się huk.

– Milena w tej chwili się uspokój a za takie słowa masz karę! – Wrzasnęła.

– Mamo, to on umoczył mi zeszyt w jakimś syfie a teraz wszystko zwala na mnie. Sam je ubrudziłeś w gównie, głupi gnoju!

– Milena zaraz cię spiorą, jak się nie uspokoisz! Masz się w tej chwili uspokoić i nie mówić wulgarnych słów. – Odkrzyknęła bardzo już poirytowana.

– Zawsze go bronisz. Ciągle tylko Milena i Milena, a to wszystko jego wina! – Dziewczynka żachnęła się gdzieś w odległej części mieszkania.

Przez chwilę nastała cisza. Skupiła uwagę na zdjęciach, które chciała wkleić do postu bezpośrednio pod tytułem: Kochać siebie, kochać innych. Już, już miała opublikować wpis ale znów przerwał jej krzyk.

– Zaraz ci dowalę śmierdzielu! – Usłyszała głos syna i potężniejszy huk, niż przed chwilą.

– Najpierw mnie złap, zanim utopię twój telefon, brudasie! – Doszedł ją piskliwy głos córki.

– Milena, Krzysztof! – Wrzasnęła na całe gardło – Zaraz ja wam dowalę, wstrętne gnoje! Już do was idę z paskiem!

„81 Tajemnic”

Książka o przebudzeniu

„Przebudzenie” człowieka – jakkolwiek je rozumieć – staje się tematem powszechnego zainteresowania ludzi odczuwających niedosyt, czy pustkę. Ma to silny związek z kryzysem religii jako takiej, która poza rytuałami, nie potrafi dać człowiekowi niczego, co doprowadziłoby jego egzystencję do pełni szczęścia, akceptacji, miłości, a w konsekwencji do lekkości i nieomal pełnej zgody na wszelakie okoliczności zewnętrzne.

Książka zaprasza Cię do podróży Adama wgłab siebie. Będziesz jej świadkiem i obserwatorem, dzięki czemu możesz stworzyć własne interpretacje opowieści metaforycznych i przebudzić się na swój indywidualny sposób.

Dzięki książce możesz w końcu zrozumieć, że wszystko jest z Tobą w porządku – potrzebujesz po prostu wszelkich pytań, odpowiedzi (i rozwikłania tajemnic) poszukać w sobie, nie zaś na zewnątrz siebie. Opowieści zawarte w książce każdy może zinterpretować inaczej – nie ma tu dobrych czy złych odpowiedzi.

Najważniejsze jest jednak odkrywanie siebie – największej tajemnicy.  .

O autorach

Maciej Bennewicz

Mówi o sobie: artysta; pisarz, poeta, mentor; superwizor; założyciel Instytut Kognitywistyki; autor ponad trzydziestu książek, w tym wielu podręczników
i poradników z dziedziny psychologii
i rozwoju osobistego uznawanych za kultowe; przyjaciel zwierząt i opiekun ludzi… a czasem odwrotnie.

Posiada 20 letnie doświadczenie w branży szkoleń skierowanych do biznesu oraz 30 letnie doświadczenie w pracy z ludźmi
w różnych nurtach terapii i rozwoju osobistego.

Adam Sornek

Z zawodu jest prawnikiem – adwokatem. Praca nad „81 Tajemnic” była jedną z przyczyn dla których postanowił zrezygnować z pracy zawodowej na sali rozpraw. Przestał być człowiekiem konfliktów.
Dziś pomaga ludziom – dba o swój rozwój i rozwój innych. W pierwszym najbardziej pomaga mu sztuka (pisarstwo, muzyka),
w drugim wiedza i doświadczenie zdobyte w Instytucie Kognitywistyki Macieja Bennewicza.
Czynnie pracuje jako coach i mentor.

Inne wpisy

Zapoznaj się z pozostałymi wpisami na blogu

Zapraszamy do kontaktu...