BEZRADNOŚĆ – ALE O CO CHODZI?

utworzone przez marzec 10, 202081 Tajemnic

1. Bezradność oznacza tyle, ile chcesz by dla ciebie oznaczała. Oznacza tyle, na ile pozwalasz. Być może chcesz powiedzieć „to nie takie proste, od dziecka wzrastam z pojęciem i treścią bezradności – tak nauczyli mnie jej rozumienia mama albo tata, całe życie się z tym męczę…”. Co z tego? Jeśli jednak naprawdę coś ci szkodzi i naprawdę chcesz to zmienić, to możesz to zrobić. Możesz przeprogramować treść pojęcia bezradność w swojej głowie, możesz dotychczasowe rozumienie przekształcić tak, by ci służyło, zamiast cię ranić i zatruwać ci przyjemność przeżywania każdej chwili. A nawet możesz pozbyć się tego słowa i jego znaczenia raz na zawsze. Po prostu je zapomnieć. Włącz amnezję… Na pewno potrafisz to zrobić. Są sposoby, są ludzie, którzy ci w tym pomogą.  

2. Słowa działają i mają wpływ na nasze samopoczucie, gdy są czynne, używane, aktywne. Co sprawia, że dane słowo jest w nas aktywne? Oczywiście powtórzenia. Słowo nie powtarzane, nie używane, wypada z naszego języka czynnego. Słowo które wypadło, jest dla nas bez znaczenia (bo go nie ma), a tym samym nic już nam nie robi. Ani nie robi dobrze, ani nie robi źle. Jeśli więc używasz lub słyszysz codziennie słowo „miłość” i wywołujesz w sobie związane z tym uczucia, to twój umysł jest mocno zakorzeniony w tym, co rozumiesz pod pojęciem miłości. Jeśli jednak powtarzasz sobie i światu codziennie słowo „bezradność”, oglądasz telenowele o bezradnych bohaterach, to stajesz się bezradnością przepełniona, wypełniona i zatruta. Jesteś tym, czym się karmisz, wzrasta to, co podlewasz. Stajesz się ofiarą każdej przyjętej definicji, w tym definicji bezradności. 

3. Ty wybierasz, Ty decydujesz. Wybierasz słowa, których używasz. Jesteś już dorosła, więc wybierasz znaczenia, które nadajesz tym słowom. Ty decydujesz czy chcesz ich użyć, jakie im nadać znaczenie, a tym samym dokonujesz wyboru związanego z nimi samopoczucia. Ty decydujesz o swoim samopoczuciu – zawsze Ty. Jak długo będziesz mówić o bezradności, będziesz odczuwać bezradność taką, jaką sama sobie przyrządziłaś. To przecież twój przepis, twoja zupa. Jasne, kiedyś był to przepis twojej mamy albo taty, jednak to ty – osoba już dorosła – decydujesz, czy nadal chcesz jeść nielubianą zupę. Po co jesz zupę, której nie lubisz? Jaki to ma dla ciebie sens? Jaką masz z tego w gruncie rzeczy korzyść? Co ci daje w otaczającym cię świecie i środowisku to, że możesz powiedzieć „odczuwam bezradność”? Może masz więcej bezradnych wokół siebie i odczuwacie więź, gdy możecie wzajemnie sobie powiedzieć, jak to jest się czuć, gdy odczuwa się bezradność? Może chodzi o współczucie? A możesz o coś jeszcze innego? Co? Wiesz co? 

Każda prezentowana przeze mnie tutaj introspekcja (tekst „Ale o co chodzi”, czy też tekst z pytajnikiem „?”), to tylko moja insynuacja, dygresja, cudza (moja, jako autora) fantazja na temat tego, co koan Macieja zdaje się próbować przekazać.

I z tej choćby przyczyny interpretacja nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie.

Tekst niniejszy to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw moim punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Moje interpretacje to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż ja i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać Cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy.

To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

4. Bezradność – jeśli tylko zechcesz – może dla ciebie oznaczać, nie mniej, ni więcej, że na danym terytorium nie ma sowieckich rad robotniczo – chłopskich (беспомощность?)… 🙂 Po prostu. Może się to stać jedyną definicją jaką znasz i jedyną jaką się posługujesz. Chcesz? Naprawdę chcesz? W miejsce tego, termin ten może dla ciebie oznaczać, to co powiedziała ci mama lub wyjaśnił tata. Ma to dla ciebie sens? Może też oznaczać, to co przekazuje słownik PWN „niemożność poradzenia sobie w życiu lub w trudnej sytuacji”. Tak jest dobrze? Wiedz jednak, że można to wszystko odrzucić i bezradność rozumieć tak jak dzieciaki w interpretowanym koanie. W ich rozumowaniu jest coś urzekającego… Coś sprawia, że ich interpretacja jest pragmatyczna i życiowa. W końcu to dzieci, a dzieci wiedzą lepiej. Ich rozumienie jest dość mocno oderwane od powszechnie akceptowanych przez wszystkich pojęć językowych. Wychodzi poza tzw. rzeczywistość uzgodnioną. Bezradność może od dziś stać się dla ciebie sztuką NIE DAWANIA rad. Kto nie daje rad? Ten, kto rad innych nie potrzebuje. Zawsze chodzi przecież o mechanizmy projekcji i lustra wokół nas, w postaci drugiego człowieka. Rozejrzyj się wokół siebie. Którzy ludzie mają przesadną potrzebę doradzania innym? Z mojego doświadczenia i obserwacji wynika że ci, którzy najbardziej potrzebują rad. Radzą innym, gdyż nie potrafią poradzić sobie. Radzą innym, bo łatwiej radzić, niż robić, łatwiej dawać wskazówki innym, niż wziąć odpowiedzialność za swoje życie i wziąć się do roboty. Szewc bez butów chodzi, dlatego ten kto radzi najwięcej, może najbardziej potrzebować rad i pomocy. 

5. Kto radzi sam sobie (daje sobie rady), ten wie, że jedynym ekspertem w jego życiu od wszelkich spraw jest on sam. Może się konsultować, dopytywać, szperać w książkach i internecie, ale ostateczną decyzję podejmuje sam. Radzi sobie, wie, że jest jedyną osobą, która zna słuszne dla niego rozwiązanie i przez to nie radzi innym. Wie, że każdy musi radzić sobie. Człowiek którego nie dopada bezradność (któremu jest obca, człowiek „radny”), jest osobą, która sama sobie udziela wszelkich niezbędnych do własnego szczęścia i dobrostanu rad. Jest swoim najlepszym doradcą. Ma szacunek do przyjaciół, otoczenia, napotkanych ludzi, jednak decyzje w swoich sprawach, na swój temat, podejmuje sam. Czyni to po zasięgnięciu opinii Wielkiej Rady, która jest jednoosobowa i w skład której wchodzi on sam. Tylko on. Żadnych dodatkowych doradców i konsultantów. Wybiera – w drodze do osiągnięcia najlepszej jakości życia – tylko siebie. 

6. Zacznij sobie radzić. Nie radź innym, gdyż od doradzania innym są inni. Każdy może być tylko swoim doradcą. Być może dziś sobie nie dajesz rad, nie pomagasz sobie w rozpoznaniu szczęścia i przez to odczuwasz „bezradność”, czyli „brak rad”. Jednak możesz zacząć być swoim doradcą i rady uzyskiwać, od siebie samej, od siebie samego. Tak z bezradności – za radą naszych największych nauczycieli, czyli dzieci – staniesz się człowiekiem radnym. Nie będziesz już potrzebować cudzych rad. Przestaniesz być uzależniona od opinii innych. W miejsce oddawania odpowiedzialności za swoje życie innym – doradcom – zaczniesz działać, tak jak tego potrzebujesz, jak tego chcesz i pragniesz. Nikt nie jest tobą i przez to nikt nie wie co jest dla ciebie dobre. 

7. Ale to wszystko to tylko słowa, słowa, słowa… Nic więcej. Gadanie, gadanie, gadanie…  Każda interpretacja to potok słów, na temat innych słów. Znaczenia do kwadratu. Nasze przekonania na temat świata, w tym na własny temat, zbudowane są ze słów. Każde znane nam słowo coś dla nas znaczy. Ktoś nam kiedyś, po raz pierwszy powiedział, czym jest miłość, empatia, radość, smutek, szczęście, zdrowie, bezradność… Przeżywamy te pojęcia tak, jak je nam wyjaśniono, opisano. Komputer rozumie komendy tak, jak zostały opisane w języku programowania. Człowiek rozumie słowa i przeżywa związane z nimi stany psychofizyczne, tak, jak słowa są interpretowane przez jego konektom (sieć połączeń neuronalnych). Jesteśmy wytworem mowy i mówienia. Jesteśmy żywą treścią słów, które opowiadamy sobie i innym każdego dnia. Jesteśmy tacy, jak słowa, których używamy

81. Podobno Lao Tzy miał zwyczaj codziennych spacerów, na które zabierał jednego ze swoich uczniów. Warunek był jeden. Spacer odbywał się w milczeniu – bez słów. Nie wolno było powiedzieć ani jednego słowa. Jeden z młodych uczniów, który po raz pierwszy szedł na spacer z Lao Tzy, jednak nie wytrzymał. Gdy wraz z mistrzem dotarł do góry, na widok zachodu słońca powiedział „Jaki piękny zachód słońca”. Lao Tzy usłyszawszy te słowa, wrócił do klasztoru bez słowa. Uczeń już nigdy więcej nie poszedł z Lao Tzy na spacer. Gdy proszono by mistrz wybaczył młodzieńcowi, gdyż jego wypowiedź to tylko zwykłe słowa i nic więcej, Lao Tzy miał powiedzieć „Gdy młody człowiek powiedział jaki piękny zachód słońca, to nie obserwował już zachodu słońca, obserwował jedynie słowa”. Rozumiesz już? Gdy patrzysz na zachód słońca i go opisujesz, widzisz definicje, których nauczyła cię mama, tata czy inni nauczyciele. „Słońce” to … „Zachód” to … „Piękny to …”. I zamiast być tu i teraz i obserwować to co jest, zajmujesz się słowami, które ktoś, kiedyś, zapewne w dobrej intencji wcisnął ci do głowy. Słowa, słowa, słowa … a prawdziwa rzeczywistość toczy się pomiędzy słowami i poza słowami. Tam gdzie nie ma słów i znaczeń, tam jest prawdziwa obecność

Każda prezentowana tu introspekcja (tekst Adama z cyklu "Ale o co chodzi", czy też tekst z pytajnikiem "?"), to tylko insynuacja, dygresja, cudza (bo autora - Adama) fantazja na temat tego, co koan zdaje się próbować przekazać. I z tej choćby przyczyny nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie! 🙂

Introspekcja to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw Adama punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Interpretacje Adama autorstwa to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż Adam i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy. To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

81 – introspekcje

Ale o co chodzi?

Zastanawiasz się być może "o co w tym koanie chodzi?"... Nie każdy koan jest oczywisty. Taka jest potęga metafory...

"Ale o co chodzi" (dawniej introspekcje) są niejako wstępem i konspektem do mojej własnej interpretacji koanu. To po prostu draft, szkic, mapa myśli, pierwsze skojarzenia, które dotyczą przeczytanego koanu. Jest to przedsmak, wyłącznie zajawka 🙂 tekstu publikowanego w książce "81 Tajemnic" .

Podobnie powstawało "81 Tajemnic". Analizowałem post Macieja na blogu bennewicz.pl, a następnie w punktach wypisywałem te spostrzeżenia na temat rzeczywistości, które w moim odczuciu koan poruszał, które chciałem opisać w interpretacji. Później te punkty rozwijałem i tak powstawały całe rozdziały złożonej interpretacji.

Dzięki temu zmieniało się wszystko - ja, moje otoczenie, postrzeganie rzeczywistości, a potem decyzje i całe życie...

"Ale o co chodzi?" (introspekcje) na 81tajemnic.pl mają odrobinę inny cel i charakter. Są one zaproszeniem do pracy własnej Czytelnika - Twojej własnej pracy 🙂 

Możesz przeczytać koan, później introspekcję i podjąć decyzję, czy chcesz dokonać samodzielnej interpretacji. Obok znajduje się moja wstępna, szkicowa interpretacja, niejako zapowiedź i "kuchnia" tego, jak budowałem pełne interpretacje w "81 Tajemnic". 

Oczywiście interpretacje w 81 Tajemnic są dużo obszerniejsze niż skrótowa forma ... 

Zobacz przykładowy rozdział - koan i interpretację, aby rozpocząć własną pracę z tekstem: 

 

Bezradność koan dla Anuli

– Damian, co to znaczy: bezradność ? – Dziewczynka na moment odsunęła, piękny, drogi tablet jaki sprezentował jej ojciec na dwunaste urodziny.

Chłopiec również przestał wpatrywać się w ekran smartfonu. Przez chwilę zastanowił się i wreszcie stwierdził:

– Nie wiem. Mam sprawdzić?

Już zaczął wyszukiwanie, kiedy dziewczynka szturchnęła go w bok i powiedziała:

– Nie, nie sprawdzaj. Tak tylko pytałam. Bezradność to znaczy…chyba: bez radzenia komuś, bo przecież radność to radzenie. Radzić to dawać komuś rady.

– A radzenie jest beznadziejne – stwierdził Damian.

– Dlaczego jest beznadziejne? – Spytała.

– Dlatego, że jak ktoś ci doradza, to udaje, że niby wie lepiej, ale jak może wiedzieć coś lepiej na twój temat, jeśli nie jest tobą. Żeby nie wiem jak się starał i tak nigdy nie będzie wiedział, jak to jest być tobą. Dlatego radzenie jest bez sensu.

– No, rzeczywiście bez sensu. Mama ciągle coś mi doradza ale przecież nie wie, jak jest w naszej klasie ani w szkole. – Stwierdziła dziewczynka.

– Tak samo pani Róża, nasza wychowawczyni. Ciągle coś doradza, przekonuje, namawia i w końcu nie wiadomo o co jej chodzi. – Dodał chłopiec.

Sztuka życia polega na tym, by przezwyciężać własną bezradność. – Przeczytała.

– Co to? – Damian znów zaczął wpatrywać się w ekran smartfonu.

– Jakiś cytat. Koleżanka umieściła na swoim Instagramie. Dlatego pytałam o bezradność. – Odpowiedziała.

– Czyli nie chce żeby jej doradzać. Bez radności. Sama też nie chce doradzania innym. – Damian spojrzał przenikliwie. – No to jej nie truj. Widocznie sama wie czego chce i słusznie. Od dzisiaj bez żadnej radności. Nikomu nie radzimy. Doradzanie jest wkurzające.

– Bezradność! – Krzyknęła dziewczynka i wystawiła pięść w kształcie żółwika.

– Bezradność! – Wrzasnął Damian i przybił żółwika.

„81 Tajemnic”

Książka o przebudzeniu

„Przebudzenie” człowieka – jakkolwiek je rozumieć – staje się tematem powszechnego zainteresowania ludzi odczuwających niedosyt, czy pustkę. Ma to silny związek z kryzysem religii jako takiej, która poza rytuałami, nie potrafi dać człowiekowi niczego, co doprowadziłoby jego egzystencję do pełni szczęścia, akceptacji, miłości, a w konsekwencji do lekkości i nieomal pełnej zgody na wszelakie okoliczności zewnętrzne.

Książka zaprasza Cię do podróży Adama wgłab siebie. Będziesz jej świadkiem i obserwatorem, dzięki czemu możesz stworzyć własne interpretacje opowieści metaforycznych i przebudzić się na swój indywidualny sposób.

Dzięki książce możesz w końcu zrozumieć, że wszystko jest z Tobą w porządku – potrzebujesz po prostu wszelkich pytań, odpowiedzi (i rozwikłania tajemnic) poszukać w sobie, nie zaś na zewnątrz siebie. Opowieści zawarte w książce każdy może zinterpretować inaczej – nie ma tu dobrych czy złych odpowiedzi.

Najważniejsze jest jednak odkrywanie siebie – największej tajemnicy.  .

O autorach

Maciej Bennewicz

Mówi o sobie: artysta; pisarz, poeta, mentor; superwizor; założyciel Instytut Kognitywistyki; autor ponad trzydziestu książek, w tym wielu podręczników
i poradników z dziedziny psychologii
i rozwoju osobistego uznawanych za kultowe; przyjaciel zwierząt i opiekun ludzi… a czasem odwrotnie.

Posiada 20 letnie doświadczenie w branży szkoleń skierowanych do biznesu oraz 30 letnie doświadczenie w pracy z ludźmi
w różnych nurtach terapii i rozwoju osobistego.

Adam Sornek

Z zawodu jest prawnikiem – adwokatem. Praca nad „81 Tajemnic” była jedną z przyczyn dla których postanowił zrezygnować z pracy zawodowej na sali rozpraw. Przestał być człowiekiem konfliktów.
Dziś pomaga ludziom – dba o swój rozwój i rozwój innych. W pierwszym najbardziej pomaga mu sztuka (pisarstwo, muzyka),
w drugim wiedza i doświadczenie zdobyte w Instytucie Kognitywistyki Macieja Bennewicza.
Czynnie pracuje jako coach i mentor.

Inne wpisy

Zapoznaj się z pozostałymi wpisami na blogu

Zapraszamy do kontaktu...