PRZEKLEŃSTWO RODZICÓW – ALE O CO CHODZI?

utworzone przez styczeń 31, 202081 Tajemnic

1. Rodzice decydują o poczuciu naszej wartości, o tym w co wierzymy, a w co nie, co jest dla nas możliwe, a co niedostępne, niedopuszczalne, niemożliwe i nieosiągalne.

2. Niesiemy przez życie przekonania swoich rodziców, niczym własne. Kto wysłuchiwał, że jest nieudacznikiem, z reguły stał się nieudacznikiem. Kto usłyszał, że tylko ciężka praca daje sukces – ciężko pracuje. Matka, która mówiła dziecku „jestem jak Piętaszek” wychowała życiowego Piętaszka*. Rodzic, który odbierał sobie od ust, by podzielić się z innymi (kosztem siebie), nauczył dziecko by energię życiową wykorzystywało dla siebie na ostatnim miejscu – po wszystkich innych. Matka, która mówiła, że wypłacze wszystkie łzy, stworzyła w dziecku przekonanie, że powinno płakać i wypłakać łzy.   

3. Jeśli rodzice nie dali Ci wystarczającej wiary w siebie (bo nie mogli, bo odeszli, bo nie potrafili, bo ich rodzice im tego nie dali, bo …, bo…), potrzebujesz zbudować samodzielnie swoją pewność siebie.

* postać fikcyjna z „Przypadki Robinsona Kruzoe” Daniela Defoe

PRZECZYTAJ INTERPRETOWANY TEKST MACIEJA BENNEWICZA

4. Nikt nie uwierzy w ciebie, jeśli ty sama, sam w siebie nie wierzysz. Możesz się łudzić, że gdy ktoś – jakiś autorytet lub mistrz – poklepie Cię po ramieniu i powie „świetna robota”, to uwierzysz i poczujesz pewność siebie, swoją niewątpliwą wartość. Nic bardziej mylnego. Jeśli nie wierzysz w Boga, to nie zmieni tego zdanie autorytetu czy mistrza. Jeśli nie smakuje ci brukselka, mistrz ani autorytet cię nie przekona. Jeśli nie wierzysz siebie, nie dostrzegasz swoich talentów, ani mistrz ani autorytet nie sprawi że to się zmieni.

5. Tylko ty możesz w siebie uwierzyć i tylko ty możesz siebie przekonać. Jeśli jako osoba metrykalnie dorosła nadal oczekujesz pochwały rodziców, możesz się nie doczekać. Oni nie są Tobą i mają prawo do innych przekonań niż ty. Nie musi im się podobać to samo co tobie, ani smakować ta sama zupa. Może im się nie podobać to co robisz – ale czy to powód by tego nie robić? 

6. Jeśli nie masz już rodziców i szukasz ich pochwały w innych ludziach, zgubiłeś drogę. Nikt – oprócz ciebie samego – nie uleczy rany, z której wynika twoje poczucie bycia „niedocenionym’, „mało wartościowym”, „bujającym w chmurach” itp. Jak uleczyć ranę? Rób to co kochasz i co daje ci radość. Jeśli istotnie to kochasz i daje ci to radość, w pewnym momencie poczujesz stan flow, który będzie budować twoje poczucie wartości przed samym sobą. Nikt – absolutnie nikt – nie będzie zdolny Ci tego odebrać. Pisz, maluj, śpiewaj, tańcz, komponuj, graj, rzeźb… tak jak potrafisz. Sam akt twórczy – jeśli jest prawdą o tobie – da ci radość i spełnienie. Przed samym sobą. Będziesz czuć, że to co robisz jest fajne, świetne, cudowne, wyjątkowe, unikatowe, „takie twoje” bez względu na to co powie ktokolwiek inny. Tak jak będziesz myśleć o swoim dziele, tak będziesz myśleć o sobie. Tak jak będziesz czuć swoje dzieło, tak będziesz czuć siebie. 

7. A jeśli nie masz pewności, czy kochasz w rzeczywistości to o czym sądzisz, że to kochasz, to przestań to robić, uprawiać. Na jakiś czas. Gdy zaczniesz tęsknić, wrócisz do swej miłości i być może wtedy zrozumiesz, że jesteś jedynym miernikiem swojej własnej wartości. Jedynym sędzią, który cię ocenia. Bo nawet gdy słyszysz pochwały innych, to w gruncie rzeczy chwalisz sam siebie. Ty przecież decydujesz, czy pochwałę uznajesz za prawdziwą i wiarygodną, czy też nie.

81. A rodzicom daj spokój. Żyj swoim życiem, swoimi przekonaniami, swoimi wartościami, pasjami i talentami. Mało prawdopodobne, że wezmą cię na ręce, poklepią po pleckach, pogłaszczą po główce i powiedzą „świetnie to robisz, masz wielki talent dzieciaku, jesteś kimś naprawdę cudownym i wielkim”. Żyj sobą.

Jesteśmy więźniami naszych rodziców dopóki nie postanowimy się uwolnić od realizowania wszystkiego tego, co nam pokazali i powiedzieli o sobie, a w gruncie rzeczy o nas. Gdyby wiedzieli jak bardzo nas programują swoim poczuciem krzywdy, być może by zamilkli. Powtarzamy ich tak, jak echo powtarza dźwięk. Mamy jednak tę moc, by powtórzenie zatrzymać.

Każda prezentowana tu introspekcja (tekst Adama z cyklu "Ale o co chodzi", czy też tekst z pytajnikiem "?"), to tylko insynuacja, dygresja, cudza (bo autora - Adama) fantazja na temat tego, co koan zdaje się próbować przekazać. I z tej choćby przyczyny nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie! 🙂

Introspekcja to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw Adama punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Interpretacje Adama autorstwa to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż Adam i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy. To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

81 – introspekcje

Ale o co chodzi?

Zastanawiasz się być może "o co w tym koanie chodzi?"... Nie każdy koan jest oczywisty. Taka jest potęga metafory...

"Ale o co chodzi" (dawniej introspekcje) są niejako wstępem i konspektem do mojej własnej interpretacji koanu. To po prostu draft, szkic, mapa myśli, pierwsze skojarzenia, które dotyczą przeczytanego koanu. Jest to przedsmak, wyłącznie zajawka 🙂 tekstu publikowanego w książce "81 Tajemnic" .

Podobnie powstawało "81 Tajemnic". Analizowałem post Macieja na blogu bennewicz.pl, a następnie w punktach wypisywałem te spostrzeżenia na temat rzeczywistości, które w moim odczuciu koan poruszał, które chciałem opisać w interpretacji. Później te punkty rozwijałem i tak powstawały całe rozdziały złożonej interpretacji.

Dzięki temu zmieniało się wszystko - ja, moje otoczenie, postrzeganie rzeczywistości, a potem decyzje i całe życie...

"Ale o co chodzi?" (introspekcje) na 81tajemnic.pl mają odrobinę inny cel i charakter. Są one zaproszeniem do pracy własnej Czytelnika - Twojej własnej pracy 🙂 

Możesz przeczytać koan, później introspekcję i podjąć decyzję, czy chcesz dokonać samodzielnej interpretacji. Obok znajduje się moja wstępna, szkicowa interpretacja, niejako zapowiedź i "kuchnia" tego, jak budowałem pełne interpretacje w "81 Tajemnic". 

Oczywiście interpretacje w 81 Tajemnic są dużo obszerniejsze niż skrótowa forma ... 

Zobacz przykładowy rozdział - koan i interpretację, aby rozpocząć własną pracę z tekstem: 

 

Przekleństwo rodziców – koan

– Mój ojciec był agresywny a matka uległa, mistrzu – młody Yao li wypalił znienacka.

– Zdaje się, że rozmawiałeś, ze swoim przyjacielem Min sunem, on też opowiadał mi o swoim ojcu. – Kan lu uśmiechnął się szeroko, jak to miał w zwyczaju.

– Owszem, rozmawiałem i również potrzebuję twojej porady, czcigodny mistrzu, jeśli zechcesz mnie wysłuchać – Yao li ukłonił się oczekując na zgodę mistrza. Ten skinął głową przyzwalająco i dał znak uczniowi, żeby usiadł naprzeciwko.

– Rzecz w tym – Yao li kontynuował po chwili – że ani ojciec ani matka nie wierzyli we mnie. Owszem cieszyła ich moja dobra pamięć, gdy recytowałem długie wiersze ku uciesze krewnych ale uznawali tę umiejętność za nieprzydatną. Matka zauważała, że mam zdolność do kaligrafii ale ważniejsze było karmienie prosiąt. Ojciec dostrzegał, że pięknie wyplatam kosze a moje zdobienia podobają się kobietom z wioski ale śmiał się ze mnie, że to zajęcie dobre dla dziewczyny. Ważniejsze było młócenie ryżu. Byłem uzdolniony artystycznie. Pięknie śpiewałem, dobrze dobierałem kolory, sprawnie używałem tuszu i atramentu, wikliny i przędzy, lubiłem poezję ale wszystko to było zdaniem moich rodziców nic nie warte. Liczył się ryż, bawoły i prosięta.

– Tak się zdarza, uczniu – rzekł Kan lu. – Bywa, że rodzice cenią jedynie pracę swoich dzieci. Nie wspierają talentów, które ich zdaniem nie przydadzą się w codziennym życiu na wsi.

Yao li westchnął i rzekł:

– Choć moi rodzice pomarli a ich życie było, jak mi się wydaje, spełnione, doczekali się wnuków, następców a dzieci wyrosły na porządnych ludzi to jednak, ja, ich syn Yao li do dziś nie wierzę w siebie. Choć jestem mnichem i pracuję dla dobra naszej społeczności wciąż mam poczucie, że robię coś niewłaściwego albo, że to co robię jest niewiele warte.

– Sądzisz, że powinieneś raczej karmić świnie? – Zaśmiał się mistrz.

– Owszem mistrzu – przytaknął Yao li.

– Sądzisz, że twoja gra na hang drumie, pięknie zdobione mandale, reliefy rzeźbione w drewnie, że wszystko to jest mniej wartościowe, niż młócenie ryżu i karmienie prosiąt?  

– Owszem mistrzu – przytaknął Yao li . – To jest jak zła wróżba, jak przekleństwo.

 – No cóż, sam rzekłeś, czcigodny Yao li. Dopóki nie uporasz się z przekleństwem twoich rodziców, nie zaznasz spokoju. – Stwierdził Kan lu.

– Jak tego dokonać mistrzu? – Spytał młody mnich.

– Jest tylko jeden sposób, jaki znam. – Rzekł mistrz.

– Czyżbym jak Min sun, miał poszukać powodów do wdzięczności? – Yao li niepewnie spojrzał na mistrza Kan lu.  

– W twoim przypadku zadziała inny sposób. Karm świnie. Nie dotykaj pędzla ani pióra. Karm świnie, nic ponadto.

– Nie mogę mistrzu, nie potrafię żyć, bez tego co kocham. ­– Yao li przeraził się słowami mistrza.

– W takim razie kochaj i nie oczekuj cudzej pochwały ani aprobaty. ­– Stwierdził Kan lu. – Albo kochasz albo chcesz być kochany za to, że kochasz. To bez sensu. Rób, ciesz się tym co robisz i nie oczekuj, że matka i ojciec wstaną z grobu i zachwycą się twoimi rzeźbami. Jeśli ty sam masz wobec siebie wątpliwości, to jakże inni mają w ciebie uwierzyć?

  

„81 Tajemnic”

Książka o przebudzeniu

„Przebudzenie” człowieka – jakkolwiek je rozumieć – staje się tematem powszechnego zainteresowania ludzi odczuwających niedosyt, czy pustkę. Ma to silny związek z kryzysem religii jako takiej, która poza rytuałami, nie potrafi dać człowiekowi niczego, co doprowadziłoby jego egzystencję do pełni szczęścia, akceptacji, miłości, a w konsekwencji do lekkości i nieomal pełnej zgody na wszelakie okoliczności zewnętrzne.

Książka zaprasza Cię do podróży Adama wgłab siebie. Będziesz jej świadkiem i obserwatorem, dzięki czemu możesz stworzyć własne interpretacje opowieści metaforycznych i przebudzić się na swój indywidualny sposób.

Dzięki książce możesz w końcu zrozumieć, że wszystko jest z Tobą w porządku – potrzebujesz po prostu wszelkich pytań, odpowiedzi (i rozwikłania tajemnic) poszukać w sobie, nie zaś na zewnątrz siebie. Opowieści zawarte w książce każdy może zinterpretować inaczej – nie ma tu dobrych czy złych odpowiedzi.

Najważniejsze jest jednak odkrywanie siebie – największej tajemnicy.  .

O autorach

Maciej Bennewicz

Mówi o sobie: artysta; pisarz, poeta, mentor; superwizor; założyciel Instytut Kognitywistyki; autor ponad trzydziestu książek, w tym wielu podręczników
i poradników z dziedziny psychologii
i rozwoju osobistego uznawanych za kultowe; przyjaciel zwierząt i opiekun ludzi… a czasem odwrotnie.

Posiada 20 letnie doświadczenie w branży szkoleń skierowanych do biznesu oraz 30 letnie doświadczenie w pracy z ludźmi
w różnych nurtach terapii i rozwoju osobistego.

Adam Sornek

Z zawodu jest prawnikiem – adwokatem. Praca nad „81 Tajemnic” była jedną z przyczyn dla których postanowił zrezygnować z pracy zawodowej na sali rozpraw. Przestał być człowiekiem konfliktów.
Dziś pomaga ludziom – dba o swój rozwój i rozwój innych. W pierwszym najbardziej pomaga mu sztuka (pisarstwo, muzyka),
w drugim wiedza i doświadczenie zdobyte w Instytucie Kognitywistyki Macieja Bennewicza.
Czynnie pracuje jako coach i mentor.

Inne wpisy

Zapoznaj się z pozostałymi wpisami na blogu

Zapraszamy do kontaktu...