GURU – ALE O CO CHODZI?

utworzone przez Lut 3, 202081 Tajemnic

1. Nie zbudujesz relacji z ludźmi na nieustającym braku zaufania. Sądząc, że nikomu nie możesz ufać, w gruncie rzeczy przyciągasz ludzi, którzy nie są godni zaufania. Pamiętaj też, że słowa mają moc kreacji: nazywasz kogoś złodziejem, staje się złodziejem; nazywasz kogoś chorym, staje się chorym. Sądzisz, że ktoś cię robi w „d…” – robią cię w „d”. Skupiasz uwagę na wampirach – śnią ci się po nocach. Potrzebujesz zrozumieć, że być może rzeczy, które „wydarzają” się w twojej przestrzeni są tylko i wyłącznie twoimi życieniami, proroctwami, samospełniającymi się przepowiedniami. Być może jesteś prorokiem, jednak nie widzisz, że twoje proroctwa najbardziej dotykają ciebie i twoich bliskich. Słowa leczą, słowa kaleczą, słowa kreują. Nieufni zawsze zostają sami.

2. Wszyscy się mylą. Nawet głowy kościołów. Być może to co sądzisz, że jest prawdą, przewidywaniem – ba – proroctwem albo przekazem z matrycy, jest zwykłą omyłką, przeinaczeniem, interpretacją rzeczywistości przez filtr różnych, tak zwanych krzywd, które cię spotkały. Być może nie ty oceniasz rzeczywistość, a twój nieżyjący ojciec, matka, wujek, kochanka, która odeszła…

3. I nawet gdy masz już pewność, że coś jakieś jest, że to twoja własna przepowiednia, bez jakichkolwiek filtrów, naleciałości i osadów… to wiedz, że nadal możesz się mylić. Obejrzyj „Raport Mniejszości”. Nigdy nie wiesz, kiedy człowiek, korzystając z aparatu woli zmieni zdanie, wybierze inaczej niż zwykle, podejmie radykalną decyzję o porzuceniu tego, co mu nie służy, co krzywdzi jego i innych. Dlatego nie oceniaj go nawet gdy błądzi – Twoje oceny nie pomagają, gdyż przyciągają przeciwieństwo tego, czego ten człowiek w gruncie rzeczy najbardziej potrzebuje, czyli radykalnej zmiany swojego życia.

PRZECZYTAJ INTERPRETOWANY TEKST MACIEJA BENNEWICZA

4. Potrzebujesz w ludzi wierzyć, a to zakłada istnienie zaufania. Wierzyć (ufać), że mogą się zmienić. Wierzyć, że pomimo tego, że są dorosłymi dziećmi, to mogą w każdej chwili zmienić zdanie i przejść od infantylizmu do dorosłości, od brania do dawania, od wampiryzmu do dystrybucji i wymiany. Zwłaszcza potrzebujesz w to wierzyć, gdy zajmujesz się ludźmi, którzy potrzebują pomocy, mistrzostwa, uzdrowienia duszy. Po prostu pamiętaj o „Raporcie mniejszości”. Gdy o nim nie pamiętasz, możesz stać się dla bliskich i podopiecznych jak Terence Fletcher. Chyba nie o to chodzi.

5. I jeśli nadal uważasz, że nie warto wierzyć w ludzi i im ufać – bo się zakochują, brakuje im wiary, zawodzi ich doktryna albo liturgia, frustruje brak oświecenia, zawstydzają słabe postępy w ascezie, popadają w lenistwo, otępienie i depresję, chorują, popadają w nałogi, kradną, umierają, czy po prostu marudzą, jęczą i użalają się nad sobą zatruwając otoczenie – to weź psa, idź do lasu i znajdź doskonałego liścia. A gdy go nie znajdziesz, szukaj empatii. Najpierw w sobie. 

6. Zastanów się też, czy oceniając ludzi za to, że brakuje im wiary, determinacji, postępów, siły, wrażliwości gdy potrzebna, braku wrażliwości gdy konieczna, czasem nie popadasz w samozachwyt i duchową próżność. Czy czasem oceny nie są wynikiem stawiania siebie jako tego doskonałego, najlepszego? A może nawet jedynego? Czy czasem oceny nie odwracają uwagi od tego, czym sami (w sobie) powinniśmy się zająć? 

 

PRZECZYTAJ INTERPRETOWANY TEKST MACIEJA BENNEWICZA

7. A jeśli jesteś tym rzekomo wiarołomnym, który się zakochuje, brakuje mu wiary, frustruje brak oświecenia itd. to zrozum w końcu, że czasem tak bywa. I to sobie wybacz – odpuść. Najlepsza baletnica złamie nogę na scenie. W każdej dziedzinie i w każdym treningu są dni lepsze i gorsze. Jeśli masz dobrych nauczycieli i opiekunów – takich z miłością, empatią, wrażliwością i czułością – zrozumieją twoje dylematy, rozterki, cierpienie. Nie porzucą. I ty też nie musisz porzucać. Bo rzeczy, które nie są takie jakbyśmy chcieli nie wymagają porzucenia (które jest wynikiem oceny i poszukiwania przysłowiowego doskonałego liścia), a zrozumienia. Gdy zrozumiesz, wejdziesz na kolejny poziom, w którym możesz uzdrawiać w miejsce porzucania. A to już naprawdę coś. Coś bardzo potrzebnego, temu zagubionemu światu. Nie obwiniaj, nie porzucaj – zrozum, przytul, przykryj kocem, kochaj. Jak niewinnego psa albo kota, który szczeka, drapie i jest nieufny. Czułość i współczucie. Czułość i współczucie. Czułość i współczucie … Lekarstwo na wszystko.

81. A jeśli uważasz, że ludzie którzy są słabi nie warci twojej uwagi, to zejdź mi z drogi, chyba … że jesteś gotów przyjąć czułość i współczucie. Jednak najpierw powiedz, że potrzebujesz pomocy. 

PRZECZYTAJ INTERPRETOWANY TEKST MACIEJA BENNEWICZA

Każda prezentowana tu introspekcja (tekst Adama z cyklu "Ale o co chodzi", czy też tekst z pytajnikiem "?"), to tylko insynuacja, dygresja, cudza (bo autora - Adama) fantazja na temat tego, co koan zdaje się próbować przekazać. I z tej choćby przyczyny nie ma nic wspólnego ani z prawdą, ani rzeczywistością, ani tymbardziej Twoim życiem. Jesteś jedynym ekspertem w tej ostatniej dziedzinie. Ufaj zawsze i przede wszystkim sobie! 🙂

Introspekcja to zaproszenie do spojrzenia na sprawę najpierw Adama punktem widzenia i skłonienie Cię do własnej pracy nad koanem. A w gruncie rzeczy pracy nad samym sobą, swoim życiem, relacjami, przekonaniami i skryptami które sprawiają nieustannie, że powtarzasz schematy, żyjesz w swoistym Matrixie i czujesz (w taki lub inny sposób), że nie możesz się obudzić, wyrwać z impasu.

Interpretacje Adama autorstwa to tylko i wyłącznie jeden z setek, milionów, a nawet miliardów pomysłów na to jak opowieść metaforyczną Macieja zrozumieć. Masz prawo, a nawet obowiązek posiadać swoją. Jesteś kimś zupełnie innym niż Adam i koany oraz ich interpretacje będą skłaniać cię każdego dnia do zrozumienia tej oczywistej prawdy. To dzięki pracy własnej, poszukiwaniu unikatowych, indywidualnych i „Twoich” odpowiedzi możesz dojść do sedna swojej egzystencji, prawdy o sobie. Prawdopodobnie zaczniesz żyć dokładnie tak, jak tego pragniesz.

Podejmij swoją pieśń.

81 – introspekcje

Ale o co chodzi?

Zastanawiasz się być może "o co w tym koanie chodzi?"... Nie każdy koan jest oczywisty. Taka jest potęga metafory...

"Ale o co chodzi" (dawniej introspekcje) są niejako wstępem i konspektem do mojej własnej interpretacji koanu. To po prostu draft, szkic, mapa myśli, pierwsze skojarzenia, które dotyczą przeczytanego koanu. Jest to przedsmak, wyłącznie zajawka 🙂 tekstu publikowanego w książce "81 Tajemnic" .

Podobnie powstawało "81 Tajemnic". Analizowałem post Macieja na blogu bennewicz.pl, a następnie w punktach wypisywałem te spostrzeżenia na temat rzeczywistości, które w moim odczuciu koan poruszał, które chciałem opisać w interpretacji. Później te punkty rozwijałem i tak powstawały całe rozdziały złożonej interpretacji.

Dzięki temu zmieniało się wszystko - ja, moje otoczenie, postrzeganie rzeczywistości, a potem decyzje i całe życie...

"Ale o co chodzi?" (introspekcje) na 81tajemnic.pl mają odrobinę inny cel i charakter. Są one zaproszeniem do pracy własnej Czytelnika - Twojej własnej pracy 🙂 

Możesz przeczytać koan, później introspekcję i podjąć decyzję, czy chcesz dokonać samodzielnej interpretacji. Obok znajduje się moja wstępna, szkicowa interpretacja, niejako zapowiedź i "kuchnia" tego, jak budowałem pełne interpretacje w "81 Tajemnic". 

Oczywiście interpretacje w 81 Tajemnic są dużo obszerniejsze niż skrótowa forma ... 

Zobacz przykładowy rozdział - koan i interpretację, aby rozpocząć własną pracę z tekstem: 

 

Guru – koan

– Czcigodny mistrzu, czy rzeczywiście na nikogo nie można liczyć, nawet na mnicha? – Yao li przybiegł do ogrodu zadyszany dowiedziawszy się, że wędrowny mnich, odszedł bez pożegnania opróżniwszy puszkę na datki wystawioną dla turystów.

Rzecz jasna nikt nie chwycił go za rękę lecz stary mnich Li wan twierdził z uporem, że nie otwierał puszki co najmniej od tygodnia. Ponadto był w stu procentach przekonany, że skobel od skrzynki, przez zniknięciem wędrownego mnicha, nie był wyrwany.

Czy zrobił to któryś z naszych? – Zastanawiali się wszyscy przy posiłku jednakże przypatrując się sobie z życzliwością, bez cienia podejrzliwości. Pytano retorycznie. Czyżby łatwiej było oskarżyć nieobecnego niż obecnych swoich? – Zastanawiali się niektórzy. Powszechny był jednak pogląd, że wędrowny mnich zachował się nieładnie znikając przed świtem nawet bez słowa pożegnania. Czy w ogóle był mnichem? – Pytali najbardziej podejrzliwi.

– Czcigodny mistrzu, rzeczywiście na nikogo nie można liczyć, nawet na mnicha? – powtórzył Yao li, który późnym wieczorem przybył z wioski i jako ostatni dowiedział się o wszystkim.

– Na nikogo. – Odpowiedział mistrz Kan lu stanowczo, aczkolwiek uśmiech nie zniknął z jego twarzy ani na chwilę. – Zwłaszcza na mnicha – dodał. – Albo się zakocha w pannie z wioski; albo rozczaruje własnym brakiem wiary; albo zawiedzie go doktryna lub liturgia; sfrustruje sam siebie brakiem oświecenia, które nie nadchodzi, nie nadchodzi i wciąż nie nadchodzi mimo wytężonych medytacji; albo zawstydzi się zbyt małymi postępami w ascezie; popadnie w lenistwo; w otępienie; w depresję. Mnich może się rozchorować, popaś w nałogi, uciec ze szkatułą, może tez w końcu umrzeć niespodziewanie lub co gorsza długo chorować ku utrapieniu opiekunów. I za wszystko to, co mu się przydarzy, obwini najpewniej swoich braci mnichów, klasztor i opata. Ten okaże się najgorszy, gdyż jest jak ojciec w patriarchalnym świecie. Kto pcha się na piedestał staje się wszystkiemu winny, gdyż zdaniem ludzi za wszystko jest odpowiedzialny. Nikt nie ma złudzeń, że władza korumpuje i prowadzi do nierządu. Opat jest najgorszy.   

– Nikomu nie można ufać? – powtórzył Yao li. – Nawet mistrzowi, nawet opatowi, żadnemu guru?

– Nikomu – przytaknął mistrz Kan lu – zwłaszcza opatowi.

„81 Tajemnic”

Książka o przebudzeniu

„Przebudzenie” człowieka – jakkolwiek je rozumieć – staje się tematem powszechnego zainteresowania ludzi odczuwających niedosyt, czy pustkę. Ma to silny związek z kryzysem religii jako takiej, która poza rytuałami, nie potrafi dać człowiekowi niczego, co doprowadziłoby jego egzystencję do pełni szczęścia, akceptacji, miłości, a w konsekwencji do lekkości i nieomal pełnej zgody na wszelakie okoliczności zewnętrzne.

Książka zaprasza Cię do podróży Adama wgłab siebie. Będziesz jej świadkiem i obserwatorem, dzięki czemu możesz stworzyć własne interpretacje opowieści metaforycznych i przebudzić się na swój indywidualny sposób.

Dzięki książce możesz w końcu zrozumieć, że wszystko jest z Tobą w porządku – potrzebujesz po prostu wszelkich pytań, odpowiedzi (i rozwikłania tajemnic) poszukać w sobie, nie zaś na zewnątrz siebie. Opowieści zawarte w książce każdy może zinterpretować inaczej – nie ma tu dobrych czy złych odpowiedzi.

Najważniejsze jest jednak odkrywanie siebie – największej tajemnicy.  .

O autorach

Maciej Bennewicz

Mówi o sobie: artysta; pisarz, poeta, mentor; superwizor; założyciel Instytut Kognitywistyki; autor ponad trzydziestu książek, w tym wielu podręczników
i poradników z dziedziny psychologii
i rozwoju osobistego uznawanych za kultowe; przyjaciel zwierząt i opiekun ludzi… a czasem odwrotnie.

Posiada 20 letnie doświadczenie w branży szkoleń skierowanych do biznesu oraz 30 letnie doświadczenie w pracy z ludźmi
w różnych nurtach terapii i rozwoju osobistego.

Adam Sornek

Z zawodu jest prawnikiem – adwokatem. Praca nad „81 Tajemnic” była jedną z przyczyn dla których postanowił zrezygnować z pracy zawodowej na sali rozpraw. Przestał być człowiekiem konfliktów.
Dziś pomaga ludziom – dba o swój rozwój i rozwój innych. W pierwszym najbardziej pomaga mu sztuka (pisarstwo, muzyka),
w drugim wiedza i doświadczenie zdobyte w Instytucie Kognitywistyki Macieja Bennewicza.
Czynnie pracuje jako coach i mentor.

Inne wpisy

Zapoznaj się z pozostałymi wpisami na blogu

Zapraszamy do kontaktu...